Recenzja książki "Ostrze Tyshalle’a"

Autor: Girwan
Korekta: Bool
31 sierpnia 2009

Nie tak dawno miałem okazję recenzować książkę Matthew Woodringa Stovera zatytułowaną „Bohaterowie umierają”, która zagościła na naszym rynku dzięki wydawnictwu Mag. Postać Caine'a przypadła mi do gustu, z chęcią więc sięgnąłem po kontynuację, czyli „Ostrze Tyshalle’a”. Jednak po pierwszym zauroczeniu przyszła chwila trzeźwego myślenia i chłodnej analizy. Czy po lekturze nowych przygód Hariego Michaelsona zachowałem dobre zdanie o prozie Stovera? Zapraszam do recenzji.

Hari, jako Administrator, jest człowiekiem zgorzkniałym i trochę znudzonym życiem. Dotkliwie zraniony przez Berna, został poskładany przez lekarzy, jest jednak na zawsze już skazany na wózek. Co prawda, zainstalowany chip elektroniczny łączy przecięte Kossalem nerwy kręgosłupa, nie pozwala jednak na takie życie, jakie do tej pory Hari prowadził. Na wstępie poznajemy też dawnego przyjaciela Caine'a, który pomógł mu ukończyć Konserwatorium. Tak naprawdę to dzięki Krisowi Hansenowi ludzie mogli cieszyć się przygodami zimnego i niezwykle morderczego awanturnika. Wspomnienia Krisa przenoszą nas w przeszłość, w której należący do kasty biznesmenów młodzieniec decyduje się opuścić swój świat i zamieszkać wśród elfów w Ankhanie. Tymczasem w „normalnym” świecie w wyniku misternego spisku Hari traci żonę oraz córkę i podpada Policji Społecznej. Ruszając na pomoc przyjacielowi z przeszłości, przegrywa wszystko, co posiadał, a dotychczasowi przyjaciele odwracają się do niego plecami.

„Bohaterowie umierają” to szybka, wartka akcja, w której Caine'a przedstawiono jako zimnego drania, który skrywa w sobie głębokie uczucia. W „Ostrzu Tyshalle’a” Hari dalej jest tą osobą. Tym razem jednak akcja toczy się głównie w normalnym świecie, podzielonym na kasty Uprzywilejowanych, Biznesmenów, Administratorów i Robotników. Autor zastosował tu całkiem inny mechanizm przedstawiania wydarzeń. Niestety, moim zdaniem, mniej interesujący. W pierwszym tomie „Aktów Caina” śledziliśmy wydarzenia z perspektywy pierwszej osoby, wcielając się w Caine'a, i z punktu widzenia trzeciej osoby. Tymczasem tutaj widzimy akcję oczami Caine'a, Krisa i trzeciej osoby. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że Stover „przełącza się” pomiędzy postaciami bez jakiegoś uprzedzenia. W niektórych momentach tracimy orientację, czyimi oczami obserwujemy wydarzenia. Sytuacja to mało komfortowa, za co autor otrzymuje minusa.

Kolejnym zarzutem, jaki mam względem recenzowanej książki, jest naiwność fabuły. Głównym wątkiem, wokół którego toczy się akcja, jest wirus HRVP. Jego nosicielami są wszyscy mieszkańcy świata Hariego. Mają jednak w sobie również przeciwciała, które uodparniają ich na chorobę. Jak się jednak okazuje, wirus ten jest śmiertelnie niebezpieczny dla mieszkańców Ankhany. Nietrudno się domyślić, że zaczynają oni chorować i umierać. Jak to się jednak stało, że mieszkańcy nie zarazili się wcześniej? Sam Kris mieszkał wśród nich przez dwadzieścia lat. Wielu aktorów odwiedziło ten świat i też nikt się nie zaraził. No ale widocznie tak miało być.

Książka nie zachwyca tak, jak „Bohaterowie umierają”. Po ciekawej lekturze poprzedniego tomu spodziewałem się równie dobrej pozycji z szybką akcją. Niestety, jest inaczej. Mam nadzieję, że to tylko preludium do pełnej akcji drugiej części i pisarz pokaże nam jeszcze tkwiący w nim potencjał. Czekam więc, by zapoznać się z kolejnym tomem „Aktów Caine'a”.

Akty Caine'a #2 - Ostrze Tyshalle'a, tom 1

Autor: Matthew Stover
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2009
Tytuł oryginalny: Overworld: Blade of Tyshalle
Rok wydania oryginału: 2001
Liczba stron: 504
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-148-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 6,99 zł


blog comments powered by Disqus