Recenzja książki "Dzień, w którym odkryliśmy wszechświat"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
14 czerwca 2011

Na przełomie XIX i XX wieku doszło do powstania wielu nowych zjawisk społecznych, ekonomicznych i kulturowych, nowych sposobów myślenia. Wykształciło się nowoczesne społeczeństwo, narodził nowoczesny rynek. W pewnym sensie powstał też nowoczesny wszechświat. Książka Marcii Bartusiak opowiada przebieg tego procesu oraz jego historię.

Zaczęło się, jak zwykle, w starożytności. Grek imieniem Lukrecjusz nakreślił obraz nieba przypominający sferę rozpiętą nad płaską Ziemią. Ten model, chociaż nieśmiało podważany, utrzymał się przez zadziwiająco długi czas. Dostarczał pewnych problemów, między innymi związanych z ruchem retrogradacyjnym planet (pozornym, „wstecznym” ruchem planet obserwowanym z Ziemi, wynikającym z różnic w prędkości poruszających się planet), ale tymi czy innymi sposobami dało się go obronić. Dopiero Galileusz, który rozwinął heliocentryczny model Mikołaja Kopernika, zaczął domniemywać, że wszechświat wcale nie musi mieć tak jasno i ostro określonych granic.
Potem paradoksalnie do łask powrócił model płaskiego dysku. Tym razem nie dotyczył on Układu Słonecznego, ale kształtu Drogi Mlecznej, której nasz układ jest częścią. 1 stycznia 1925 roku astronom Edwin Hubble ogłosił, że Mleczna Droga nie jest jedyną galaktyką, że udało mu się zaobserwować gwiazdę poza jej granicami. Okazało się, że model kosmosu jest tryliony razy pojemniejszy, niż zakładaliśmy. Nowy Rok 1925 Marcia Bartusiak określa więc, z pewną umownością, dniem w którym narodził się współczesny wszechświat.
Odkrycie Hubble'a popchnęło astrofizykę na nowe tory. Do obserwacji obiektów poza Mleczną Drogą zaczęto używać coraz nowszych narzędzi, aż w końcu pewne zjawiska zmusiły do weryfikacji stanowiska Einsteina, dla którego wcześniej Wszechświat trwał nieruchomo. Teraz nadano mu ruch ekspansywny, poszerzający się.

„Dzień, w którym odkryliśmy wszechświat” kreśli sylwetki wielu astronomów i astrofizyków z pogranicza XIX i XX wieku. Pokazuje, że ich praca różniła się często od powszechnych wyobrażeń: nie byli romantykami zapatrzonymi w niebo, którzy przez przypadek lub pod wpływem chwilowego natchnienia doznawali olśnień o naukowym charakterze. Ukazuje ich pracę jako żmudne zapiski i obliczenia, długotrwałe i trudne. Podkreśla też ciągłość nauki, wskazując, że autorzy doniosłych teorii wszechświata nie byli samotnymi wyspami; nawet jeśli wydawali się ekscentrycznymi indywidualistami, to na polu naukowym musieli korzystać z pomocy kolegów po fachu, a w myśleniu opierać się na historycznych teoriach i założeniach (nawet jeśli w konsekwencji wykazywali ich błędność).

Praca Bartusiak w sposób przejrzysty i łatwy do zrozumienia przedstawia zarys fragmentu historii nowoczesnej astronomii. Zwraca uwagę na moment jej powstania i konsekwencje zmiany myślenia, jakie siłą rzeczy wprowadziła. To ciekawe zjawisko literackie: opisać strukturę wszechświata liczącego biliony lat w taki sposób, by przekazać historię rozwoju nauki na przestrzeni trzech dekad. Bartusiak doskonale, choć może nie miała takiego zamiaru, ukazuje przez swoją książkę, jak mikrokosmos historii i makrokosmos wszechświata łączą się ze sobą.

Dzień, w którym odkryliśmy Wszechświat

Autor: Marcia Bartusiak
Tłumaczenie: Marek Krośniak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 2/2011
Tytuł oryginalny: The Day We Found the Universe
Seria wydawnicza: Wiedza I życie Orbity Nauki
Liczba stron: 400
Format: 140 x 210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376486314
Cena z okładki: 42 zł


blog comments powered by Disqus