Recenzja książki "Siła trucizny"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
1 lipca 2012

Kiedy za wydawanie powieści fantasy bierze się wydawnictwo związane z harlequinami, daje to pewien obraz kondycji tego gatunku. Bo starając się specjalnie nie wartościować popularnych romansów, trzeba przyznać, że ich typowość i wtórność fabularnych rozwiązań jest powszechnie znana. Wprowadzenie fantastyki na takie tory – choć oczywiście możliwe i nawet niezaskakujące – znamionuje swoisty kryzys, w jaki ten gatunek obecnie popada. Kryzys popularności, w którym ilość (napisanych książek, sprzedanych egzemplarzy) znacząco przewyższa jakość i dzieje się tak nie ze względu na poziom artystycznego rozwoju pisarzy, lecz na politykę wydawniczą.

"Siła trucizny" to doskonały przykład powieści kiepskiej, która trafić ma do możliwie szerokiego grona czytelniczek właśnie ze względu na brak komplikacji. Tę książkę czyta się bardzo szybko, dużo w niej akcji i zwrotów fabularnych, które jednak wcale nie są zaskakujące i opierają się na typowych chwytach i schematach znanych z miliona podobnych powieści (np. neutralna postać postanawia zdradzić dobrego bohatera, lecz z czasem, gdy poznaje go bliżej, zaczyna żałować swego wyboru i ostatecznie staje po jego stronie).

Trzeba jednak przyznać, że inicjalny pomysł "Siły trucizny" jest interesujący. Bohaterką książki jest Yelena, która w samoobronie zabija człowieka. Prawo krainy, w której żyje, karze taki występek śmiercią. Jednak po roku spędzonym w lochu (dlaczego roku? tego się nie dowiemy) bohaterce zostaje złożona oferta: może zostać ułaskawiona, pod warunkiem, że przyjmie posadę degustatora potraw komendanta Ambrose'a, totalitarnego władcy kraju. Przy czym owa "degustacja" polegać ma na wykrywaniu ewentualnych trucizn. Dziewczyna zgadza się i w ten sposób trafia z celi na salony, gdzie niełatwo będzie jej przeżyć wśród wielu intryg i spisków.

Yelena jest superbohaterką w czasach, gdy jeszcze nie było superbohaterów. Płeć protagonistki, jej wiek (około 20 lat) i pierwszoosobowa narracja ułatwiają utożsamienie potencjalnej czytelniczki z Yeleną, co musi sprawiać przyjemność, ponieważ dziewczyna potrafi wszystko (nie tylko jest świetną wojowniczką, ale do tego odkrywa w sobie magiczną moc) i wie wszystko (odkrywa nawet największy sekret Ambrose'a, którego sposób ukrycia... cóż, budzi pewne wątpliwości). Na dodatek jest atrakcyjna, co zaowocuje romansem (w którym ona go nie znosi, lecz nagle zmienia zdanie). Słowem: jest kimś, kim czytelniczka "Siły trucizny" zapewne nigdy nie będzie, lecz może przez chwilę pomarzyć, że jest inaczej.

Świat powieści nie jest spójny. Autorka początkowo wprowadza nas w rzeczywistość w rodzaju średniowiecznego fantasy, zapełnionego zamkami, lochami i tego typu scenerią, jednak później pojawiają się... fabryki. Co więcej, ten dysonans pozostaje też na poziomie języka, ponieważ postaci używają słów i zwrotów dużo bardziej nowoczesnych, niż sugerowałby początkowo budowany klimat. Magia, którą Snyder wprowadza do swojego świata, jest dość prosta i nie dorównuje dzisiejszym, wysokim standardom budowania mechanizmów magicznych w dobrych powieściach fantasy.

"Siła trucizny", oparta na dobrym pomyśle, zupełnie nie broni się jako powieść. Jest tendencyjna, schematyczna, przewidywalna i miejscami pozbawiona logiki. Przejmuje wszystkie negatywne cechy zarzucane harlequinom i pokazuje bardzo niepokojącą ewolucję fantastyki jako takiej.

Twierdza Magów #1 - Siła trucizny

Autor: Maria V. Snyder
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Wydawnictwo: Mira
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2012
Tytuł oryginalny: Study: Poison Study
Rok wydania oryginału: 2005
Liczba stron: 380
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-238-6651-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,99 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus