"Barwy pożądania" - recenzja książki


 
Barwy pożądania, czyli przepis na romans doskonały
 
Boom na kobiecą literaturę erotyczną trwa. Półki z książkami i księgarniane magazyny uginają się pod tonami podobnych tytułów, które z miesiąca na miesiąc mnożą się bez końca i narastają, tworząc jeden z najpopularniejszych nurtów literatury XXI wieku. Wydawnictwa takie jak Harlequin czy Ellora's Cave od lat specjalizujące się w wyzwalaniu na papierze kobiecych fantazji, ale jednocześnie ukryte w cieniu przed wstydliwymi spojrzeniami swoich nabywców, dzisiaj święcą triumfy i świętują swoje odrodzenie. 
 
Dotychczas traktowane trochę po macoszemu, wydawnictwa te od zawsze pomagały i wciąż pomagają swoim czytelnikom oderwać się od szarej rzeczywistości. Wydawane przez nich historie sprawiają, że kto chce może bez wyrzutów sumienia pogrążyć się w marzeniach o magicznym romansie, wyzwolić swoje erotyczne fantazje i zapomnieć o bożym świecie. W tej literaturze nie ma miejsca na niepotrzebne dygresje. Jej cel jest prosty i skierowany na bardzo stereotypowe kobiece potrzeby. Posiada bardzo konkretną grupę docelową, na którą składają się kobiety z całego świata poszukujące chociażby literackiej wersji swoich skrywanych marzeń i namiastki wymarzonych pragnień seksualnych. Te historie opierają się na kilku podstawowych, z góry narzuconych schematach, które sprawdzają się za każdym razem, a do których autor romansu musi się dostosować. Podobnie jest z bohaterami i światem przedstawionym powieści. Ma być miło, ładnie, realistycznie, ale nie za bardzo, bo wtedy historia nie spełni oczekiwań klientów. A to klient dla tego typu wydawnictw jest najważniejszy i jego gusta kształtują treści wydawanych książek.
 
W filmie Pedro Almodóvara Kwiat mego sekretu wydawca głównej bohaterki, która jest właśnie pisarką romansów, tak opisał modelowych czytelników wydawnictwa: Nabywcy naszych powieści chcą zapomnieć o troskach. Śnić o lepszym świecie, choćby nieprawdziwym. Rzeczywistości to każdy ma dość we własnym domu. Rzeczywistość jest dla gazet i telewizji.
 
I o tym trzeba pamiętać, sięgając po pozycje typu Barwy pożądania. Jej autorka, Megan Hart, to zaprawiona w bojach, znana i lubiana pisarka romansów. Wydała już ponad trzydzieści powieści, do tego nowele i opowiadania w różnych kategoriach literatury kobiecej, i wciąż pisze kolejne historie. Była wielokrotnie nagradzana, a jej książki zawsze są hitami sprzedaży i długo utrzymują sie na najwyższych miejscach listy bestsellerów New York Times. 
 
Bohaterką powieści Barwy pożądania (oryginalny tytuł to Switch) jest Paige DeMarco, niewyróżniająca się niczym specjalnym asystentka dyrektora działu sprzedaży pewnej korporacji. Paige nie posiada żadnych szczególnych cech, by łatwiej każdemu czytelnikowi było się z nią utożsamić. Nie odstaje od tłumu, ale jednocześnie nie znika w nim. Nie jest piękna, nie jest wyjątkowo mądra, ale taka, by dało się ją polubić i z łatwością wyobrazić. To dziewczyna z przeszłością, która zdążyła przeżyć miłość swojego życia, wyjść za mąż jako nastolatka i rozwieść się po zaledwie paru latach małżeńskiego pożycia. Jej głównym celem jest zmiana, zarówno otoczenia, znajomych, jak i samej siebie.
 
Okazja na ową zmianę nadarza się w momencie, gdy Paige znajduje w skrzynce omyłkowo włożony list o erotycznym zabarwieniu. Co prawda nie jest zaadresowany do niej, ale jak łatwo się domyślić, intryguje bohaterkę, przyciąga i zaraża swoim hipnotyzującym tonem. Stajemy się świadkami przemiany, w trakcie której bohaterka odkrywa siebie poprzez przekraczanie swojej seksualności i wkroczenie na nieznane jej do tej pory erotyczne szlaki. Ich głównymi symbolami są dwa słowa: dyscyplina i dominacja, które pomogą w poszerzeniu seksualnych horyzontów i zmuszą Paige do szukania nowych cielesnych wyzwań. Na naszych oczach przekształci się ona z zakompleksionej dziewczyny z rozbitej rodziny w pewną siebie młodą kobietę, która wie, czego pragnie i nie boi się po to sięgnąć. Czyli nic nowego pod słońcem.
 
Język Barw pożądania jest prosty, miły w odbiorze, a tłumaczenie udane i dobrze obrazuje styl Megan Hart. Autorka ma lekkie pióro i widać, że czerpała przyjemność z tworzenia tej historii. Nie sili się na poezję i nie boi się nazywać rzeczy otwarcie i po imieniu. Seks jest tu pikantnym dodatkiem, mocny i dosłowny, ale nie przytłacza samej opowieści, tylko uzupełnia ją. Pisarka nie gra z czytelnikiem, lecz prowadzi go łatwą, przyjemną ścieżką przez nieskomplikowaną, acz dobrze skonstruowaną fabułę, która nie wysila się, by zaskoczyć czytelnika, ale jednocześnie nie jest przewidywalna i pozwala z zainteresowaniem śledzić losy głównej bohaterki.
 
Barwy pożądania nie są powieścią wyjątkową. Stali czytelnicy romansów nie odnajdą w niej nic odkrywczego. Bohaterowie nie zapadną na długo w pamięć. Autorka nie zawarła tu intelektualnych dywagacji i filozoficznych rozmyślań. Pomimo to, z pewnością umili ona wieczór komuś, kto szuka lekko napisanej, sympatycznej lektury, która przyprawi o dreszczyk emocji i chociaż na chwilę pozwoli zapomnieć o troskach codzienności. A przecież taki właśnie jest główny wyznacznik romansu doskonałego. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś takie książki lubi.

Barwy pożądania

Autor: Megan Hart
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Wydawnictwo: Mira
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2013
Tytuł oryginalny: Switch
Wydawca oryginalny: Spice
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 432
Format: 125x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788323890485
Wydanie: I
Cena z okładki: 36,99 zł


blog comments powered by Disqus