Małgorzata Warda "5 sekund do Io" - recenzja książki


Dwa światy w rozsypce

Słysząc "powieść młodzieżowa" czy "young adult", zwykle wyobrażamy sobie modne ostatnio dystopie z nastoletnimi bohaterami obalającymi ustroje (Igrzyska śmierci) lub powieści obyczajowe (Ten jeden rok). Dlatego 5 sekundo do Io jest prawdziwą niespodzianką. To naprawdę niezła powieść osadzona w niestandardowych realiach.

Przede wszystkim dlatego, że Mika, główna bohaterka, porusza się na dwóch płaszczyznach: realnej i wirtualnej. Obie są dość niezwykłe. W rzeczywistości Mika to nastolatka mieszkająca w warszawskim domu dziecka. Straciła rodziców dość wcześnie, została też rozdzielona z młodszą siostrą. Jest zamknięta w sobie i wycofana, a wyróżnia ją niezwykła sprawność w graniu w gry komputerowe. Jej życie wywraca się do góry nogami ponownie, gdy w jej liceum pojawia się nastolatek z bronią, strzelający do każdego na swojej drodze – obserwujemy to zresztą już w pierwszym rozdziale książki. Jednocześnie towarzyszymy Mice w grze komputerowej opartej na najnowocześniejszej technologii, która przenosi świadomość gracza do świata wirtualnego, sprawiając, że jest w stanie odczuwać wszystko – od podmuchów wiatru, po ból i własną śmierć. Mika otrzymała zadanie od swojego opiekuna, policjanta: musi znaleźć w grze zaginionych nastolatków, a także zdobyć informacje o tym, jak uzależniająca, wirtualna rozgrywka wpływa na młodych ludzi.

5 sekund do Io to nieźle skonstruowana książka ze świetnie zbudowaną główną bohaterką. Historia ta jest wciągająca, sprawnie napisana. Uwagę przykuwa już niezwykła postać Miki: dziewczyny z problemami (takimi przez duże "P"), straumatyzowanej, wszystkimi siłami starającej się utrzymać na powierzchni, zaufać komuś i odnaleźć jedyną osobę, która, jak jej się wydaje, ma szansę dać jej w życiu szczęście – poznanego w pogotowiu opiekuńczym Bartka. Obserwujemy, jak daje się wciągnąć w świat Bitwy o Io, gry, która nie bez powodu stała się obiektem zainteresowania policji. Widzimy też, jak świat rzeczywisty staje się dla niej coraz mniej ważny, bo w grze udaje jej się w końcu zapomnieć o swoim największym strachu – samotności.

Wątek relacji międzyludzkich jest tutaj postawiony nawet ponad motyw niezwykle realistycznej gry i jej psychologicznym oddziaływaniem na uczestników. Co ważne, relacje te są zarysowane bez naciągania i chodzenia na skróty. Małgorzata Warda wykonała kawał naprawdę dobrej roboty.

Mam kilka uwag do samego zakończenia. Wydaje się, że nie jest do końca zamknięte. Ostatnie rozdziały nie odpowiadają na wszystkie postawione w książce pytania, pozostawiają przynajmniej dwa urwane wątki. Trudno powiedzieć, czy to zabieg, przez który autorka każe czytelnikowi dopowiedzieć sobie resztę samemu, czy może w planach jest kiedyś ciąg dalszy – chociaż trochę trudno jest sobie wyobrazić, jak miałby wyglądać.

Ostatecznie to naprawdę dobra książka, którą przeczytałam z wypiekami na twarzy. Nie dziwię się, że otrzymała w tym roku nagrodę IBBY – jako najlepsza powieść młodzieżowa. Skomplikowana postać Miki, realistyczne oddanie jej dylematów i problemów, do tego porządnie zarysowane charaktery postaci drugo- i trzecioplanowych, osadzenie w realiach o tyle niezwykłych dla czytelnika młodzieżówek, o ile na co dzień bliskich i rzeczywistych – to zdecydowane zalety 5 sekund do Io. Jeśli nadal zastanawiacie się, czy po tę powieść sięgnąć – na pytanie odpowiem zdecydowanym i gromkim TAK. Nie powinniście jej przegapić!

5 sekund do IO

Autor: Małgorzata Warda
Wydawnictwo: Media Rodzina
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 3/2015
Liczba stron: 344
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788380080430
Wydanie: I
Cena z okładki: 29 zł



blog comments powered by Disqus