Przeklęty młyn - recenzja książki "Czarny młyn"

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Bool
15 maja 2011

Czy pamiętacie opowieści z dzieciństwa (czy to w wersji słownej, czy pisanej), po których trudno było wam złapać oddech, a ich ładunek grozy mógłby wysadzić ogromny wieżowiec? Historie przesiąknięte złem oraz czystą makabrą, pełne krwiożerczych bestii i aury tajemniczości, które przyprawiały was o niepokojące, pokręcone koszmary. Jeśli nigdy nie mieliście z niczym takim do czynienia, a chcecie, to radzę wam sięgnąć po książkę Marcina Szczygielskiego "Czarny młyn".

Iwo jest ledwie jedenastoletnim dzieciakiem, który wraz ze swą zapracowaną matką, posępną babką i niepełnosprawną siostrzyczką mieszka w małej wiosce Młyny, mieszczącej się między Poznaniem a Warszawą. Po zamknięciu dobrze prosperującej spółdzielni rolniczej, Młyny, z prężnie rozwijającej się mieściny, przekształciły się w rozpadającą się wieś popegeerowską, w której pozostali jedynie seniorzy i ci, którzy nie mieli lepszego pomysłu na dalsze życie. W takich smutnych okolicznościach przyszło żyć dzielnemu młodzieńcowi, który wraz z pozostałą piątką młyńskich dzieci odkrywa straszliwą tajemnicę opuszczonego i nieczynnego kombinatu, który po pożarze stał się cały czarny, dzięki czemu zyskał budzące strach miano Czarnego Młyna.

"Czarny Młyn" sprawdza się jako wyjątkowo udany horror, w którym pierwsze skrzypce odgrywają postaci z pozoru tylko nieprzygotowane do śmiertelnych zadań. Możemy go także zakwalifikować jako dramat obyczajowy, gdyż ilość poruszanych problemów (porzucenie przez ojca, wychowywanie sparaliżowanej i niepełnosprawnej umysłowo dziewczynki, brak zainteresowania ze strony dorosłych, itp.) zaspokoi potrzeby nawet największych czytelniczych sceptyków i malkontentów. Warta uwagi jest wzorcowa konstrukcja psychologiczna najmłodszych mieszkańców Młynów oraz socjologiczna struktura przebywającej w letargu mikro społeczności.

Wytworzona przez Szczygielskiego rzeczywistość wiejska staje się bogatą krainą grozy, w której wszystko jest możliwe, a z pozoru zwyczajne urządzenie może stać się śmiertelną pułapką dla zastraszonej gawiedzi. Klasyczna opowieść o trudzie dorastania w małej wiosce i osieroceniu nagle przeistacza się w dreszczowiec, który momentami może przerazić także i starszego czytelnika.

Marcin Szczygielski udowodnił, że jest rasowym pisarzem szeroko pojętej fantastyki dla młodego czytelnika. Świadczyć o tym mogą nie tylko do tej pory zdobyte nagrody i wyróżnienia ("Książka Roku 2010" w literackim konkursie Polskiej Sekcji IBBY za debiutancką "Omegę" oraz pierwsze miejsce w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren za niniejszym recenzowaną pozycję), ale również mroczny klimat jego wciągających opowieści.
"Czarny Młyn" to kawał porządnego literackiego rzemiosła, które z pełną świadomością polecam wszystkim poszukującym stosunkowo prostych historii z dużą dawką grozy i zaskakującymi zakończeniami.

Czarny Młyn

Autor: Marcin Szczygielski
Okładka: Józef Wilkoń
Wydawnictwo: Stentor
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2011
Liczba stron: 232
Format: 140x185 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788361245643
Wydanie: I
Cena z okładki: 25


blog comments powered by Disqus