Melissa Marr "Przybysze" - recenzja książki


www.gildia.pl
Przybysze.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 27,90 zł 39,99 zł
dodaj do koszyka

Zniszcz tę książkę

Melissa Marr to autorka poczytnych i w sumie niezgorszych powieści paranormal romance dla nastolatek, z gatunku tych, które jedni kochają, a inni nienawidzą. W ramach odpoczynku od wróżek (i wróżków), czarów, tajemniczych starych domów i innych radosnych elementów fabuły (okraszonej czasem pewną dozą erotyki) autorka sięgnęła po interesujący skądinąd motyw: Dziki Zachód.

Akcja Przybyszów rozgrywa się na Bezdrożach – tajemniczej, pustynnej przestrzeni zamieszkałej przez istoty przypominające ludzi. Co jakiś czas pojawia się tam nowy Przybysz – człowiek, ściągnięty w niewyjaśniony sposób i zwykle pochodzący z dość losowych czasów (od prawdziwego Dzikiego Zachodu po rok 2010). Główni bohaterowie to rodzeństwo, Kitty i Jack, którzy jako pierwsi trafili na niegościnną pustynię. Zebrali wokół siebie garstkę towarzyszy i starają się działać na przekór Ajaniemu, czyli głównemu złemu. Ajani ściąga pozostałych Przybyszów do siebie i tworzy z nich swoją gwardię przyboczną. Tym, co dodaje nieco kolorytu ich wrogości, jest fakt, że Przybysze są prawie nieśmiertelni. Po śmierci często, choć nie zawsze, budzą się po 6 dniach.

Całość wydaje się ciekawa. Mamy interesujące realia, tajemnicę do rozwiązania, parę potencjalnych lub faktycznych związków damsko-męskich, klasyczną walkę dobra (czyli Jacka i jego gromady) ze złem (czyli chciwym Ajanim). To niezłe klocki, z których można zbudować idealną powieść na letnie popołudnia, doprawioną nieśmiertelnością (niemal) bohaterów i scenami z sugerowaną erotyką. Miłe czytadło.

Tyle, że nie.

Marr znana jest z tego, że jej powieści, jakkolwiek bardzo przyjemne, zwykle są na bakier z logiką. Standardowo wynagradza to ciekawą fabułą, motywami, narracją, ładunkiem emocjonalnym powieści. Teraz chyba wyjątkowo jej się nie chciało.

W Przybyszach znajdziemy tak wiele nielogiczności i niedopowiedzeń, że trudno połapać się w tym, co czytamy. Przybysze nie umierają – po zabiciu budzą się po 6 dniach. Czasami jednak nie budzą się wcale i wtedy naprawdę giną. Nikt nie wie, dlaczego. A kiedy już wiemy (mniej więcej), dlaczego – nadal nie wiemy ani jak, ani po co. Podobnie autorka nie zdradza nam, czym tak naprawdę zajmuje się Ajani. Jest właścicielem kopalni – ale jakiej? Po co? Co robi z urobkiem w świecie, gdzie prawie nie używa się metalu? Jak i dlaczego przybywają na Bezdroża kolejni ludzie? Zgadliście – nie wiadomo.

Wyjaśnienie tajemnicy Ajaniego, który także pochodzi z naszego świata, jest kuriozalne i tak kliszowe, że trudno nie odłożyć książki z zażenowaniem. Wyjaśnienie tego, w jaki sposób ludzie są na Bezdroża sprowadzani, ograniczone do może dwóch linijek – także. A relacje międzyludzkie w książce, czyli to, co tak doskonale wychodziło Marr? Wołają o pomstę do nieba. Mgliste aluzje do przeszłości, rozwój akcji, który zamiera w połowie z nieznanych przyczyn, motywy nie mające nic wspólnego z psychologią w jakiejkolwiek (poza baaaardzo harlequinową) postaci, okazjonalne sceny (czy raczej aluzje do nich) seksu, sztampowe rozwiązania fabularne... tak, tak, to wszystko dostaniecie w cenie jednej książki!

Całość dobija również tłumaczenie i redakcja. Pominąwszy dyskusyjne przecinki i okazjonalne literówki (tych akurat mało), czytając mamy czasem wrażenie, jakby tłumacz robił redakcję sam sobie – i nikt po nim tego nie czytał. Są nielogiczności, błędy stylistyczne i leksykalne, kalki z angielskiego. To kłuje w oczy.

Podsumowując: Przybysze mogli być fajnym czytadłem, a stali się świadectwem tego, że wyjątkowo łatwo jest zmarnować potencjał dobrej historii. Pani Marr powinna nieco zwolnić tempo i przysiąść nad książkami, zamiast wydawać je w tempie Andrzeja Pilipiuka, za to niedopracowane. Widać to z resztą w ocenach: na portalu GoodReads Przybysze mają najniższą ocenę wśród książek tej autorki. Generalnie – nie polecamy, chyba że wyjątkowym fanom Melissy Marr lub gdy w dworcowym kiosku nie ma nic innego do czytania, a przed wami wielogodzinna podróż. Do tego ostatniego nadaje się świetnie, Przybyszów czyta się bezproblemowo, łatwo "wchodzą".

Przybysze

Autor: Melissa Marr
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2015
Liczba stron: 320
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788328014923
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł



blog comments powered by Disqus