"Pierwsza wojna światowa" - recenzja książki

Autor: Henryk Tur
Korekta: Bartek 'barneej' Szpojda
8 sierpnia 2013

www.gildia.pl
Pierwsza wojna światowa.
Dostępność: 1 tydzień
Cena: 31,40 zł 34,90 zł
dodaj do koszyka
 
Koszmar z pierwszej ręki
 
W przyszłym roku minie dokładnie 100 lat od momentu, gdy rozpoczęła się największa ze znanych dotychczas wojen. Konflikt tak ogromny, że po jego ukończeniu okres ten nazwano po prostu "Wielką Wojną" i nikt nie spodziewał się, że kiedyś jeszcze dojdzie do tak gigantycznej, kosztującej miliony istnień ludzkich, tragedii. Niestety, nastąpiła ona dwadzieścia jeden lat później, ale to temat na inną opowieść. Max Arthur postanowił przedstawić wojnę lat 1914-18 oglądaną nie z punktu widzenia polityków zasiadających w swych gabinetach i żołnierzy-sztabowców, lecz bezpośrednio z pierwszej ręki, czyli od osób, które znalazły się w samym sercu wojennej zawieruchy na zachodnim froncie.
 
Na duży plus należy zaliczyć fakt, że Arthur starał się ukazać konflikt z obu stron barykady – dlatego mamy tu zarówno wspomnienia żołnierzy brytyjskich i amerykańskich, jak też ich przeciwników, czyli Niemców. Ogólnie zaprezentowano tu kilkadziesiąt postaci różnego zawodu i pochodzenia, które połączył wspólny, żołnierski los. Prezentacja ich wspomnień odbywa się chronologicznie – od momentu ogłoszenia wojny i naboru do wojska, aż po sam koniec działań militarnych. Książka podzielona jest na pięć rozdziałów (każdy to jeden rok), tworzących swoiste puzzle, budujące straszliwy obraz całości. Weterani I wojny naprzemiennie wspominają swoje losy i odczucia. Nie ma tu żadnej reguły – jeden może mieć do powiedzenia 2-3 zdania, opisy innego zajmują pół strony, a niektórzy snują historie zajmujące kilka kartek. Dzięki takiemu miksowi znajdziemy tu rzeczy, o których nie wspominają podręczniki do historii, a także zajmująca się tym tematem literatura popularna.
 
Z czym kojarzy się przeciętnemu człowiekowi ten okres? Oczyma wyobraźni widzi on zapewne okopy pełne błota, trupy leżące na ziemi niczyjej, gazy bojowe używane przez obie strony czy też krwawe walki na bagnety. Jednak nie można również zapominać o bogatym tle historycznym oraz detalach budujących pełniejszy obraz konfliktu w innych jego aspektach. W Wielkiej Brytanii, aby zachęcić mężczyzn do zaciągania się na wojnę, panie wręczały im na ulicach białe piórka – symbol tchórzostwa. Jego otrzymanie zmotywowało wielu do założenia munduru (między innymi kilku z narratorów opowieści). Możemy również dowiedzieć się, że żołnierze sił zachodnioeuropejskich mieli zakaz noszenia ze sobą białych chustek – po to, aby nie mogli poddać się na polu walki. Ciekawostką jest fakt, że Niemcy doskonale znali język angielski oraz miasta w Anglii, ponieważ w latach przed wybuchem wojny wielu emigrowało na Wyspy tak, jak dzisiaj czynią to nasi rodacy. Dlatego też zdarzały się sytuacje, że siedzący w nieodległych od siebie okopach wojacy mogli swobodnie dyskutować ze swoimi przeciwnikami. Mamy także okazję poznać słynne "wspólne świętowanie" na ziemi niczyjej, gdy żołnierze brytyjscy wymienili się życzeniami ze swymi wrogami i wspólnie spędzili Wigilię 1914 roku, niczym ludzie, którzy napotkali sympatycznych znajomych.
 
Aspekt ludzki jest najbardziej poruszający we wszystkich opowieściach. Odnajdziemy tu setki tragedii nieodnotowanych przez świat, jednak niesłychanie ważnych dla ich bohaterów – częstokroć bowiem były to ostatnie chwile ich życia. Nie chodzi tu nawet o śmierć podczas szturmu czy odpierania ataku, ani też bombardowań artylerii. Ludzie na froncie I wojny światowej ginęli na dziesiątki niespodziewanych sposobów – od omyłkowego wypicia płynu do dezynfekcji zamiast rozgrzewającego rumu, po śmierć w nieczystościach latryny, do której wpadali z osłabienia i nie byli w stanie się wydostać, nawet z pomocą równie osłabionych biegunkami kolegów. Jeden z żołnierzy wspomina dwóch towarzyszy z okopu, którzy byli sierotami i aż do powołania pod broń mieszkali wspólnie w sierocińcu. Zginęli jeden po drugim dokładnie w tym samym miejscu, namierzeni przez wrogiego snajpera. Inna zapadająca w pamięć historia to odkrycie bunkra, który stał się grobem ponad tysiąca żołnierzy niemieckich. Schronili się do niego przed ostrzałem artyleryjskim, chcąc uniknąć śmierci. Nie wiadomo, czy na skutek pożaru wywołanego pociskiem, czy też nieumyślnego zaprószenia ognia, znajdujące się tam beczki z paliwem do miotaczy ognia eksplodowały, zmieniając wnętrze schronienia w rozgrzany piec, z którego nic żywego wydostać się nie mogło.
 
Osobna kwestia to zmiana psychiki żołnierzy, szczególnie tych, którzy znajdowali się na froncie od samego początku. Gdy mogli na krótki czas powrócić do swych domów, coraz mniej mieli do powiedzenia swym najbliższym. Przypominało to podróż z koszmarnego świata do normalnego, jednak pojęcia te stawały się zamienne i okopy zmieniły w świat normalny, zaś nietkniętą pociskami angielską ziemię w dziwne miejsce, do którego ciężko było przywyknąć. Narastało zmęczenie, wypalenie, zwiększała się obojętność zarówno wobec cierpień innych, jak i siebie samego. Nawet zakończenie wojny przyjęto bez specjalnego entuzjazmu – żołnierze marzyli o tym, aby się po prostu wyspać.
 
Książka Maxa Arthura to wstrząsający obraz koszmaru, który przeminął i czytając ją, możemy być szczęśliwi, że jest to tylko przeszłość. Obraz wojny widzianej oczyma jej uczestników zapada w pamięć i polecam tę lekturę każdemu, kto nie tylko interesuje się historią, ale chciałby wiedzieć, jak zmieniają się zwykli ludzie w piekle rozpętanym przez pobratymców.

Pierwsza wojna światowa

Autor: Max Arthur
Wydawnictwo: RM
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2013
Seria wydawnicza: Świadkowie - zapomniane głosy
Liczba stron: 274
Format: 160x215 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7773-044-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł


blog comments powered by Disqus