Recenzja książki "Wampiry same o sobie"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Dawid "Fenrir" Wiktorski
23 września 2012

Wampiry stały się kasowym hitem. Już od końca XIX wieku, a nawet wcześniej (zainteresowanych odsyłam do książki "Wampir. Biografia symboliczna" Marii Janion), motyw wampira w różnych wydaniach zawładnął kulturą. W XXI wieku ma on specyficzny charakter. Wampiry przestały być groźnymi potworami, a stały się romantycznymi bohaterami nie budzącymi już grozy ani odrazy. Kultura masowa wciągnęła obraz wampira i wypluła go w postaci kolejnego superherosa, nadczłowieka o wyjątkowych zdolnościach i takichże rozterkach. Jako taki przyciągnął rzesze fanów, z których wielu chciało się identyfikować ze swoimi idolami. Książka "Wampiry same o sobie" opowiada o ludziach, którzy w owej identyfikacji poszli za daleko.

Michelle Belanger, tak jak pozostali autorzy zaproszeni przez redaktorkę do współtworzenia wampirzej antologii, uważają się za prawdziwe wampiry. Część z nich żeruje na ludzkiej krwi, część traktuje sprawę odrobinę bardziej metaforycznie i "żywi się" cudzą energią. Zbierają się w grupy (zwane domami), których przekrój – na amerykańskiej ziemi – prezentuje książka.

"Wampiry same o sobie" to fascynujące i zarazem niepokojące świadectwo członków wampirzej subkultury. Bo nawet jeśli jej uczestnicy nie zgadzają się z taką kwalifikacją, to tworzą struktury społeczne, które należy uznać właśnie za młodzieżową subkulturę (i z socjologicznego punktu widzenia wiek poszczególnych członków, zwłaszcza ten mityczny, nie ma tu znaczenia).

Fascynuje w tym przede wszystkim bogactwo symboliczne, pewna wewnętrzna poetyka tworzona przez ludzi uznających się za wampiry. Ich prywatna mitologia, przez którą uzasadniają rozmaite działania, postawy i reakcje psychologiczne. Miejscami wydaje się, że autorzy publikacji mówią własnym językiem (o tyle łatwiejszym do zrozumienia, że na końcu każdego z esejów znajduje się pomocny słownik tłumaczący niejasne terminy, przez co zbędnym okazuje się ich każdorazowy wykład w treści samego eseju). Język ten nabiera sensu i spójności w obrębie całej książki, choć – jako poetyka – pozostaje bez sensu w oderwaniu od niej.

Niepokoi zaś nie nastrój grozy, ale patogenny czynnik wpisany w grupy, których przedstawiciele wypowiadają się na łamach książki. Obawiam się bowiem, że nadmierna identyfikacja z kulturowymi bohaterami odbijać się może niekorzystnie na psychofizycznej kondycji członków wampirzej subkultury. Oczywiście takie twierdzenie przypisać można by praktycznie do każdej innej subkultury – i często tak się robi – lecz w tym wypadku, inaczej niż zwykle, mamy wrażenie kompletnego zaniku ironicznego dystansu stanowiącego zwykle wentyl psychicznego bezpieczeństwa.

Oddalając się jednak od oceniania samych "wampirów", przyznać trzeba, że książka przez nie stworzona jest cennym materiałem. Nakreśla dość nowe społeczne zjawisko widziane od strony jego uczestników. Jest doskonałym źródłem dla studiów socjologicznych, w pewnym sensie mogła by też okazać się pomocna przy normowaniu relacji pomiędzy rodzicami a dziećmi zaangażowanymi w wampirzą subkulturę. Dla postronnego czytelnika stanowi za to wciągającą, choć ciągle niepokojącą lekturę.

Wampiry same o sobie

Autor: Michelle Belanger
Tłumaczenie: Maciej Lorenc
Wydawnictwo: Illuminatio
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2010
Liczba stron: 308
Format: 165x235 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-62476-04-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 39 zł


blog comments powered by Disqus