Maryna Miklaszewska "Hipster" - recenzja powieści

Autor: TheMolka
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
18 listopada 2016

www.gildia.pl
Hipster.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 34,30 zł 49,00 zł
dodaj do koszyka

Coś tu się poważnie odhipsterzyło

Nieczęsto przez moją biblioteczkę przewijają się książki, które wymykają się czy wręcz wylewają z ram jakiekolwiek klasyfikacji. Tym większe jest moje zafascynowanie dylogią Hipster, składającą się z dwóch powiązanych ze sobą powieści. Dziennikarka, działaczka opozycji niepodległościowej czasów PRL-u Maryna Miklaszewska jako autorka pokazała się w roli osoby nieszablonowej, szafującej w swojej pracy środkami wyrazu. Nie boi się przy tym ostentacyjności i rozmachu, co momentami nie wychodzi jej prozie na dobre. W przypadku Hipstera udało jej się stworzyć miejscami fascynującą i zarazem przedziwną hybrydę, której nie można zwięźle opisać, niczego jej przy tym nie ujmując

Pierwszą częścią dylogii jest powieść zatytułowana Spotkałam kiedyś prawdziwego hipstera, która niemal płynnie przechodzi do historii opowiedzianej w Tragikach z miasta. Przed rozpoczęciem lektury zostałam zapewniona, że znajdę tu wątki miłosne, sensacyjne i – co ważniejsze – także klucz do zrozumienia całości. Ten ostatni musiał się gdzieś wymknąć niezauważony, natomiast tym, co rzuca się w oczy jest słabo zarysowany nie-całkiem-romans, a raczej niedopowiedziany flirt. Nic by się nie stało, gdyby go jednak przemilczeć, bo czy znudzona życiem warszawskiej elity Nina w reczywistości zdołałaby zainteresować się tajemniczym, mieszkającym na odludziu Kubą, który żyje z dala od Facebooka i telefonów komórkowych? Tak. Czy byłaby z tego całkiem dobra historia miłosna? Tak – ale nie w tym świecie, bo u Miklaszewskiej wydarzenia historyczne gonią się po podwórku z absurdem, momentami dosłownie. Wszelkie relacje są tu niewiarygodne w taki sam sposób, w jaki naiwne są obiecywane wątki sensacyjne.

Marynarka, której założenie zmienia życie? Jest. Zuchwały napad na pociąg i historia zaginionych brylantów kochanki cara? Są. Tajne służby, bezpośrednie nawiązania do katastrofy smoleńskiej, zamachu w gdańskim teatrze, Katyń, PRL-owska rzeczywistość i amatorzy strzelania do siebie plastikowymi kulkami, którzy zostają ni z tego ni z owego tajnymi agentami? Są. Tylko, że każdy kolejny wątek wydaje się coraz bardziej oderwany od pierwotnej treści i albo one, albo sama historia Niny powinny zostać bardziej wyeksponowane. Zwłaszcza, że zdystansowany narrator trzeciosobowy przedstawia wydarzenia z perspektywy kilku bohaterów i w sposób tak nieprawdopodobny, że nie sposób polubić kogokolwiek jako postać ludzką, autentyczną.

Mnogość nawiązań do autentycznych wydarzeń, jak chociażby zamachu na Jana Pawła II, przytłacza czytelnika i ten prędko zapomina o głównym wątku. Jakby części fabuły wykreowanej przez Miklaszewską nie potrafiły współistnieć, a były samodzielnymi sekwencjami. Czy jest to gra z czytelnikiem, mająca uwydatnić abstrakcyjność i tak ciężkiej do przetworzenia prozy? Mogę jedynie zakładać, że ten zabieg, choć nietrafiony, miał na celu uwydatnienie metafory życia jako gry terenowej w wojnę, w którą to bohaterowie uwielbiają się bawić. Jedyny wątek, który trzymał mnie przy losach bohaterów Hipstera, dotyczył marynarki i został potraktowany po macoszemu. Chwilami wręcz czuło się towarzyszący temu realizm magiczny, współwystępowanie sił ponadnaturalnych – Boga. Szkoda, że ta konwencja została przez autorkę porzucona na rzecz kolejnych, coraz bardziej irytujących i niedorzecznych. Druga z powieści – Tragicy z miasta – ponownie wprowadza na karty postacie Niny i Kuby Gordona, a także Ksawerego, którego perspektywa otwiera pierwszy rozdział. Tu mniej aluzji, ale więcej teorii spiskowych. Mimo wszystko niespecjalnie wciągających, przepełnionych martyrologią.

Łopatologiczność niektórych fragmentów i jednocześnie metaforyczność innych przyćmiewa przemyślenia dotyczące Polski i jej mieszkańców, począwszy od stanu wojennego, na przemianach społecznych kraju w pełni europejskiego skończywszy. Obie te powieści mają także zalety, które w zgrabny sposób, mniej wstydliwie ujawniają się w Tragikach, a przysypiają niekiedy w Spotkaniu, pozwalając dojść do głosu znużeniu. Jestem pełna podziwu dla autorki za ubranie konspiracji, teorii spiskowych i zaangażowania zahaczającego o fanatyzm w nomenklaturę teatralną. Sekwencja notatek Kuby, w których zamach na Jana Pawła II, porwanie oraz zabójstwo księdza Popiełuszki i katastrofa smoleńska zostały przedstawione jako scenariusze sztuk teatralnych jest naprawdę fenomenalna. Chociażby dla niej warto zabrać się za lekturę Hipstera.

Gdyby powieści Maryny Miklaszewskiej nie próbowały być wszystkim na raz, wyszłoby im to na dobre, bo przez swój nadmiar i nadprogramowość jawią się jako historie o niczym albo zalążki czegoś większego, co nie zostało doprowadzone do końca. Nie mogąc jednak jednoznaczne sklasyfikować jej dzieł przyznaję im status pozycji, które dla samych wrażeń estetycznych warto poznać. Jest to jedna z tych autorek, której prozy łatwo się nie zapomina.

Hipster

Autor: Maryna Miklaszewska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 10/2016
Liczba stron: 552
Format: 145x215 mm
Oprawa: twarda w obwolucie
ISBN-13: 9788377859889
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł


blog comments powered by Disqus