Recenzja - "Sąsiedni wszechświat"

Autor: Greg K1ler

Są na tym świecie rzeczy o których nie śniło się nawet najstarszym góralom. Są też fizycy teoretycy mający znacznie bardziej kolorowe sny od owych górali. Co lepsze, wydaje im się, że są one prawdziwe. Co gorsze, zapewne w niektórych przypadkach tak właśnie jest. Oto jak w telegraficznym skrócie streścić można zawartość popularnonaukowej pozycji "Sąsiedni wszechświat" Marcusa Chowna.

Książka złożona jest z rozważań i przybliżeń dwunastu najbardziej szokujących teorii naukowych XXI wieku. Wszystkie znajdują się obecnie na tapecie, nie można ich póki co udowodnić ni obalić. Jedno je łączy: są zwariowane jak, nie przymierzając, Joker na ciężkich dragach. Czytając kolejne stronice czytelnik dochodzi do fundamentalnego pytania - za co oni tak naprawdę dostają nasze, podatników pieniądze? Toż to darmozjady i wariaci. W rzeczy samej, żeby zostać naukowcem, trzeba mieć, mówiąc kolokwialnie, nierówno pod sufitem. Inaczej nie ma żadnego rozwoju, genialne rzeczy rodzą się w umysłach szaleńców.

Z tej pozycji dowiedzieć się można, iż istnieją we wszechświecie obszary, w których czas płynie wstecz. Po osiągnięciu pewnego krytycznego punktu w jego dziejach miejsca takie będą stanowić większość. Nikt tego nawet nie zauważy. Omawiana jest też koncepcja światów równoległych. Jasno wynika z niej, iż każdy z nas ma zapewnioną niezniszczalność, nieśmiertelność, a także niezmierzone bogactwo. Fizyka kwantowa pozwala podobno na podział niepodzielnego, a my, ludzie, składamy się z miliardów wehikułów czasu.

Jednym zdaniem: natura rzeczywistości nie jest do końca taka, do jakiej przywykliśmy.

Z pewnych doświadczeń można wysnuć wniosek, że dla zachowania wszędobylskiej symetrii musi istnieć materia będąca lustrzanym odbiciem tej widocznej dla nas. Niestety, nie jest nam dane jej zobaczyć gdyż nie istnieją żadne nośniki do wymiany informacji pomiędzy tymi tworami. Matematycznie wszystko się jednak zgrywa i być może już niedługo, wkrótce, będzie można przeprowadzić serię laboratoryjnych testów potwierdzających. Póki co brakuje nam jeszcze zaawansowanej technologii.

Nie jesteśmy we wszechświecie wyróżnieni w jakikolwiek sposób. To treść zasady kopernikańskiej. Dla jej zachowania podjęto koncepcję multiwersum - wielu wszechświatów. Stanowi ona treść niewydanej jeszcze powieści Jacka Dukaja pt. "Perfekcyjna niedoskonałość". Całe spektrum miejsc o różnych, zmieniających się w ciągły sposób prawach fizyki. Tych zdolnych do podtrzymania życia, jak i głuchych, martwych, zupełnie nierozwiniętych w znany nam sposób.

Mnie osobiście najbardziej przypadła do gustu część o istnieniu pozaziemskich form egzystencji, a także sposobie zaistnienia człowieka na Ziemi. Należy uważnie patrzyć pod nogi, gdyż szacuje się, iż na naszą planetę spadło już około 4000 artefaktów obcych. Liczbę tą otrzymano przy założeniu m o ż l i w o ś c i istnienia cywilizacji zdolnej do lotów kosmicznych produkującej orbitujące śmieci. Kto wie, może kiedyś w lasku opodal znajdę ciekawy kamień będący jednocześnie turbosyfonem elektronowym. Cokolwiek by to nie było.

W jednym z ostatnich rozdziałów mówi się o naprawdę nie do pomyślenia dla mnie sprawie. Z analizy widma promieniowania przechodzącego przez pył międzygwiezdny stwierdzono, że najprawdopodobniej złożony jest on z martwych bakterii (!). Tylko w tym przypadku oba wykresy widmowe nakładają się na siebie. Z całą pewnością nie jest to grafit jak zakładano wcześniej. Jakie ma to konsekwencje nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Idea panspermii, czyli "zasiewu" życia, zyskuje zupełnie nowe oblicze.

Rewelacji w książce jest wiele więcej. Trudno mi było za to określić dla jakiego odbiorcy jest ona skierowana. Autor nie bardzo chciał się zdecydować na jakąś ewentualność. Wyszło coś ani dla studenta, ani laika. Pomimo licznych komentarzy do mniej skomplikowanych aspektów i przypisów świetnie zorientowanego tłumacza, wiele jest niedopowiedzeń i utrudnień w odbiorze.

Raz operuje się solidnym naukowym językiem, a kiedy indziej lekkim tonem, jak do dziecka. Brakuje mi też Marcusa Chowna w jego własnej pozycji. Nieobecność jakiegokolwiek komentarza od siebie, praktycznie czysty referat prac innych. Wszystko to powoduje, że jest to książka mało popularna, więcej naukowa, a najbardziej chyba - fantastyczna.

Ogólnie mocno polecam, ale bez zaprawy w boju nie tykać! Straci się dużo na smaczkach. Lepiej zapytać kolegę fachowca.

Sąsiedni wszechświat

Autor: Marcus Chown
Tłumaczenie: Jacek Bieroń
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2004
Seria wydawnicza: Nebula
Liczba stron: 206
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7298-526-X
Wydanie: I
Cena z okładki: 32,90 zł


blog comments powered by Disqus