Recenzja książki "Nocarz"

Autor: Greg K1ler
10 maja 2006

Zacznę z grubej rury: nie lubię, nie znoszę, wręcz nie cierpię powieści, gier i innych dziełek z wampirami. Ta konwencja objadła mi się już do tego stopnia, że na każde wspomnienie o krwiopijcach reaguję wysypką.

Ma to głównie swoje korzenie w mojej niechęci do pewnego gatunku muzyki metalowej, gotyku, oraz osób „wyznających” jego założenia – niechęć do świata, „mroczność” (sic!) i inne takie tam pierdoły dla ludzi, którzy z braku lepszego wytłumaczenia swoich niepowodzeń zrzucają je na barki tego typu fanaberii. Nocarz zaoferował jednak ciekawą okładkę, poparcie znajomych i świetny początek. Cóż było robić? Zacząłem czytać.

Nie powiem, należą się autorce słowa uznania. To, że nie wyrzuciłem tomiku od razu do ciemnego kąta pokoju, już wymusza dla niej brawa. Znana z Fahrenheita Magda Kozak uznała, iż świetnym pomysłem na powiew świeżości w temacie będzie dodanie otoczki broni, służb specjalnych, polskiej teraźniejszości. Do tego solidna porcja wiedzy z zakresu działalności agencji, szczypta seksu i dużo przemocy. Zresztą, odnoszę wrażenie, że nasz Stwórca mocno się pomylił przy stworzeniu i w ciało ponętnej blondynki wstawił faceta. Kto ją zna, wie o czym mówię. Ta książka zupełnie nie pasuje do klimatu standardowych kobiecych powieści i stanowi niezwykle chlubny wyjątek.

Mamy więc wampiry, w ich rękach mordercze empepiątki, prawdziwą wojnę. Były lekarz trafia do jednostki ABW, w której coś jest zdecydowanie nie tak. Jako pierwsze zadanie dostaje googlowanie w celu odnalezienia wszelkich informacji na temat długozębych. Na jego dziewiczej akcji zdarza się, hmm, wypadek, a później to już leci. Historyjka pełna wybuchów, łusek po nabojach kal. 7.62, honoru i zapachu krwi. Spokojnie, głównie sztucznej, fabrykowanej specjalnie dla naszych milusińskich (tfu!).

Kolejne strony to czysta przyjemność czytania, a tymczasem ja jestem grubo rozczarowany. Naprawdę. Bo pomimo niewątpliwych walorów literackich, Nocarz kuleje (czy tam brakuje mu błony między skrzydełkami). Dlaczego?

Jeżeli wziąć pod uwagę całość, to fabuła właściwie nie istnieje. Ot, konflikt, napieprzanie się zwaśnionych stron, kolejne akcje. Do niczego nie prowadzą, bardziej to wygląda na dokument (no chyba, że Magda wie coś, czego ja nie wiem i faktycznie się nie mylę). Czytając powieść czułem się jakbym pochłaniał książkową wersję Kompanii braci, czyli fajnie, dzieje się, ale dzianie się jest podstawowym elementem.

W wyżej wymienionej pozycji najważniejsi byli ludzie. Ich przeżycia, poświęcenie, tragedia, dramat ulatniającego się życia. Tu, pomimo tego, że w mojej opinii chyba miało być tak, iż dynamiczny bohater to fundament powieści, mamy do czynienia z jakimś robotem, sztuczną inteligencją wnioskującą na zasadzie sterownika neuronowego. Tak się dzieje, jak wiatr zawieje. Prawie zmienia się, prawie dokonuje trudnych wyborów, prawie jak maszyna. Przychodzi mu to za łatwo, jeśli występuje jakaś trudność, to tylko w wyniku narkotycznego transu, głodu. Skutkuje to przewidywalnością Nocarza – będzie trudno, ale postać na pewno podoła wyzwaniu.

Dobiło mnie zakończenie. Pomijając uwagi z poprzedniego punktu, które także tu mają zastosowanie, z tropu zbiło mnie jeszcze jedno. Nie wiedziałem, że w przygotowaniu jest już druga część sagi (?). Myślałem raczej o mocnym, aczkolwiek jednorazowym, uderzeniu i przejściu do następnego projektu. Po zakończeniu lektury ostatniej stronicy, ogarnięty złym przeczuciem zerknąłem na zapowiedzi. Oczywiście, o pomyłce nie mogło być mowy. Renegat incoming. Niedobrze - sequel to zawsze sequel.

I co ja biedny mam zrobić? Odczuwam przemożną potrzebę polecenia tej książki wszystkim wielbicielom swojskiej fantastyki. I tak też robię. Polecam, naprawdę warto, czytadło jakich mało. A te cztery akapity powyżej, to tylko i wyłącznie moje malkontenctwo. Nie zmienia to jednak faktu, że byłoby to dzieło przecudnej urody, a tak mamy „tylko” debiut roku. Puszczam oko.

P.S. Jak ktoś polemicznie, to ja bardzo chętnie…

P.S.2 A ta scena w barze na początku, to chyba z kosmosu przyleciała. Fuuuuj... Żart of kors.

Vesper #1 - Nocarz

Autor: Magdalena Kozak
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 2/2006
Seria wydawnicza: Kuźnia Fantastów
Liczba stron: 400
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89011-83-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 27,99 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus