Narkotyczne wizje - recenzja książki "Święty od ćpunów"

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
20 lutego 2013

www.gildia.pl
Święty od ćpunów.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 16,10 zł 23,10 zł
dodaj do koszyka

Michał Kotliński z piórem w ręku chyba się urodził. Choć dorobek literacki tego dopiero raczkującego na salonach literackich pisarza jest stosunkowo skromny, zapowiada się nad wyraz ciekawie. Z nieskrywaną czytelniczą satysfakcją trzeba wydawnictwu JanKa przyznać tę zasługę, że potrafi ulokować kapitał tam, gdzie literacko grunt wydaje się wyjątkowo żyzny.

Święty od ćpunów to niewielkich rozmiarów powieść składająca się z mikrohistorii luźno ze sobą powiązanych. Zespala je postać Kruka – orbitującego w narkotycznych odmętach pisarza-outsidera. Bohater, przez wielu zwany tytułowym przydomkiem, jak pozostałe postaci powieści tuła się po zaułkach miejskich, zaś trajektorię jego transparentnej tożsamości wyznaczają chwile między zgaszeniem jointa a zapaleniem drugiego. Co więcej, Kruk, jako uosobienie postmodernistycznego kreatora, posiada możliwość wnikania w dossier wymyślonych przez siebie postaci. Linia demarkacyjna wyraziście oddzielająca świat powieściowego dziania się od uniwersum literackiego, powoływanego piórem Kruka, zostaje zniesiona. Fikcja u Kotlińskiego zostaje zastąpiona metafikcją, a jej ślady, niczym tropy królika, autor pozwala nam śledzić tylko wówczas, kiedy uzbroimy się w dociekliwość Alicji.

U twórcy Miłość zwija się w bibułkę, podobnie jak w innych powieściach spod znaku literatury narkotycznej, naczelnym motywem jest labirynt. Z leitmotivem tym nie obcujemy jedynie fizykalnie, w wymiarze topograficznym (głównie za sprawą architektoniki miejskiej), ale również na płaszczyźnie stricte literackiej. Błądzenie nierozerwalnie połączone jest z efektem działania substancji odurzających, które zażywają bohaterowie. Kruk, Józek czy Adam i Ewa (którzy swój raj odnaleźli na śmietnisku) – analogicznie jak postaci wykreowane przez Tomasza Piątka w Heroinie, Osiem cztery Mirosława Nahacza, Do Amsterdamu Michała Olszewskiego czy anglojęzycznym Trainspotting Irvine'a Welsha – snują się po urbanistycznych przestrzeniach, odkrywając tajemnicze zakątki, penetrując ich mroczne miejsca. Topograficzne krzywizny, załamania, spirale korespondują z kształtem narracyjnym powieści. Historie uwiecznione w Świętym od ćpunów to urywane nieraz w pół słowa opowieści, niedokończone zajawki, które potrafią swój epilog odnaleźć w zupełnie innym opowiadaniu. Gestem, wyrastającym z postmodernistycznego rdzenia, jest tutaj strategia przenikania się światów (przedstawionego, językowego) oraz wykorzystanie kalek i zapożyczeń literackich. Intertekstem, który akcentuje sam motyw błędnika, jest oniryczna wędrówka Józka, bukinisty, na podobieństwo przechadzki po króliczej norze w Alicji w krainie czarów Lewisa Carrolla.

Kotliński w swojej powieści nie operuje jaskrawym moralitetem – taka forma, jak można podejrzewać, uprościłaby złożoność skonstruowanych przez niego historii. Przekaz tkwi głębiej i wymaga od odbiorcy wzmożonej aktywności interpretacyjnej. Brak tutaj wyrazistej wykładni, jak między innymi w My dzieci z dworca Zoo, kluczem do oczytania sensu powieści są bowiem  miejsca jej nieciągłości narracyjnej, prześwity słowne i układ wartości celowo przemycany w myśl zasady à rebours.

Święty od ćpunów programowo włącza się w nurt literatury narkotycznej, nie tylko poprzez obrany leitmotiv, ale inne chwyty wyrastające ze strategii metafikcyjnej, tak charakterystycznej dla twórców pokolenia Tekstyliów i – co widać na przykładzie Kotlińskiego – kontynuatorów idei tej generacji literackiej. I choć u autora Miłość zwija się w bibułkę spektakularnych innowacji nie odnajdujemy, sama przyjemność w obcowaniu z jego tekstem jest już dostateczną frajdą.

Święty od ćpunów

Autor: Michał Kotliński
Wydawnictwo: JanKa
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 1/2013
Liczba stron: 144
Format: 145x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788362247226
Wydanie: I
Cena z okładki: 23,10 zł


blog comments powered by Disqus