Recenzja książki "Strażniczka bramy"

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Bool
16 stycznia 2011

Pamiętacie te chwile tuż przed zaśnięciem, kiedy najbliżsi, z reguły rodzice, swoimi opowieściami czytanymi bądź wymyślanymi na poczekaniu powoływali do istnienia niestworzone światy, kipiące od magii, tajemniczych postaci obdarzonych sekretnymi mocami? Za ich sprawą pod powieką gromadziły się obrazy, często stając się tworzywem niesłychanie barwnych snów. Nieprzypadkowo wspominam o tym a’ propos lektury „Strażniczki bramy” Michelle Zink. Książka ta, uprzyjemniając wieczory, spełniła rolę wyzwalacza owych „przedsennych” imaginacji. Sprzyjał temu zwłaszcza klimat gotycki, z którego powieść wyrasta.

W odróżnieniu od swej poprzedniczki, będącej prologiem proponowanego przez Wydawnictwo Telbit cyklu, druga część obfituje w zaskakujące rozwiązania i podsyca ciekawość odbiorcy. Każdy, kto zaznajamia się z owym światem, choć poznaje coraz więcej informacji na temat sekretnej przepowiedni, wciąż skazany jest na słodką niewiedzę. Co nowego zatem u niezwykłych przyjaciółek Lii i Sonii?

Ich z pozoru zwyczajna egzystencja, którą wiodą tuż po przeprowadzce na londyńskie przedmieście, bardzo szybko ulega zakłóceniu. Dzieje się tak nie tylko za sprawą niespodziewanej wizyty ciotek Virginii i Louisy, ale przede wszystkim przyniesionych przez nie niepokojących wieści na temat Alice – siostry bliźniaczki Lii. Ta, dostawszy się pod władzę Dusz, doskonali swoje umiejętności, bez pardonu stając po stronie mroku i zła. By odkryć prawdę na temat zawoalowanego proroctwa i przeszkodzić swojej oponentce w rozprzestrzenianiu zdradzieckiej mocy, bohaterki wyruszają w długą i niebezpieczną podróż. Ostatecznym przystankiem będzie wyspa Altus, która stanie się areną brawurowej rozgrywki między bohaterami.

Jak to się ma w przypadku kontynuacji cyklu, dowiadujemy się wiele, ale prawdę powiedziawszy, nadal nie wiemy nic. Wszystko się może zdarzyć, akcja znamionująca pewien obrót rzeczy może (ale nie musi) obrać zupełnie inny tor. Zdecydowanym plusem natomiast jest tutaj jej tempo, które nawet najbardziej wymagającego miłośnika gatunku wprawi w stan zdumienia.

Wyprawa w głąb epoki wiktoriańskiej w towarzystwie niezwykłych postaci może stanowić miłą niespodziankę dla odbiorcy. Decyduje o tym kalejdoskopowy charakter opowiedzianej historii. Powieść ta jest bowiem po trosze wszystkim. Z każdym wątkiem, kreacją postaci napotykamy okruchy coraz to innej konwencji. Tu wzorzec powieści fantasy, tam co nieco kanwy awanturniczo-przygodowej, znajdzie się i klasyczny romans, a także inicjacja, gdyż bohaterowie dopiero dojrzewają do roli, jaką przyjdzie im wypełnić. „Strażniczka bramy” to taka bajka dla nas, nieco większych dzieci. I choć czasami przynosi rozczarowanie, to nagromadzenie pozytywów, jakie dostrzegamy podczas jej lektury, pozwala mi śmiało polecić ją każdemu.

Proroctwo Sióstr #2 - Strażniczka Bramy

Autor: Michelle Zink
Tłumaczenie: Marta Kapera
Wydawnictwo: Telbit
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2010
Tytuł oryginalny: Prophecy of the Sisters: Guardian of the Gate
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 388
Format: 145x210 mm
Oprawa: broszurowa
ISBN-13: 9788362252152
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus