Z pamiętników byłej copywriterki

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
16 lutego 2009

W gargantuicznej mnogości rodzajów, podrodzajów, gatunków i subgatunków literackich, specyficzne miejsce zajmuje potężna gałąź dokonań pisarskich klasyfikowanych (całkowicie nieoficjalnie i równie powszechnie) jako tak zwana „literatura kobieca”. W modzie jest ironicznie pokiwać głową ilekroć natrafi się na pozycje należące do owego elitarnego grona. Zresztą, na ogół wypatrzenie ich nie stanowi problemu. Książki „kobiece” atakują czytelnika, zanim ten (lub raczej „ta”) jeszcze je kupi, kolorowymi okładkami, na których nieodmiennie przedstawiane są unieśmiertelnione przez Harlequina wizerunki romantycznych kochanków. Na podstawie takich, niekoniecznie ambitnych pozycji, łatwo wyrobić sobie zdanie na temat całej rodziny powieści dla kobiet. A tym samym łatwo się pomylić, gdyż w liczbie książek przeznaczonych dla pań, wcale nie tak rzadko trafić można na pozycje naprawdę ciekawe. A jeśli nawet nie są wybitne, to często prezentują dobry, rzemieślniczy standard, nieodbiegający od kanonu literatury mainstreamowej. Przykładem takiej książki jest „Dom nad rozlewiskiem”.

Przyznam uczciwie, że tytuł niezbyt zachęcił mnie do zapoznania się z dokonaniem Małgorzaty Kalicińskiej. Moje zdziwienie przeszło w przyjemne rozczarowanie, kiedy zorientowałem się, że mam do czynienia z porządną książką, zbudowaną na zasadzie pamiętnikarskiej autobiografii. „Dom nad rozlewiskiem” to opowieść będąca wspomnieniem kobiety i to kobiety dojrzałej, doświadczonej. Oraz – niestety – wyobcowanej i odtrąconej. Zmiana pokoleń, rewolucja wśród trendów i stylów, gwałtowne przyśpieszenie świata… ze wszystkim tym zmaga się bohaterka książki. Z jej ust poznajemy wysoce konkurencyjne i stresogenne środowisko copywriterów zapełniających wielkie agencje reklamowe i – jako kontrast – spokojny, urokliwy świat wsi, w którym czas płynie wolniej, a wszystko smakuje prawdziwiej. Treść książki stanowi jednak przede wszystkim historia głównej bohaterki – jednej z wielu kobiet, które mimo najszczerszych chęci, odpadły z wyścigu szczurów, w jaki przekształciły się ich kariery.

Audiobook to stosunkowo jeszcze nowa forma prezentacji literatury. Sam pomysł oczywiście ma już swoje lata i rzec wręcz można, iż zdążył się zestarzeć, ale na naszym rodzimym rynku nie zaznaczył się jeszcze dość wyraźnie. Dopiero teraz, w ramach mody na odświeżanie i modyfikowanie starych pomysłów, doczekaliśmy się pewnego ruchu w tej dziedzinie. A jednym z efektów jest pojawienie się między innymi recenzowanego audiobooka. Każdy sam musi ocenić czy taka forma zapoznawania się z książką mu odpowiada, ja jednak ze swojej strony pochwalić muszę Wydawcę za porządne opracowanie pozycji. Dobrze mu się udało dobrać lektorkę, której miły, ciepły głos znacznie ułatwia przygodę z „Domem nad rozlewiskiem”. Dobrze widać, że Marta Klubowicz – aktorka teatralna i filmowa o raczej mało znanym dorobku – świetnie rozumie czytany tekst. Zresztą, dzięki niej audiobook nie jest suchym odczytem, a żywą i wciągającą opowieścią.

Pewnym problemem może być długość trwania nagrania. Jego odsłuchanie zajmuje ponad dwadzieścia godzin, a to już nie byle jakie wyzwanie. Na szczęście audiobook można chłonąć, wykonując inne czynności. „Dom nad rozlewiskiem” nagrany został na dwóch krążkach CD w formacie mp3. Od strony technicznej niczego nie mogę zarzucić – w porównaniu z paroma innymi pozycjami, które widziałem, niniejsze wydanie wyróżnia się dobrą jakością zarówno w sferze dźwięku, jak i oprawy graficznej samego audiobooka.

Komu można polecić „Dom nad rozlewiskiem”? Bez wątpienia najbardziej wskazaną grupą odbiorców (bądź tak zwanym targetem, że się posłużę terminologią ze świata marketingu) są oczywiście czytelniczki (i słuchaczki) w przedziale wiekowym 40+ (co zresztą zostało nawet nadmienione na okładce płyty). Z drugiej jednak strony, uwzględniając fakt, że ja ani nie mam lat czterdziestu, ani tym bardziej nie jestem kobietą, a książka przypadła mi do gustu, radziłbym nie traktować powyższej sugestii zbyt ściśle. „Dom nad rozlewiskiem” to naprawdę nieźle napisana książka, która wprawdzie nie oszałamia odkrywczym podejściem do tematu – wszystko już przecież było! – ale jest przyjemna w kontakcie i w bezbolesny dla czytelnika / słuchacza dowolnej płci sposób pozwala zajrzeć „za parawan” i poznać ciekawe spojrzenie na pewne tematy obyczajowe. „Dom nad rozlewiskiem” to książka o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca w zmieniającym się świecie. Poszukiwanie to odbywa się bez udziału wschodnich filozofii i innych pokątnych, ale za to głośnych i barwnych sztuczek. Rozgrywa się wśród słoików z powidłami i opowieści o innym, wolniejszym i jakby bardziej ludzkim świecie niż ten, który sami sobie wyhodowaliśmy w betonowych miastach. Reasumując, jest to pozycja niezła acz nie wybitna, która nie powinna jednak rozczarować odbiorcy.

Dom nad rozlewiskiem (audiobook)

Autor: Małgorzata Kalicińska
Lektor: Marta Klubowicz
Wydawnictwo: Auditus
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 12/2007
Nośnik: 2 CD z mp3
Czas trwania: 20 h 27 min.
ISBN-13: 978-83-924873-2-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 46,90 zł



blog comments powered by Disqus