Zmierzch utopii. Marcin Przybyłek "Gamedec. Obrazki z Imperium" Cz. I - recenzja

Autor: Henryk Tur
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
20 kwietnia 2016

www.gildia.pl
Gamedec #6 - Obrazki z Imperium, tom 1.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 27,20 zł 38,90 zł
dodaj do koszyka

Autor zachęca do sięgnięcia po opasłą, dwutomową powieść informacją, że można ją czytać bez znajomości poprzednich części. Dlatego nawet jeżeli określenie „Gamedec” jest dla czytelnika całkowicie obce, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagłębić się w ten wspaniały świat, w którym ludzkość stworzyła sobie prawdziwy raj. I co więcej – kto tego nie zrobi, będzie miał czego żałować.

WayEmpire, czyli Imperium Drogi, to nasza cywilizacja za kilka wieków. Panuje tu powszechny dobrobyt: nikt nie musi pracować, każdy ma wszystko, czego tylko sobie zażyczy, nie ma państw ani korporacji, zbrodnie nie istnieją, jednym słowem – utopia. Co więcej, zaawansowana technologia i nanotechnologia sprawiły, że nie trzeba mieć tylko jednego życia – każdy obywatel Imperium (inaczej sit) może mieć do dwóch klonów, z którymi pozostaje w mentalnej łączności i może odbierać ich uczucia. Mało tego – stworzenie wirtualnej kopii swojej osoby to żaden problem, a jeśli zdarzy się tragedia i człowiek zginie (na przykład na skutek wypadku), jego arun – czyli specjalne urządzenie – wydobywa psychikę z mózgu i transferuje ją do kopii zapasowej, co daje w praktyce nieśmiertelność. Sit ma też wybór, czy chce żyć w ciele organicznym, czy mechanicznym. Niezależnie od tego każdy ma wszczepiony frin – czyli zespoloną z komórkami ciała sztuczną inteligencję, która jest czymś w rodzaju potężnego pomocnika, informującego i sugerującego postępowanie. Nad tym wszystkim czuwają Budda – sieć informatyczna, sięgająca tysięcy planet WayEmpire – oraz cyfrowy Imperator, który niegdyś był człowiekiem. Razem tworzą ImBu – fundament Imperium. Nie jest to jednak opresyjny system, ponieważ każdy sit ma Wolną Wolę i może robić to, na co tylko ma ochotę. Nawet pracować – jeśli taka jego fantazja.

Jak widać po tym wstępie, świat powieści jest niezwykły, rozbudowany i łatwo się w nim zgubić, jednak Przybyłek stosuje doskonale znany zabieg – główny bohater, Torkil Aymore, jeden z bohaterów Imperium, ma spotkanie z grupą przedszkolaków, którym opisuje, jak wyglądały czasy przed WayEmpire i jak zmieniała się od tamtego czasu ludzkość, równocześnie informując o tym czytelnika "debiutującego” w świecie Gamedeca. Jednak na początku jest dość chaotycznie: bohaterów, których losy śledzimy podczas lektury, jest kilkunastu, a ich opowieści wymieszane są ze sobą, dlatego co chwila zmienia się otoczenie, osoby i działania – od wspomnianego spotkania z przedszkolakami przeskakujemy do handlarza bronią, potem znów przedszkole, para wnuczków z dziadkiem, przedszkole, walka na arenie, przedszkole, gwiezdne targowisko itp.. Na początku czytelnik jest zdezorientowany i szuka punktu zaczepienia, ale gdy postacie zaczynają się powtarzać, wówczas zaczyna powoli rozumieć motywy działania oraz postępowanie bohaterów. Pojmuje także znaczenie nowych wyrazów – jak airvill, cetnia, mona, raj czy Omnihomo.

Tu małe wtrącenie – książka zaopatrzona jest w słownik pojęć, które tłumaczą wszystkie wspomniane określenia, jednak karygodnym wręcz grzechem było zamieszczenie go na końcu drugiego tomu. Przez to czytelnik, który tam nie spojrzy (np. szukając spisu treści), będzie budował sobie znaczenia na podstawie tego, co przeczyta w powieści. Informacja o istnieniu słownika pojęć i terminów powinna znaleźć się choćby w przypisie na początku książki (pierwszego tomu tym bardziej)!

Pierwszy z dwóch tomów Obrazków liczy sobie 549 stron, z czego ponad dwieście to długie wprowadzenie w realia Imperium oraz zawiązanie fabuły. Jednak podczas lektury nie czuje się znudzenia w żadnym miejscu – mimo że realia ludzkości znacznie różnią się od tego, co znamy na co dzień, człowiek pozostaje cały czas człowiekiem i ma te same wady oraz zalety, jakimi mogą poszczycić się współcześni. Fabuła wielokrotnie zaskakuje – Przybyłek stworzył historię, której biegu nie sposób przewidzieć, tym bardziej, że rozgrywa się ona nie tylko w świecie realnym, ale również i w specjalnych talizmanach, które same w sobie są światami. Autor umiejętnie łączy naszą prawdziwą wiedzę naukową z hipotezami, a Obrazki z Imperium ukazują rozwój technologii, który teoretycznie jest możliwy. Dlatego też jest to mocne science-fiction, z równie dużym naciskiem na „science”, jak i „fiction”. Rozbudowane, złożone i logicznie spójne, a zarazem odmienne od naszych realia przywodzą na myśl powieści Jacka Dukaja, jednak o ile Dukaj skupia się najczęściej na losach jednego bohatera, Przybyłek ma ich całą paletę, z czego fragmenty poświęcone Torkilowi pisane są z perspektywy pierwszej osoby, a reszty – z trzeciej. Utopia, w jakiej trwa WayEmpire, przypomniała mi z kolei nieco zapomnianą powieść Siergieja Sniegowa Dalekie szlaki oraz Powrót z gwiazd mistrza Lema. Friny natomiast skojarzyły się w lemowskimi bystrami (Wizja lokalna). Aczkolwiek nie ma mowy o żadnym plagiacie – Marcin Sergiusz Przybyłek stworzył jedną z najlepszych polskich powieści s-f nie tylko ostatnich lat, ale w ogóle. Zapierający dech w piersiach świat, wplecione wątki filozoficzne, naukowe i psychologiczne tworzą niesamowitą opowieść, od której po prostu ciężko się oderwać.

Gamedec. Obrazki z Imperium to pozycja obowiązkowa na półce każdego miłośnika fantastyki naukowej, a także tych czytelników, którzy lubią dynamiczną akcję osadzoną w dalekiej przyszłości. Lektury aż nie chce się przerywać!  

Gamedec #6 - Obrazki z Imperium, tom 1

Autor: Marcin Przybyłek
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 10/2015
Seria wydawnicza: Horyzonty zdarzeń
Liczba stron: 552
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788378187790
Wydanie: I
Cena z okładki: 38,90 zł


blog comments powered by Disqus