Miles Cameron "Czerwony Rycerz" - recenzja powieści

Autor: Adam Tobojka
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
30 sierpnia 2016

Udana szarża Camerona

Czerwony Rycerz może w pierwszej chwili odstraszyć potencjalnego czytelnika. Nieznany twórca (to debiut literacki Milesa Camerona), sztampowy opis na czwartej stronie okładki czy w końcu słuszne rozmiary samej książki – prawie tysiąc stron – mogą wywołać wrażenie, że po raz kolejny będziemy mieli do czynienia z lekką wariacją wokół tolkienowskiego standardu powieści fantasy. Sam do pierwszego tomu cyklu o Synu Zdrajcy podchodziłem z pewną rezerwą. Dopiero lektura miała pokazać, że uprzedzenie do powieści Camerona było całkowicie bezpodstawne.

Gdzie się poruszamy

Świat Czerwonego Rycerza przypomina Europę okresu średniowiecza, z jednym wyjątkiem – w sąsiedztwie ludzkiej cywilizacji rozciąga się Dzicz, pradawna puszcza zamieszkana przez mitologiczne i legendarne stworzenia, dysponujące potężną magią, określaną jako dzieło szatana. Najlepszą formą obrony przed mocami Dziczy i jej mieszkańcami jest modlitwa i wiara w Boga, lecz czasami i ona nie wystarcza. Jedynym rozwiązaniem jest wtedy zbrojny odwet, często dokonywany przez najemne oddziały.

Na czele jednego z takich właśnie hufców stoi Czerwony Rycerz – młody, acz niezwykle uzdolniony dowódca i strateg. Wraz ze swoją kompanią najemników podejmuje się z pozoru prostego zadania – ochrony klasztoru przed stworami z Dziczy. Jednak to, co wydaje się łatwym zleceniem, szybko przerodzi się w walkę na śmierć i życie, w której stawka będzie o wiele wyższa, niż życie klasztornych mniszek.

Nie tak typowo

Krótki zarys fabuły może sprawić wrażenie, że Czerwony Rycerz to typowy przedstawiciel literatury fantasy. Pomimo oklepanego pomysłu na umieszczenie elementów nadprzyrodzonych w znanym z  kart podręczników historii świecie, historia nie nuży, ba!, potrafi autentycznie zaciekawić i wciągnąć. Jest to w równym stopniu zasługa kunsztu literackiego autora, który – jak na debiutanta – potrafi świetnie poprowadzić akcję, nie pozwalając czytelnikowi na chwilę nudy, jak i jego przywiązania do realizmu, którego często brak w powieściach fantasy odwołujących się do okresu późnego średniowiecza/wczesnego renesansu.

Realizm ten objawia się głównie niezwykłej uwadze, jaką Cameron – pasjonat militarów okresu średniowiecza – przykłada opisom wszystkiego, co związane z codziennością w życiu najemnika.  Już pierwszy obraz najemnego oddziału pokazuje, z jakim typem lektury będziemy mieli do czynienia: ludzie pod wodzą Czerwonego Rycerza to nie pierwsza lepsza zbieranina rębajłów, ale solidnie przeszkoleni weterani, dobrze zorganizowani i świetnie wyposażeni. W tym miejscu muszę przyznać się do ignorancji z mojej strony – wszelkiego rodzaju szczegóły dotyczące średniowiecznych militariów były mi jeżeli nie obce, to co najmniej obojętne. Nie przykładałem uwagi do tego, czy znajdujące się w literaturze fantasy opisy rycerskiego żywota mają jakiekolwiek przełożenie na fakty, czy może stanowią jedynie wytwór wyobraźni autora. Czerwony Rycerz sprawił jednak, że to, co do tej pory zbywałem machnięciem ręki, może stanowić jeden z najbardziej wartościowych elementów powieści. Na początku dowiedziałem się, że trzydzieści kopii w oddziale nie oznacza, że składa się on z trzydziestu rycerzy, że zbroja konia jest równie ważna (o ile nie ważniejsza!) niż zbroja jeźdźca, jak wyglądają przygotowania psychologiczne przed walką i jak ważny jest dobór odpowiedniej strategii przed potyczką. Militarny aspekt jest tym, co w książce urzekło mnie najbardziej i sprawiło, bym ja, laik, szerzej zainteresował się tematem rycerskiego rzemiosła.

Nie tylko militaria

Jednak nie tylko w opisach życia najemników objawia się literacki talent Camerona. Czerwony Rycerz to powieść wielowątkowa, w której pojawiają się dziesiątki bohaterów. Każdy z nich jest jednak wyjątkowy, posiada jakieś cechy szczególne, dzięki czemu nie mamy problemu z ich zapamiętaniem. Bohaterowie w książce Camerona to wyraziste i pełne życia postaci, świetnie wpisujące się w świat przedstawiony, z których żadna nie sprawia wrażenia dodanej na siłę. Akcja, pomimo przeskoków czasowych i śledzenia różnych postaci, nie sprawia wrażenia rwanej, całość płynnie łączy się w spójną opowieść, która niejednokrotnie potrafi zaskoczyć nie tylko zwrotami akcji, ale i głębią przekazu.

Czy potrafiłbym wskazać jakieś wady w dziele Camerona? Przyczepić mogę się do literówek, jednak są to błędy leżące po stronie wydawcy. Sama powieść broni się niemal na każdym polu, nie powalając czytelnikowi na chwilę nudy. Autor swoim kunsztem potrafi zachęcić czytelnika do  pasji do średniowiecznych militariów, jednocześnie przedstawiając historię, która wciąga i nawet pozbawiona tak zachwalanych przeze mnie elementów rycerskiego fachu potrafiłaby przykuć uwagę na długie godziny. Z niecierpliwością oczekuję kolejnych tomów cyklu; Czerwony Rycerz Milesa Camerona to niewątpliwie najlepszy debiut literacki ostatnich lat i powinien zagościć w biblioteczce każdego fana militarnej fantastyki.

Czerwony rycerz

Autor: Miles Cameron
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 1/2016
Tytuł oryginalny: The Red Knight
Liczba stron: 832
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788374806305
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,00 zł


blog comments powered by Disqus