Mistrzostwo krótkiej formy

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Bool
4 marca 2009

Zabierając się za czytanie zbioru opowiadań niezbyt znanego w naszym kraju pisarza współczesnej grozy, Morta Castle, spodziewałem się schematycznych opowiastek z płytkimi postaciami i różnymi makabrami w tle. Tymczasem otrzymałem zbiór ponad dwudziestu świetnych, wielokrotnie nagradzanych nowel, z których każda, powtarzam: każda posiada niezwykłą głębię, pogrążonych w niemocy bohaterów, wyważoną fabułę i mroczno-misterny klimat. Słowem, mistrzostwo krótkiej formy, i to nie tylko horroru.

Mort Castle jest niezwykle płodnym pisarzem. W swym życiu stworzył ponad 350 opowiadań (sam nie potrafi ich zliczyć), co jest swoistym ewenementem wśród twórców. „Księżyc na wodzie” jest zbiorem pełnym, swoistym kompendium wiedzy o nieograniczonym talencie pana Castle. Zawiera się w nim wszystko to, za co czytelnicy na całym świecie cenią tego pisarza, m.in. wyszukany język, drugie dno każdej z opowieści, głębia psychologiczna postaci itp. Mort z mistrzowską precyzją prezentuje niezapomniane, wzruszające, a zarazem dramatyczne i przerażające opowieści, do których należy często powracać.

Zbiór otwiera opowiadanie „Jeśli weźmiesz mnie za rękę, mój synu.” Zostało ono wytypowane do „Top terror of all time” obok dzieł takich tuzów horroru jak Edgar Allan Poe, Howard Philips Lovecraft czy Clive Barker. Jest to spore wyróżnienie dla Morta Castle, podkreślające jego niebywałe zdolności pisarskie. Pechowy, będący na granicy śmierci złoczyńca amator dokonuje retrospekcji swego życia. Ukazana jest tutaj rola, jaką w ukształtowaniu jego osobowości odegrał sadystyczny ojciec. Jest to bardzo przygnębiająca historia umierającego człowieka. Nie jest to klasyczny horror z hektolitrami krwi i piekielnymi maszkarami. Koszmar „Jeśli weźmiesz…” zawiera się w toksycznych relacjach ojca z synem, które pojawiają się nawet po śmierci obu bohaterów.

Kolejne dwa opowiadania, jakie pragnę zaprezentować, to pouczające „Kasztanowy Jim w Egipcie” oraz wzruszające „Miłość, nienawiść i piękne morze złomu”.
Pierwsze z nich opowiada o uprzedzeniach rasowych i zagrożeniach z tym związanych. Jednym z bohaterów jest dumny ze swych poglądów rasista. Tytułowy Kasztanowy Jim jest natomiast kimś na wzór Jezusa (jego biblijną tożsamość poznajemy w jednej z ostatnich scen noweli) – uzdrowicielem strapionych dusz, którego moc ukryta jest w kasztanach, będących jego insygniami. Pojawia się on w miejscach ważnych dla historii ludzkości; w tym przypadku w czasie ostatecznej klęski Ku-Klux-Klanu. Historia ta jest mocno polityczno-religijna, dlatego też w dobie wielonarodowości i wielokulturowości staje się tekstem uniwersalnym.
„Miłość, nienawiść i piękne morze złomu” to melancholijna opowieść o utraconej miłości, pięknie ukrytym w pozornej brzydocie, nadziei zrodzonej w chaosie. Główny bohater, Bradford Dewey, wywodzi się z rodu partaczy i nieudaczników. Jest osobą pełną nienawiści i fałszu. Czy młodzieńcza miłość do dziwacznej dziewczyny Caralynn oraz zapierający dech w piersiach widok morza na złomowisku są w stanie ocalić go przed nędznym losem? Czy wyobraźnia posiada moc uzdrawiania? Warto zastanowić się nad tymi pytaniami, zanim rozpocznie się czytać to niezwykłe opowiadanie.

Tytułowy „Księżyc na wodzie” to jedno z wielu opowiadań Morta Castle, którego głównymi bohaterami są pogrążeni w muzycznym i narkotycznym nałogu jazzmani. Szukając inspiracji, dwaj jazzmani zjawiają się nad jeziorem. Pragną, aby ich muzyka była doskonała, była darem od samego Boga. Pragną pochwycić odbijający się w wodzie księżyc. W zamian za to ich muzyka sprowadza wychodzącą z jeziora piękną kobietę, jakby nimfę. Spotkanie to jest początkiem tragedii. Opowiadanie to ukazuje, jak zgubne jest życie prowadzone przez zatraconych w destrukcji muzyków – pełne narkotyków, alkoholu i przypadkowego seksu. Sam księżyc na wodzie to idea doskonałego piękna, które jest tak blisko, a zarazem tak daleko. Piękna nieraz współwystępującego z wielkim dramatem.

„Altenmoor, gdzie tańczą psy” to najlepszy przykład tego, w jaki sposób na ledwie sześciu stronicach można zawrzeć historię doskonałą, pełną nadziei i magii ukrytej wewnątrz każdego z nas. Jedyną osobą, która może pomóc zrozpaczonemu chłopcu uporać się z tęsknotą za zmarłym psem, jest jego dziadek, były pisarz. Magiczne krainy, do których udajemy się po naszej śmierci, istnieją naprawdę. Są one ukryte w naszych sercach. Tylko głęboka wiara w to zjawisko pozwoli nam je odwiedzić.

Opowiadania pana Castle przesiąknięte są muzyką jazzową i klimatem Chicago lat 30. poprzedniego stulecia. Jedno z nich, „Bird nie żyje”, jest nawet hołdem złożonym genialnemu saksofoniście, Charliemu Parkerowi. W innych pojawiają się nawiązania do dokonań popularnych muzyków jazzowych, jak Billy Holiday, Jelly Doll Morton czy Gerry Mulligan. Zdaje się, że wszyscy bohaterowie opowiadań Morta Castle interesują się jazzem. Jest to jedyny drobny szczegół, do którego mogę się przyczepić w tym genialnym zbiorze.

Mort Castle w centrum swoich zainteresowań zawsze stawia człowieka. Dzięki temu humanistycznemu podejściu można nazwać go Dickensem literatury grozy. Dlatego też jego nowele są tekstami niezwykle autentycznymi, wzniosłymi, pokrzepiającymi, a przede wszystkim prawdziwymi.
Zdecydowana szóstka, i to nawet z dodatkowym plusem. Najlepszy zbiór opowiadań, jaki w życiu czytałem! Gorąco wszystkim polecam!

Księżyc na wodzie

Autor: Mort Castle
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
Wydawnictwo: Replika
Miejsce wydania: Zakrzewo
Wydanie polskie: 12/2008
Tytuł oryginalny: Moon on the Water
Rok wydania oryginału: 2000
Liczba stron: 277
Format: 120x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60383-83-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus