Klasyka - recenzja "Drogi szamana" Michaela Harnera

Autor: Kormak
20 lutego 2007

Michael Harner to postać niezwykła. Szanowany antropolog, wykładający m.in. na uniwersytetach w Berkeley i Yale, po zetknięciu się z szamańskimi praktykami indiańskich plemion z Południowej Ameryki przeszedł na drugą stronę - sam stał się szamanem. Spotkał się z tego powodu z ostracyzmem swoich dawnych kolegów, podobnie jak Carlos Castaneda, autor słynnej książki Nauki Don Juana. Obaj badacze uważani są za kluczowe postaci dla współczesnego nurtu zainteresowania szamanizmem, a ich książki skłoniły olbrzymią ilość czytelników zachodnich do zapoznania się z bogactwem doświadczeń, jakie ze sobą on niesie.

Szamanizm nie jest domeną wyłącznie ludów zamieszkujących obie Ameryki. Spotkamy go w Azji (np. na Syberii, skąd pochodzi samo słowo, czy w Tybecie), Australii, Afryce, w całej Europie, w tym i u nas (u Bałtów i Słowian) - Lapończycy mieli swoich szamanów jeszcze w latach 30. Nie jest to więc jakaś jedna linia przekazu, a raczej cecha wspólna człowieka jako gatunku, element jego biologii i duchowości, której emanacje znajdziemy pod każdą szerokością geograficzną. Człowiek musiał po prostu radzić sobie z otoczeniem. Kiedyś wszystko było postrzegane jako żywe, posiadające świadomość i wolę: zwierzęta, rośliny, kamienie, zjawiska atmosferyczne itd. Od poprawnego komunikowania się z Naturą zależało nierzadko życie ludzi, dlatego niektórzy z nich wykształcili pewne sposoby na kontaktowanie się z siłami, przekraczającymi pojmowanie współczesnego człowieka. Mircea Eliade, jeden z najsłynniejszych religioznawców w swojej książce Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy napisał, że szamanizm jest podstawą wszystkich tradycji duchowych naszej planety i że najbardziej charakterystyczną jego cechą jest, choć nie znaczy to, że jedyną, podróż w zaświaty w zmienionym stanie świadomości. Szaman leczył nie tylko ciała, ale także i dusze swojej społeczności, czerpiąc swoją wiedzę z innej rzeczywistości. Mówiąc więc w wielkim skrócie, pełnił nie tylko funkcję lekarza, ale także psychologa. Od kilkunastu lat naukowcy zaczynają ze zdumieniem odkrywać, że szamani już przed tysiącami lat wiedzieli o pewnych sprawach, które dopiero teraz dla nich samych stają się jasne.

Michael Harner w Drodze szamana udowadnia, że nawet człowiek Zachodu przy odrobinie wysiłku może doświadczyć odmiennych stanów świadomości, bez uciekania się do enteogenów, czy jak kto woli: substancji halucynogennych. I chociaż na całym świecie szamani korzystają z takich roślin, jak ayahuasca, peyote, bieluń czy grzyby, wejście w trans możliwe jest również dzięki prostym technikom koncentracji, wspomaganych rytmem bębna i grzechotki. Jak zapewnia autor (prowadzący od wielu lat seminaria szamańskie na całym świecie), rezultaty są szybkie i co najmniej zaskakujące dla stosujących je ludzi.

Książka zaczyna się od wspomnień Harnera z pobytu u Indian z plemion Jivaro i Conibo, gdzie przebywał kilka lat badając ich kulturę. Zainteresował go właśnie szczególnie szamanizm, aż w końcu zaproponowano mu zażycie ayahuaski, nazywanej pnączem śmierci lub Małą Śmiercią. Właśnie dzięki tej substancji szamani wyruszają podróż do Dolnego Świata, aby odnaleźć pytania na trapiące ich pytania dotyczące leczenia itd. Opisy jego przeżyć i wizji stanowią bardzo mocny punkt książki: relacje są bardzo plastyczne i sugestywne, czyta się je z zapartym tchem jak najlepszą powieść przygodową. Następną część książki autor bardzo przejrzystym językiem podaje kilka ćwiczeń, które wykonać może każdy z czytelników - wystarczy jedynie odrobina samozaparcia i otwarty umysł.

Harner objaśnia na czym polega różnica między naszą codzienną rzeczywistością a tym, co nazywa Szamańskim Stanem Świadomości i w czym mogą być nam pomocne podróże do Dolnego Świata i kontakty z przebywającymi tak siłami. Gdzie tylko to możliwie, próbuje wyjaśnić wszystko w racjonalny, naukowy sposób, nie uciekając w tani mistycyzm, zaciemniający obraz. Z lektury książki dowiemy się czemu służy rytualne bębnienie czy dźwięk grzechotki, jak rozpoznać nasze zwierzę mocy czy gromadzić energię i przy jej pomocy pomagać innym. To jedna z najważniejszych zasad, o której Harner przypomina: rolą szamana jest leczenie. Niektórzy z jego krytyków zarzucali mu, że nie wspomina nic o ciemnej stronie szamanizmu: rzucaniu szkodliwych zaklęć i walce z przeciwnikami (materialnymi i nie). On sam wspomina tylko w książce, że w przeciwieństwie np. do Carlosa Castanedy uczył się przede wszystkim sposobów uzdrawiania, a nie szkodzenia innym. O ile więc Castaneda i jego nauczyciel Don Juan kroczyli ścieżką wojownika, on sam zajmował się tylko leczeniem - a przynajmniej tylko o tym wspomina. Znając ułomność ludzkiej natury chyba dobrze zrobił, jeśli zdecydował się pominąć pewne bardziej kontrowersyjne obszary swojej wiedzy.

Czasem autor daje wypowiadać się innym, po całej książce rozrzucone są dłuższe i krótsze wypowiedzi jego uczniów, opowiadających o swoich doznaniach i doświadczeniach z pracy z technikami szamańskimi. Znajdziemy tam również słowa samych szamanów, dzielących się z nami np. wspomnieniami o pierwszych uzdrowieniach oraz trochę ilustracji i transkrypcji szamańskich wierszy i pieśni. Nie zabrakło nawet indiańskich gier, które oprócz testowania nowo nabytych zdolności mogą być po prostu dobrą zabawą dla każdego uczestnika

Droga szamana
nie nudzi ani na chwilę i nietrudno zauważyć czemu uznaje się ją za najważniejszą pozycję dotyczącą szamanizmu dostępną na Zachodzie. Michael Harner jest nie tylko świetnym antropologiem, ale przede wszystkim jego wiedza pochodzi z empirycznego doświadczenia. Co ważne, swoje informacje czerpał u źródła, z pierwszej ręki - od szamanów Ameryki Południowej i Północnej. Czego nie poznał u nich, doczytał w dostępnej literaturze i postarał się przedstawić całościowy obraz zjawiska. Dlatego powołuje się także np. na szamanów australijskich i syberyjskich aby pokazać, jak uniwersalne są ich doświadczenia, bez względu na kontynent, na którym żyją.

Kto wie, może niejednego czytelnika lektura tej książki skłoni do głębszego spenetrowania szamańskiego świata. Nawet jeśli do tego nie dojdzie, na pewno nikt nie będzie żałował kontaktu z Drogą szamana. To po prostu kawał dobrej literatury.

P.S. Znakomity wywiad z Michaelem Harnerem znajdziecie pod tym adresem w magazynie MAGIVANGA.

 

Droga szamana

Autor: Michael Harner
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Miejsce wydania: Wrocław
Wydanie polskie: 1/2006
Liczba stron: 248
Format: 125 x 200 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-7384-519-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 13,30 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus