"Horror na roztoczu" - recenzja antologii opowiadań


Ostatecznie było strasznie
 
Horror w polskiej literaturze przeżywa renesans. Fakt, głównie w ramach cyfrowych projektów, takich jak GOREktyw czy Kostnica.com.pl, jednakże ostatnimi czasy coraz więcej tego typu treści ukazuje się również w papierze. Jedną z ciekawszych w założeniu inicjatyw był Horror na Roztoczu – antologia opowiadań pisanych na postawie koszmarów sennych pomysłodawcy, Łukasza Kiełbasy. Akcja wszystkich tekstów osadzona jest na szeroko pojętym Roztoczu, od Horyńca po Szczebrzeszyn. Siedemnaście opowiadań, autorów dziesięciu plus pomysłodawca. A efekt? Niestety – mizerny.
 
Opowiadania w zbiorze możemy podzielić na dwie grupy: nudne i płaskie oraz te z błyskiem i potencjałem. Pierwsze zwykle poległy na (nad)używaniu klisz, a także niezbyt wyrobionym warsztacie autora. Są to na pewno Wichura i powódź, Z pamiętnika kamerzysty, zapowiadający się nieźle Dom we mgle, Bestie, Polowanie, Brutalna zabawa oraz Ukraina
 
Wichura i powódź Kaliny Śmigielskiej to niezbyt jasna opowieść o mężczyźnie, który przyjeżdża posprzątać dom zmarłego ojca. Gdy rozpętuje się burza, a woda zaczyna zalewać okolicę, mieszkańcy wsi zbierają się w jego domu, rozgrabiają dobytek i w końcu usiłują zabić bohatera. Całość jest rozmyta, nie widać w opowiadaniu żadnego wątku przewodniego poza motywem ucieczki przed ogarniętymi żądzą mordu wieśniakami. Brak też choćby odrobiny wyjaśnienia przyczyn wydarzeń, a samo zakończenie jest rozczarowujące. Z pamiętnika kamerzysty z kolei to historia Huberta, kamerzysty weselnego, który trafia na zlecenie na znienawidzonym przez siebie Roztoczu. Podczas dziwnego, pełnego napięcia wesela tańczy z panną młodą i… przypadkiem zabija pana młodego. Dalej zwiedzamy lochy, uciekamy przed wściekłą ciżbą. Ten tekst napisany jest sprawnie, jednak jego fabuła pozostaje przewidywalna jak spadek kursu rubla; niestety, nie da wiele przyjemności. Dom we mgle Renaty Kiszczak – opowiadający o chłopcu z patologicznej rodziny, odkrywającym w starym domu tajemniczy skarb – zaczął się naprawdę dobrze – autorka pisze niezwykle lekko – jednak zakończenie jest do bólu sztampowe i wszystko psuje.
 
Bestie i Polowanie nie pozostawiają po sobie żadnego wrażenia, po prostu nudzą. Są jakieś pościgi, młodzi bohaterowie, tajemnicze niebezpieczeństwo, ale ostatecznie nie wiadomo, o co chodzi. Brutalna zabawa Gracjana Marlikowskiego dostaje minusa za totalną przewidywalność: od drugiej strony wiemy doskonale, czym się skończy tekst (swoją drogą opowiadający o pisarzu, który stworzył brutalny bestseller o podziemnych walkach, gdzie przegraną opłaca się kończynami). No i Ukraina, opowiadanie dość klimatyczne, ale ostatecznie nic nie wnoszące: nielogiczne, bez dającej osadzenie w rzeczywistości podkładki chociażby w wyjaśnieniu zasadności istnienia nieznanego obserwatorom z zagranicy Króla Krainy.
 
Ale! Są też promyki nadziei, należące do drugiej grupy. Pozytywnie wyróżnia się tu Magdalena Godlewska z dwoma tekstami: Kościół i Pająk. W pierwszym – zresztą otwierającym tom – zbudowała świetny klimat grozy, a jej bohaterowie, chłopcy Franek i Maks, mają w sobie "to coś", a sprawa przeklętego kościoła jest pokazana interesująco. W drugim dostajemy ciekawą formę, mówiącego pająka, niespodziewany przebieg przewidywalnego zakończenia i sporą dawkę niepokoju. Warto obserwować tę autorkę. Szambo Marcina Wnuka, mimo fabuły bardzo nieprawdopodobnej, ma w sobie coś ze starego, dobrego Z Archiwum X, dzięki czemu sprawę wylewającego się szamba obserwujemy z prawdziwym zainteresowaniem.
 
Szklany dom Marka Zychli i zamykające tom Świadomość Ernesta i Łukasza Kiełbasy, wpisują się raczej w science-fiction niż horror. Pierwsze to wycieczka na skraj obszaru zniszczonego wybuchem elektrowni w Czarnobylu, pełna dziwnego niepokoju i niedopowiedzeń, z głównym bohaterem wciągniętym przez własną żonę w niezwykle groźną grę. Drugie jest dość mroczną wizją świetlanej przyszłości ludzkości, która może zgrywać swoją pamięć i świadomość do chmury i robić jej kopie zapasowe.
 
Pozostałe teksty – Choroba z bagien, Milczące miasteczko, Willa zapomnienia, Muzyczny wagon i całkiem ciekawa, chociaż niedopracowana Chmura – pokazują potencjał piszących. Prawdopodobnie gdyby te opowiadania otrzymały lepszą opiekę redakcyjną, byłyby naprawdę niezłe. Jeśli autorzy popracują nad warsztatem, pewnego dnia mogą nas uraczyć fajnym, klimatycznym tekstem. 
 
Na plus można Horrorowi zaliczyć wydanie na porządnej jakości papierze, brak literówek i błędów stylistycznych czy – nie do pomyślenia – ortograficznych oraz ciekawe ilustracje na początku każdego opowiadania. Te także są efektem współpracy z młodymi artystami. Prezentują różny poziom, ale zwykle dobrze pasują do zapowiadanego tekstu. Co ciekawe, niektóre są w kolorze. To pozytyw.
 
Całość jednak – może za sprawą ingerencji w każdy z tekstów Łukasza Kiełbasy (pomysłodawcy, ale zapewne też współtwórcy opowiadań), może zbyt intensywnej pracy redakcyjnej – jest do znudzenia płaska. Lepszych tekstów jest znacząco mniej niż kiepskich, ostatecznie czytając – męczymy się. Jest to też pewnie efekt pracy z debiutantami. Warto zerknąć na te kilka tekstów usiłujących wybić się ponad przeciętność, jednak pominięcie pozostałych na pewno nie będzie powodem do żalu.

Horror na Roztoczu

Autor: Magdalena Godlewska, Inga Gumieniak, Ernest Kiełbasa, Łukasz Kiełbasa, Renata Kiszczak, Gracjan Marlikowski, Karolina Skrzek, Piotr Paweł Strugała, Marcin Wnuk, Marek Zychla, Kalina Śmigielska
Wydawnictwo: Alter Manes
Wydanie polskie: 6/2014
Liczba stron: 352
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788364657085
Wydanie: I



blog comments powered by Disqus