Młody King?

Autor: Sir Alexander
2 września 2008

Literatura grozy nigdy nie miała w naszym kraju szczególnie silnej reprezentacji. Owszem, nie brakowało i nie brakuje pisarzy parających się straszeniem nas, ale odnoszę wrażenie, że ów podgatunek fantastyczny nie został jeszcze w nadwiślańskich księgarniach należycie doceniony. Michał Gacek, notabene mój rówieśnik, podjął już pewne starania, aby to zmienić. Po serii opowiadań opublikowanych w szeregu magazynów, przyszedł czas na debiut książkowy. „Kronika koszmarów” to niezbyt imponujący rozmiarem tomik, zawierający dziewięć średniej długości opowiadań przepojonych grozą i niezwykłością.

Czytając poszczególne opowieści, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że źródeł fascynacji autora tematyką grozy upatrywać należy w dorobku Stephena Kinga. Michał Gacek, nie ocierając się o plagiat, zręcznie nawiązuje do opowiadań mistrza horroru. Być może niektóre z tych nawiązań są przypadkowe, ale uważny czytelnik łatwo wyczuje specyficzny klimat, właściwy twórczości popularnego Amerykanina. Czy świadczy to negatywnie o Gacku? Moim zdaniem nie. Podobno wszystko już było, więc stworzenie nowego, absolutnie niepowtarzalnego pomysłu nie jest możliwe. Czerpanie wzorców z Kinga, a przynajmniej czynienie tego bez przesady, której autor na szczęście uniknął, to rzecz względnie pozytywna. Zwłaszcza jeśli specyficzny klimat opowieści i poszczególne pomysły wzbogacone zostają o własny styl pisarza.

Skoro już o stylu mowa, to Michał Gacek dobrze radzi sobie z piórem. Zasób słów, umiejętność konstruowania narracji - wszystko to należy ocenić wysoko. A nawet bardzo wysoko, jeśli uwzględnimy, że jest to debiut autora. Gacek nieśpiesznie buduje swoje opowieści, nie skraca ich, nie przesyca akcją, nie unika opisów czy dygresji. Pewnym minusem tego może być spadek tempa opowiadań i lekkie rozluźnienie nastroju grozy, który czasami kamuflowany bywa przez rozbudowane i szerokie opisy narratora.

Największym minusem tomiku jest niestety pewna schematyczność. Po przeczytaniu czterech czy pięciu opowieści ma się wrażenie, jakby znało się już wszystkie. Nowi bohaterowie, nowe koszmarki i nowe okoliczności zdają się stanowić jedynie unikalne (ale nie aż tak bardzo unikalne) opakowanie podobnej zawartości. Nie chciałbym się w swojej krytyce posunąć za daleko. Zdaję sobie dobrze sprawę z faktu, że autorską innowacyjność krępują ramy gatunku i pewne konwenanse. Wszak opowieść grozy musi przestraszyć lub zaszokować. A przynajmniej zrobić solidne wrażenie. Wbrew pozorom, dróg prowadzących do tego celu nie ma aż tak wiele. Autor jednak poszedł troszkę na łatwiznę, co trudno mi wyjaśnić nie zdradzając treści. W każdym razie, mógł się postarać bardziej.

Mimo pewnych oczywistości, powtarzających się na tyle często, aby odebrać czytelnikowi odrobinę zaskoczenia i ciekawości, Michałowi Gackowi należy się uznanie. Opowiadania są interesujące, nieźle pomyślane i jeszcze lepiej napisane. Gdyby było ich więcej, gdyby zostały inaczej przemieszane lub podzielone i publikowane w różnych tomach, wtedy trudniej byłoby wypatrzyć pulsującą na czerwono nić przewodnią większości z nich. Powtarzalność schematów to największa wada zamieszczonych w „Kronice koszmarów” opowieści, ale, na szczęście, wada jedyna. Pod każdym innym względem mamy tutaj do czynienia z porządną literaturą. Kto wie, czy Michał Gacek nie stanie się z czasem polskim Stephenem Kingiem? Pokazał, że czuje klimat, że wie, jak władać piórem. Kiedy zdobędzie szlify i rozwinie swój talent, może się okazać twórcą, który z mocą huraganu wkradnie się w łaski wielbicieli horrorów i niesamowitości. Czego mu serdecznie życzę, przy okazji polecając tę cokolwiek zjawiskową książkę.

Kronika koszmarów

Autor: Michał Gacek
Wydawnictwo: Atropos
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 5/2008
Liczba stron: 164
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-927239-0-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 36,80 zł



blog comments powered by Disqus