Rewers bohatera

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
8 maja 2009

Pierwszy tom przygód R.C. był z jednej strony rozczarowujący – gdyż był to nie do końca ten Żamboch, do jakiego przywykliśmy – a z drugiej, napompowany do granic możliwości obietnicami literackiej rozkoszy w stylu ni to techno, ni to gore, ni to fantasy. Wszyscy ci czytelnicy, którzy połknęli pierwszą odsłonę epopei magicznego posklejańca z piekła rodem, zapewne aż warczą z niecierpliwości, by obietnice te były spełnione. Oto więc nadchodzi koniec czekania: jest już drugi tom, a w nim wszystko staje się ostateczne. R.C. wraca do gry, a my wraz z nim.

Część numer dwa jest pod wieloma względami lepsza od pierwszej, ale w tym akurat przypadku nie powinno to dziwić. Podział jest tutaj sztuczny, rozbicie na dwa tomy służyć miało zapewne tylko wygodzie czytania, gdyż nić fabularna prezentowana w obu częściach jest monolitem. O ile więc w pierwszym tomie Żamboch dopiero się rozgrzewał, to w drugim mamy do czynienia z dokładnie tym typem literatury, który wyniósł Czecha na wyżyny specyficznego gatunku fantasy, jaki ten z upodobaniem uprawia.

Po pierwsze: zrobiło się znacznie dowcipniej niż w części pierwszej, ale nie oznacza to wcale, że „Mroczny Zbawiciel” zgrawitował ku mdłej komedii. Wręcz przeciwnie. Klimat sadomasochistycznej makabry i wykalkulowanego okrucieństwa zdaje się nieźle koegzystować z ironicznym czy wręcz cynicznym podejściem do humoru. Tak właśnie być powinno, gdyż w świecie opanowanym przez demony, bogów, nieumarłych, magię i technologię, jedynie szczątkowe ale zawsze celne poczucie dowcipu gwarantować może dobre samopoczucie czytelnika. Żamboch potrafi puszczać oka, ale nie zmienia to faktu, że swoją książkę traktuje poważnie: od „a” do „zet”.

Ewolucję przeszedł także sam bohater, tajemniczy R.C. Pozlepiany z rozmaitych podzespołów, posklejany magią i czymś bardziej od niej niezwykłym, nasz heros trafia do Ostrawy, którą coraz silniej w swoje szpony chwyta nieziemska zima. Jednak to nie lód jest największym zagrożeniem dla świata, a istota, która stoi za nieprawdopodobnymi wydarzeniami w mieście. R.C. poznaje w międzyczasie prawdę o sobie i o swoim pochodzeniu. I to nie jedną, a dwie. Którą wybierze? Kim się stanie? I kim tak naprawdę był? Odpowiedź, wbrew pozorom, jest ważna, gdyż może wpłynąć na losy enigmatycznej rozgrywki, w którą zaangażowali się zarówno ludzie, jak i bogowie.

Drugi tom jest napęczniały od niezłej porcji adrenaliny. Non stop coś się dzieje: akcja goni akcję, a huk wystrzałów i jęki konających nie milkną nawet na chwilę. Nie da się ukryć, że Miroslav Żamboch jest jednym z nielicznych pisarzy, którzy potrafią oswoić brutalność i tak skutecznie wprząc w rydwan porywającej fabuły. Czytelnik nie tylko wpada w sidła napięcia i nie tylko uzależnia się od silnego narkotyku ciekawości: co będzie dalej?, ale i uczy się tolerować brutalny świat, w który zamieniła się nasza kochana, milutka Ziemia. Pewne jest także jedno: u Żambocha przemoc nie istnieje dla samej przemocy, nie jest celem samym w sobie, a jedynie logiczną konsekwencją trybu życia bohatera, który niczym magnes przyciąga wszystko, co najgorsze. Aby było jeszcze ciekawiej, niezależnie jak jest okrutny i zły, jawi się przy tym jako prawdziwy zbawiciel, obrońca uciśnionych. I ostatnia nadzieja ginącego świata.

Mroczny Zbawiciel #2 - Mroczny Zbawiciel, tom 2

Autor: Miroslav Žamboch
Okładka: Igor Kieryluk
Tłumaczenie: Rafał Wojtczak
Ilustrator: Filip Myszkowski
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 2/2009
Tytuł oryginalny: Drsný spasitel
Seria wydawnicza: Obca Krew
Liczba stron: 336
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-096-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,99 zł



blog comments powered by Disqus