Recenzja książki "Mróz"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
28 lipca 2012

Wyobraźmy sobie taki, czysto hipotetyczny, scenariusz: grupa wpływowych i majętnych ludzi wymyśliła przewrót polityczny. Ale nie taki romantyczny, że szabelka, że czołg na moście, że jakieś flagi w oknach. Biznesmeni, jak to biznesmeni, do sprawy podchodzą profesjonalnie i równie profesjonalnie dobierają narzędzia. Wynajmują zamachowca doskonałego: świetnego strzelca, genialnego taktyka, beznamiętnego wielbiciela bankowych kont, który wątpliwości i rozterki etyczne zgubił wiele zabójstw temu. Strzelec przystępuje do pracy, wiedząc, że gra o najwyższą stawkę. Ale jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Cel, już wkrótce, zostanie osiągnięty. Efekt? Chaos, przejęcie władzy, nowe porządki. I kilka, może kilkadziesiąt, nawet paręset grobów więcej. Samo życie.

Cięcie!

Scenariusz numer dwa: topnienie lodowców wpływa, niczym ruch skrzydełek brazylijskiego motyla, na globalny klimat, choć w sposób zgoła zaskakujący. Zanika golfstrom, następuje gwałtowne ochłodzenie. Zima, i tak już ostra, uderza z wielokrotnością standardowej siły. Temperatura spada do minus sześćdziesięciu stopni, śnieg pokrywa kilkumetrową warstwą miasta i pola. Służby porządkowe stoją na straconej pozycji i… przegrywają. Ulice pustoszeją. Ludzie zamykają się w domach i starannie ryglują wszystkie zamki. Natura, niespodziewanie, w ciągu kilku dni niemal rzuca na kolana cywilizację. A przynajmniej kilka państw, które miały pecha i znalazły się na drodze nowego zlodowacenia.

Cięcie!

Dwa scenariusze. Dwie opowieści. Każda z nich zasługuje na osobną książkę. Każda ma potencjał. A co by było, gdybyśmy je połączyli w jedną, dramatyczną historię? Wydarzenia zlokalizujmy w Polsce, celem zamachowca (jego ksywa: Strzelec) i spiskowców (krezusów z listy najbogatszych osobistości) niechaj będzie Polski rząd (przypadkiem: dość kompetentny i dający się lubić, jak to w science fiction), a nagły atak zimy niechaj pogrzebie Warszawę i setki innych miast w tej części Europy. Dodajmy jeszcze kilku bohaterów: policjantów, żołnierzy, agentów kontrwywiadu. Mafię, przestępców, pazernych polityków. Składniki są już niemal wszystkie. Możemy je starannie wymieszać i… co otrzymujemy? „Mróz” Marcina Ciszewskiego.

„Mróz” zaskakuje, przynajmniej tych czytelników, którzy mocno przywiązali się do poprzednich powieści autora – mowa tutaj, oczywiście, o serii „www” (czyli „www.1939.com.pl” i kontynuacje aż po „www.ru2012.pl”). Tam mieliśmy intrygujący crossover science fiction i klasycznego technothrillera militarnego, nowa pozycja Ciszewskiego jest natomiast thrillerem przede wszystkim politycznym i dopiero na drugim miejscu militarnym (nie, żeby piszący te słowa nie miał wątpliwości). Gdybyśmy chcieli bawić się w grę pod tytułem „wymień jak najwięcej kategorii, do których pasuje obiekt”, to nie moglibyśmy w tym miejscu zapomnieć jeszcze o kryminale, bowiem i takie akcenty padają w „Mrozie”, a i znaleźlibyśmy odrobinę klimatów apokaliptycznych (powiązanych stricte z uderzeniem rekordowej zimy). Wszystko to jednak ma drugorzędne znaczenie.

Co się zatem liczy bardziej? Fabuła, technikalia i bohaterowie –„Mróz” zalicza w tym przypadku hattrick, zdobywając komplet punktów. Zacznijmy od postaci. Jest ich cała grupa, o wszystkich wiemy, że mają coś za uszami, a poszczególne tajemnice wychodzą na jaw dopiero w trakcie historii – oczywiście największy surprise został zarezerwowany na wielki finał, o nim cicho-sza! Ciszewski kreuje herosów twardych ale ludzkich, moralnie niejednoznacznych – jak na potrzeby „szybkiego” gatunku, jakim jest thriller, rzec można w tym przypadku niemal o głębi psychologicznej. Warsztat pisarski praktycznie bezbłędny, więcej niż wystarczający, aby pociągnąć podwójny gatunkowo temat. I wreszcie fabuła: solidnie zakręcona acz konsekwentna, dobrze przemyślana, niebijąca po oczach dziurami (piszący te słowa nie wypatrzył nic istotnego). Sprytny pomysł zestawienia poważnej, niemal konspiracyjnej intrygi z katastroficznym motywem sprawia, że powieść ma podwójny potencjał dynamiki i niejako spoza kadru bywa ta rezerwa dawkowana, każdorazowo w starannie dobranym punkcie, w sam raz, aby tempo nie siadło ani na chwilę, ale i by czytelnik się nie pogubił.

„Mróz” to dobry thriller, jeden z tych, których nie powstydziliby się mistrzowie gatunku. Napisany bez kompleksów, czyta się go bez oporów. Dodajmy jeszcze, że powstaje już prequel do tej opowieści („Wiatr”), a z bohaterami historii spotkać się możemy jeszcze w kolejnych odsłonach tej miniserii (istniejącym już „Upale” i będącym w planach „Deszczu”).

Mróz

Autor: Marcin Ciszewski
Wydawnictwo: Ender
Wydanie polskie: 10/2010
Seria wydawnicza: War Book
Liczba stron: 416
Format: 144x207 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788393006632
Cena z okładki: 34
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus