"Zimowa opowieść" - recenzja powieści

Autor: Olga "Bombeletta" Kowalska
Korekta: Lucyna Kowalska
14 lutego 2014

Zimowa opowieść, czyli sekretne mechanizmy wszechświata

(...) od razu zorientował się, że pod całą tą szarością tętni jakaś niewidzialna siła, że miejskie zdarzenia i cuda są wyłącznie jej efektem, że to ona wszystko nasyca, że właśnie ona wyrzeźbiła miasto, nim zdążyło otworzyć oczy. Czuł, jak ta siła pulsuje we wszystkim naokoło, i wiedział, że wszyscy mieszkańcy miasta, choć szczycą się niezależnością, podlegają jej całkowicie i dogłębnie jak instrumenty wielkiej orkiestry. Przemykali obok niego, dając upust swym namiętnościom: walczyli, szarpali się, podrygiwali jak marionetki.

Fenomen miasta, wielkiej nowoczesnej metropolii, na obrzeżach której skrywają się setki tysięcy ludzkich istnień, fascynuje pisarzy od lat. Jest coś przyciągającego w tych wielkich skupiskach, które wydają się nigdy nie spać, wibrując tętniącym na okrągło życiem. Zarazem brutalne, jak i delikatne. Zawsze pełne kontrastów. O miastach pisało wielu i wielu próbowało uchwycić ich prawdziwą naturę, ale tam nic nigdy nie jest stałe. Takie miasto to kalejdoskop wrażeń i doznań. Wielokulturowy tygiel wspomnień, historii i legend. Nieuchwytny i nieosiągalny.

Jedną z takich opowieści próbujących zatrzymać, chociaż na chwilę, miejski pęd jest Zimowa opowieść Marka Helprina wydana w 1983 roku. Ta ni baśń, ni przypowieść dzieje się w odrealnionym, nieco magicznym Nowym Jorku, w którym wciąż zderzają się i walczą ze sobą tradycja z nowoczesnością, czystość z niemoralnością i dobro ze złem. Wszystko rozpoczyna się w czasie największych przemian – nadchodzi wiek maszyn, wielkich technologii i ogromnego kapitału. Ludzie kotłują się tutaj zagubieni, próbując znaleźć punkt zaczepienia, ale wnętrze tego miasta-potwora nie pozwala im na pewność, ani na jakąkolwiek stabilność.

Z początku może się wydawać, że Zimowa opowieść to historia ponadczasowej miłości. Jednak głębokie uczucie Petera Lake'a i Beverly Penn jest przede wszystkim pretekstem, by opowiedzieć historię tajemniczego miasta i pokazać mechanizmy, jakie nim rządzą. Miasta wyjątkowego, innego niż wszystkie inne na świecie. Mark Helprin na każdej stronie powieści składa hołd metropolii Nowy Jork, ukazując ją w całej swej okazałości. Co rusz porównuje miasto do żywej istoty, bezwzględnej, ale sprawiedliwej i pełnej miłości do swoich mieszkańców. Pulsującej kreatury z epok poza czasem, wywodzącej się z eonów wieczności. Wielkiego zwierzęcia pożerającego energię życiową tych, którzy zagubili drogę wśród jego zaułków. Wymaga wielu ofiar, ale zawsze w zamian oferuje schronienie i dobrą zabawę.

Ludzie są tutaj wyłącznie symbolami, narzędziami dokarmiającymi opowieść o sprawiedliwym miejskim tworze. Chwilami przypominają jedynie zbitkę nic nieznaczących, często ekscentrycznych i odrealnionych postaci, kierujących się mistycznymi pobudkami. Kobiety u Helprina są zawsze piękne, zawsze kochające i zdolne do nieludzkich poświęceń. Stanowią dopełnienie praktycznych, silnych mężczyzn, przybitych poczuciem odpowiedzialności za wszystko, co słabsze i bardziej delikatne od nich. Idealne pary kontrastują ze zezwierzęconymi bohaterami z pogranicza tego, co realne i nierealne, postaciami poza nawiasem, należącymi do ciemnej strony ludzkiej natury i zapomnianych dzielnic Nowego Jorku.

Niemniej każdy z bohaterów Zimowej opowieści ma do odegrania szczególną rolę. Jest jednym z bardzo konkretnych trybików wspierających cały skomplikowany miejski mechanizm. Nie przez przypadek zostali dobrani tak, by reprezentować wybrane grupy społeczne i obyczajowe. W ich opisach króluje dualizm, podobnie jak w charakterze całego Nowego Jorku. Najbogatsi spacerują jedną ulicą z tymi najbiedniejszymi, których w spowitym wieczną zimową aurą mieście, jest niezliczona ilość. Z zakazanych zaułków, mrocznych zakątków i uliczek bez nazwy wychylają się żebracze dłonie, pełzają schorowane, osierocone dzieci, a nocą królują gangi z okrutnymi Krótkimi Ogonami, na których czele stoi niepokonany i niedotykalny Pearly Soames. Bogactwem i dobrocią dzieli się rodzina Pennów, której ojciec odpowiedzialny jest za założenie gazety The Sun. A z nizin grupy robotniczej wyłania się zagubiony w czasie-bezczasie Peter Lake. Każdy z nich skazany jest niejako na piękno bądź szpetotę, bogactwo lub biedę. Muszą podejmować skrajne wybory i zachowywać się w równie skrajny sposób, na życie lub śmierć, jak gdyby nie miało być już przed nimi jutra. Miasto tworzy ich, by zaraz potem hojnie obdarować lub z czasem poddać całkowitej degeneracji i zniszczeniu.

A należy pamiętać, że w zimowym mieście stworzonym przez Marka Helprina zarówno czas, jak i przestrzeń są całkowicie względne. Nie zależą od niczego, po prostu dla każdego mijają inaczej i inaczej wyglądają. Czas w Zimowej opowieści jest kwestią umowną. Jednocześnie może być to początek XX wieku, jak i połowa lat pięćdziesiątych, czy dziewięćdziesiątych. Przestrzeń załamuje się, wygina i przekształca pozwalając wędrować między epokami, otwierając nowe drogi ucieczki i nowe możliwości. Symbolem takiej zmiany jest tajemnicza biała ściana, którą tylko nieliczni zdołali bezpiecznie przekroczyć, w tym Peter Lake na swoim anielskim białym koniu, a tuż za nim szalony Pearly, w odwiecznym pościgu.  W niepewnym świecie wiecznego lodu tylko uczucia i wspomnienia pozostają stałe i to właśnie one motywują każdego z bohaterów do działania. Kluczem do tej dziwnej rzeczywistości jest miłość, której udaje się przetrwać wszelkie przeciwności losu, wszelkie czasowe załamania i epokowe zmiany. Tylko ona jest pewna i tylko ona pozwala przetrwać głównym bohaterom.

W Zimowej opowieści Mark Helprin zabiera czytelników w szaleńczą podróż po buzującym sekretnym życiem i pulsującym namiętnościami tysięcy ludzi organizmie miasta tajemnic, jakim jest Nowy Jork. Cała powieść jawi się jako triumfalny pean na jego cześć i na rzecz sekretnej mocy tworzenia, jaka wypływa z jego wnętrza. To hymn napisany dla metropolii, która jest bytem samym w sobie, a nie jedynie miejscem pełnym martwych budynków i ulic. Tworem pełnym sprzeczności, gdzie sposobu życia nie wyznaczają wcale jego mieszkańcy – anonimowe, samotne tłumy. Helprin poprzez poszczególne historie bohaterów, skacząc w czasie i epokach udowadnia, że miasto żyje, ma swój wyjątkowy charakter i to nie miasto dostosowuje się do nas, ale to my musimy dostosować się do niego, nieświadomi zachodzących w nim mechanizmów, nieuchwytnych zmian i ulotnych chwil, które przeżyte raz, już nigdy się nie powtórzą.

Na każdym rogu miasta odgrywane są sceny tryumfu i sceny upadku. Miasto jest jak kalejdoskop światła i cienia, obrazuje nasz stan umysłu dużo lepiej niż koło fortuny, które choć ma dwa odpowiednie bieguny, nie dzieli właściwie czasu i zdarzeń. (...) Ci, którzy o tym wiedzą, są gotowi cierpieć, bo mają pewność, że nic nie dzieje się na próżno.

Zimowa opowieść

Autor: Mark Helprin
Wydawnictwo: Otwarte
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 2/2014
Tytuł oryginalny: Winter's Tale
Liczba stron: 696
Format: 135x205 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788375152845
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł


blog comments powered by Disqus