Max Kidruk "Bot" - kolejna recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Anna Ruszczak
8 września 2015

www.gildia.pl
Bot.
Dostępność: 2-3 dni robocze
Cena: 40,40 zł 44,99 zł
dodaj do koszyka

Wyścig zbrojeń a granice człowieczeństwa

Mimo że ukraiński pisarz Max Kidruk jest młody – zaledwie 31 lat – to ma już na swoim koncie 10 różnych publikacji beletrystycznych, w tym książki wyraźnie podzielone na dwa nurty: dokumenty podróżnicze i autobiograficzne oraz thrillery z nutą science-fiction. Do tego pokaźnego dorobku dochodzą książki techniczne, tłumaczenia, publikacje wspólne z innymi ukraińskimi twórcami. W Polsce, jak na razie, z jego powieści możemy przeczytać jedynie Bota.

Można powiedzieć, że historia zaczyna się dość standardowo: pewien eksperyment poszedł nie tak. Na pustyni Atakama w Chile pojawiają się bliźniaczo do siebie podobni biali chłopcy, przez miejscowych traktowani jak demony. Jednocześnie na Ukrainie, w pewnej firmie zajmującej się produkcją gier komputerowych, programista dostaje propozycję nie do odrzucenia: 200 tysięcy dolarów za wyjazd do Chile, by poprawić kod sprzed lat. Na miejscu okazuje się, że tajemniczy chłopcy to zmodyfikowane genetycznie i technologicznie istoty, boty, wynik eksperymentu na ludziach. Który, oczywiście, nie mógł się udać.

Mimo dość, wydawałoby się, sztampowej tematyki, im dłużej czytamy, tym jest lepiej. Kidruk postawił na nanotechnologię oraz naukową obsesję jako czynniki mogące doprowadzić do zagłady ludzkości (bo w dążeniu do końca cywilizacji, jak przekonują nas pisarze, jesteśmy zwykle bardzo dobrzy). Naprawdę przyłożył się do tej powieści: widać ogrom pracy, jaką włożył w technologiczne podwaliny fabuły, a także wyjaśnienie ich komuś nieobeznanemu z programowaniem, nanotechnologią czy neurobiologią. W wypowiedzi postaci, a czasami po prostu w tok narracji wplatał przystępnie podane podstawowe informacje naukowe. Pomogło w tym na pewno wprowadzenie „bohatera naiwnego”, czyli Tymura, ukraińskiego programisty i twórcy podstawowego oprogramowania botów, który o nauce pojęcie ma raczej nikłe.

Fabularnie Bot rozwija się dynamicznie, nawiązując do najlepszych tradycji thrillera i powieści survivalowych. Tymur i jego towarzysze – stosunkowo nieliczna ekipa naukowców, menadżerów i afrykańskich najemników z tajnego laboratorium na Atakamie – mierzą się z nieznanym, ale wciąż ewoluującym niebezpieczeństwem. Połowa botów ucieka z placówki na pustynię. Malcy – zmodyfikowane genetycznie dzieci z wszczepionymi w mózgi skupiskami nanobotów – uczą się i rozwijają w nieprzewidywalny sposób, jednocześnie będąc pozbawionymi ludzkich odruchów: empatii, strachu czy współczucia. Modyfikacje oraz sposób hodowli w laboratorium nie pozwoliły im wykształcić typowych dla ludzkich dzieci procesów: myślenia kognitywnego, rozwoju seksualności czy nawet nauki mowy. Do tego, jak się okazuje, nanoboty uruchamiają nieznane procesy mózgu, co skutkuje pojawieniem się kolejnego przeciwnika.

Kidrukowi należy oddać, że udało mu się uniknąć typowego dla podobnych motywów sentymentalizmu. Znamy doskonale te zabiegi: jeśli w powieści lub filmie pojawia się cyborg/klon/android/SI, niemal pewne jest uczłowieczanie go zarówno przez autora, jak i bohaterów. Boty w tej książce szybko nas od tego podejścia odwodzą. Autor pokazał je jako nienaturalny twór, sztuczny i niebezpieczny, bez niepotrzebnych zagrywek, mających wzruszyć czy rozczulić czytelnika. Po pierwszym szoku Tymur przyzwyczaja się do traktowania „malców” jak reszta załogi: to po prostu kolejny eksperyment, który się nie powiódł.

Mimo licznych zalet, nie udało się uniknąć wad. Pierwszym, co rzuca się w oczy, jest pewna przewidywalność. Niewiele tu zaskoczeń, chociaż nadal Bota czyta się świetnie; zakończenie także jest łatwe do przewidzenia. Kidruk wprowadził również kilka motywów co najmniej banalnych, jak na przykład udział Pentagonu w badaniach i jego późniejsza reakcja na informację o ucieczce botów.

Początkowo może drażnić pewna nieudolność warsztatowa. Na pierwszych stronach język Kidruka kuleje, zupełnie jakbyśmy czytali debiutanta. Trudno powiedzieć, czy nie jest to winą tłumacza (którego potknięcia widzimy czasami na dalszych stronach), jednak rzuca się w oczy. Później na szczęście poziom się wyrównuje, zupełnie, jakby pierwsze rozdziały powstały dużo wcześniej i nie przeszły porządnej redakcji autorskiej. No i okładka polskiego wydania, mówiąc delikatnie, nie do końca koresponduje z treścią. To nie pierwsza tego typu wpadka wydawnictwa Akurat – krytykowano je już za wybór okładki do Czerwonych koszul Scalziego, która zupełnie rozmijała się z treścią i przez to trafiła nawet na zagraniczne fora literackie. Po lewej możecie zobaczyć oryginalną okładkę.

Podsumowując: ta cegła (630 stron!) to kawał ciekawej, przemyślanej lektury, przeznaczonej dla dorosłych fanów fantastyki i akcji. Nie uniknięto potknięć i wad, jednak książka nadal jest niezła. Interesujące podejście do tematu, techniczna podmurówka fabuły i ciekawy styl Kidruka dają dobry efekt końcowy. Warto się zapoznać z tą powieścią.

Bot

Autor: Maksym Kidruk
Wydawnictwo: Akurat
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 8/2014
Tytuł oryginalny: Бот
Rok wydania oryginału: 2012
Liczba stron: 624
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788377587706
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,99 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus