O czym szumi pieniądz... - recenzja książki "Bajeczki ekonomiczne"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Patrycja Ziemińska
13 lutego 2013

Niewielka książeczka w charakterystycznej dla publikacji ważkich niebieskiej okładce stanowi przypomnienie wyrywków z publicystycznego dorobku zmarłego przed czterema laty Macieja Rybińskiego. W tak skondensowanej formie może namieszać w głowie komuś, kto myśli jedynie kategoriami państwa opiekuńczego. A taki właśnie model lansowany jest obecnie jako jedyny słusznie obowiązujący, niezależnie w którą stronę politycznej czy medialnej sceny się spojrzy.

Krótkie tekściki Rybińskiego to jakby zbiór myśli nieuczesanych – felietonów, politycznych quasi przypowieści, limeryków, wierszyków, bonmotów, rysunkowych żartów i wreszcie paru bajeczek. Oczywiście z morałem ekonomicznym. Widać tu, że autor w pewnym sensie dobrze bawi się materią na wskroś poważną – ekonomią. Oczywiście, zabawa ta zaczyna napawać dreszczem, kiedy powoli dochodzi do nas, że to, o czym pisze, nie dzieje się "za górami, za lasami", ale w naszych kieszeniach…

Rybiński w swym genialnym poczuciu humoru zawsze mnie przerażał. Przerażało mnie to, że piramidalne durnoty, które wymyślał parodiując socjalne pomysły polityków wpadną kiedyś w ich ręce – a oni to potraktują poważnie, zachwycą się i wprowadzą w życie. Taki oto cytat z wypowiedzi Rafała Ziemkiewicza zdobi tylną okładkę. Proroczy niestety.

Autor Bajeczek ekonomicznych jawi się jako zwolennik gospodarczej wolności, w którą głęboko wierzy. I choć wiarę tę podzielać warto, nie sposób iść na przekór faktom. A to właśnie Rybiński czyni, mówiąc chociażby, iż banki nie kierują się interesem narodowym, tylko własnym i akcjonariuszy (Bajędy aktualne). Może i nie stricte narodowym, ale jeśli już "tylko zyskiem", to w określonych celach, w równej mierze biznesowych, jak i politycznych. I nie ma co udawać, że tak nie jest. Materia ekonomii, choć pozornie prosta w swych zasadach fundamentalnych, szalenie skomplikowała się na rynkach malejącego świata, wskutek międzynarodowych połączeń oraz nierozerwalnego już mariażu wielkich pieniędzy z polityką, co skutkuje wzajemnym narzędziowym traktowaniem.

A jednak autor swym dorobkiem wykuł sobie poczesne miejsce pośród klasyków "polskich przypowieści", takich jak słynne Polskie ZOO Wolskiego. W jednym rzędzie z nimi stawiają go choćby teksty właśnie z tejże książeczki: O stoliczku magiczku, Bajka o integracji smoków albo Jak uratowano feudalizm, czy Elementarz polityczny Rybińskiego dla początkujących i opóźnionych.

Bajeczki piętnują wszystko, co sprzeciwia się swobodzie gospodarowania. Zwłaszcza "przeregulowanie" prawne, zrodzone z myśl "wyrównywania szans" czy "integracji europejskiej". Nie mówi wszelako: "Uciekajcie stąd!", ale: "Zróbcie z tym coś, zanim pochłonie was bagno wszędobylskiej biurokracji". I dlatego warto po te ożywcze, choć niełatwe tekściki sięgnąć, bo siła wciągania "bagna" nadal rośnie, a chętnych, żeby pomóc nam się z niego wydobyć, na szczytach władzy jakoś nie widać. Pomóc możemy wyłącznie sobie sami. I o tym w szczególności zbiorek ten ma za zadanie przypominać. Nieustannie.

Bajeczki ekonomiczne

Autor: Maciej Rybiński
Okładka: Andrzej Krauze
Ilustrator: Andrzej Krauze
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 1/2013
Liczba stron: 188
Format: 105x150 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788377851425
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,90 zł



blog comments powered by Disqus