Recenzja książki "Na tropie jednorożca"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Acabar
25 lipca 2010

Kryminały fantastyczne niedawno zyskały sporą popularność. Mordercza intryga z wampirami w tle, elfy-detektywi, cybermózgi rozwiązujące zagadki – przyzwyczailiśmy się już do takich fabuł. Z drugiej strony, Mike Resnick jest marką sam dla siebie. Żadna powieść podpisana jego nazwiskiem nie wymaga dalszej reklamy.

„Na tropie jednorożca” nie do końca wpisuje się w schemat takiej fantasy. Zaczyna się jak klasyczny kryminał noir – Manhattan, sylwestrowa noc, samotny detektyw w podupadającym biurze, w szafie butelka whisky, a za drzwiami dwóch oprychów, którzy przyszli odebrać długi. Właśnie wtedy przed biurkiem Mallory’ego pojawia się najprawdziwszy elf. Zrezygnowany detektyw zgadza się rozwiązać sprawę zniknięcia wyjątkowego jednorożca na Drugim Manhattanie – bo przecież gorzej już być nie może... Jego czas jest ściśle ograniczony: do świtu pozostało tylko kilka godzin, a na jego życie czyha demon trzęsący całym Drugim Światem.

Resnick, jak zwykle, żongluje konwencjami. Od klimatów zadymionego kryminału Chandlera po fantastyczne motywy rodem z Kronik Amberu. Czytelnik przepływa przez gatunki niemal nieświadomie. Drugi Manhattan, pełen elfów, mówiących kotów, jednorożców i słoni służących jako taksówki, jest niesamowitym miszmaszem wszystkiego, co wielbiciel fantastyki może znać... a autor nieustannie powtarza nam, że magii nie ma tam za grosz. Wszystkie sztuczki i zaklęcia są, według mieszkańców sąsiedniego świata, całkowicie zgodne z zasadami fizyki, które po prostu zostały wykorzystane w najbardziej efektywny sposób!

Ciekawym, a od dawna niespotykanym zabiegiem jest dodanie do powieści najróżniejszych aneksów. Nie są to jednak mapy czy słowniczki – w końcu Resnick nie może zaserwować czytelnikom czegoś tak zwyczajnego. Znajdziemy tam przewodnik polowania na jednorożce, zapis pewnej wyjątkowej partii szachów czy wyniki gonitw maleńkiego konia o wielkich ambicjach. Niezwykle i smakowicie, jak zawsze.

Zaskakujący, pokręcony, z ciekawą intrygą i wciągającą fabułą – czego więcej chcieć od kryminału? Czy tak sprawnie napisana powieść może mieć wady? Jak najbardziej. „Na tropie jednorożca” jest bardzo dobrą książką, jednak tylko wtedy, gdy porównujemy ją ze zwyczajnymi publikacjami. Na tle innych powieści Resnicka wypada... zwyczajnie. Brakuje tej nuty niezwykłości, powiewu geniuszu, które pamiętamy na pewno z „Kirinyagi”. Może jednak za wcześnie na wydanie werdyktu? „Na tropie jednorożca” jest pierwszą częścią trylogii o Mallorym. O kolejnej Fabryka Słów jeszcze nic nie mówi, poza ogólnikowym „wydamy”. Warto jednak zaczekać.

Wyjątkowo w tej pozycji znajdą dla siebie coś i wielbiciele kryminału, i fantaści, a nawet całkowici nowicjusze na gruncie lżejszej literatury z nierealnym motywem przewodnim. To zapewne magia resnickowego pióra, która niezmiennie od lat zapewnia temu autorowi miejsce na piedestale tuż obok Kinga i Pratchetta. Oby w Polsce więcej było takich pisarzy i oby polskie wydawnictwa sięgnęły po więcej tytułów tego amerykańskiego geniusza!

Fable of Tonight #1 - Na tropie jednorożca

Autor: Mike Resnick
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Ilustrator: Daniel Grzeszkiewicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 10/2009
Tytuł oryginalny: Fable of Tonight: Stalking the Unicorn
Rok wydania oryginału: 1987
Seria wydawnicza: Obca Krew
Liczba stron: 446
Format: 125x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-121-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 36,65 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus