Jasne strony ciemnej gwiazdy - recenzja książki "Gwiazda śmierci"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Bool
17 lipca 2011

Gwiazda śmierci to chyba najbardziej frapująca konstrukcja gwiezdnowojennego uniwersum. Ogromna, przerażająca i zamieszkana (obsadzona) przez milion istot, które trafiły tu niekoniecznie z własnej woli. Słowem, technologiczny potwór, którego poznaliśmy dotąd wyłącznie przez pryzmat migawek z jego korytarzy, „mostka”, więzienia, doków i zgniataczy śmieci. A co z resztą? Oto opowieść o owej reszcie. A przynajmniej o jej części.

Zanim jednak wejdziemy w treść powieści, wydawca polski postanowił uzupełnić wiedzę „niedouczonych” – tych, którzy nie przeczytali z górą stu tomów gwiezdnowojennej sagi wydanych w naszym kraju. Dotychczasowy tłumacz serii pokusił się o bardzo zgrabną syntezę ich treści, obciążoną wszelako pewnymi błędami, mogącymi niestety zaciemnić obraz laikowi (skąd, u licha, wzięło się tu nazwisko Starkiller?!).

Na początku samej powieści poznajemy ekipę niezwiązanych ze sobą bohaterów – pilota Tie-Figthera, uwięzionego, rzutkiego złodzieja Zelosianina i dzielącą jego los niepoprawną politycznie panią architekt oraz więziennego strażnika, a zarazem mistrza sztuk walki, a poza tym: imperialnego chirurga, właścicielkę knajpy i jej przybocznego ochroniarza oraz inteligentnego bibliotekarza. Wkrótce wspólnym mianownikiem – miejscem, gdzie przyjdzie im się spotkać – będzie najtajniejszy projekt militarny realizowany przez Imperium, tytułowa Gwiazda Śmierci, tyleż fascynująca, co tajemnicza i niepokojąca. Już sama bytność na jej pokładzie wzbudzi w dopiero co poznanych, jakże odmiennych istotach wspólne uczucia, będące często zaskoczeniem dla nich samych, niekoniecznie przychylne aktualnej władzy.

Oczywiście w tle zwyczajnych, ludzkich losów głównych bohaterów rozegrają się wydarzenia mające zmienić oblicze galaktyki – bosman Tenn Graneet wypróbuje superlaser o niespotykanej dotąd sile, Wielki Moff Wilhuff Tarkin przesłucha rebelianckiego szpiega, Leię Organę, którą z pokładu Gwiazdy odbije potem załoga pewnego frachtowca…

Jak widać zatem, mamy tu do czynienia z kolejną książką z rodzaju „uzupełniających” dla głównej akcji podstawowych filmów z tego uniwersum. Co więcej, to swoista próba nadania „ludzkiej twarzy” Imperium, a przynajmniej niektórym członkom jego służb.

Ciekawość czytelnika wzbudzi już chociażby sama możliwość zagłębienia się w czeluści stacji, zrozumienia, jak to wszystko działa. Wszak na Gwieździe Śmierci krzyżuje się ogrom technologicznej myśli, ale również wiele ludzkich losów, poglądów – niektóre ścierają się w swym radykalizmie. We znaki budowniczym daje się też Sojusz Rebelii, którego przedstawiciele próbują torpedować dalsze prace. Tym bardziej że ich ukończenie nie tylko przesądzi losy wojny z Imperium. Już teraz konstrukcja tworzona w niebezpiecznych warunkach na bieżąco pochłania życie tysięcy robotników, głównie przymusowych – ofiar reżimu władających galaktyką Sithów.

Stworzona przez Reavesa i Perry'ego opowieść o powstawaniu i konsekwencjach (potencjalnych) istnienia „najpotężniejszej stacji bojowej we wszechświecie” przywodzi na myśl wydane wcześniej zbiory z cyklu „Opowieści z…” Życie każdego z bohaterów stanowi bowiem w zasadzie odrębną historię, która splata się z innymi dopiero gdzieś w finale.
Natrętne bywa też przytaczanie rozmaitych powiedzeń i faktów, które maja zbudować atmosferę, skojarzyć poszczególne wątki z całością serii. A wystarczyłoby zupełnie dysponować nimi nieco subtelniej, np. poprzez włączenie do akcji postaci znanych już z filmów (Tarkin, Vader, Motti) czy z powieści (Uli Divini, admirał Daala).

A jednak ta książka broni się. I to całkiem nieźle. Najbardziej w detalach – ukazuje nieznane dotąd oblicze stosunków wewnątrz służb imperialnych, choćby na linii Vader-Tarkin-Motti; zgłębia szczegóły architektoniczne Gwiazdy wraz z historią ich powstawania – niekiedy pokrętną, posiadającą wszystkie wady, jakie wręcz muszą towarzyszyć tak ogromnej inwestycji. Ujawnia mechanizmy zarządzania Imperium, a zwłaszcza patologie trawiące ten pozornie doskonały system polityczny i dyktat władzy.

Ktoś powie, że tego wszystkiego tu nawet za mało. Może. Ale kto wie, czy nie doczekamy kiedyś „Gwiazdy Śmierci 2”, napisanej z pozycji większych radykałów – tych niezłomnych wyznawców Imperium, które, jak do dziś twierdzi wielu – i tak było lepsze od Republiki…

Gwiazda Śmierci

Autor: Steve Perry, Michael Reaves
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 1/2011
Tytuł oryginalny: Death Star
Liczba stron: 360
Format: 123x190 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324138647
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł



blog comments powered by Disqus