"Amerykańscy bogowie" - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Szczepan Matyjasek
18 listopada 2013

Mitologie XXI wieku

Wydawnictwo MAG obchodzi w tym roku swoje 20 urodziny. Wkład tego wydawnictwa w polski rynek literatury popularnej – zwłaszcza fantastycznej – ciężko przecenić. Okrągła (i imponująca!) rocznica staje się doskonałą okazją do odświeżenia kilku "starych" tytułów z MAGicznego katalogu. To nie tylko czytelnicza sugestia, ale i konkretne wznowienia najlepszych tytułów z dorobku warszawskiej firmy.

Trudno wybrać w całym 20-letnim dorobku MAGa serię najlepszych, najciekawszych, często przełomowych tytułów, bo w tym czasie wypuściło ono bardzo dużo klasyki gatunku jak i ciekawych eksperymentów literackich. Są jednak książki, które w momencie wydania były eksperymentami, a teraz, z perspektywy kilku-kilkunastu lat, uchodzą za klasykę. Wśród nich: Amerykańscy bogowie Neila Gaimana.

Amerykańscy bogowie ukazali się jesienią 2001 roku, a polski przekład (właśnie za sprawą MAGa) ujrzał światło dzienne już rok później. Była to czwarta powieść w dorobku Gaimana (jeśli liczyć napisany wespół z Terrym Pratchettem Dobry Omen), która błyskawicznie podbiła serca czytelników i krytyków. Posypały się nagrody i tłumaczenia. W 2011 roku – z okazji rocznicy – pojawiło się anglojęzyczne wznowienie w tak zwanej "wersji autorskiej", zawierające dodatkowe 12.000 słów. Ta jubileuszowa, poszerzona wersja stała się podstawą nowej polskiej edycji powieści, wzbogaconej także o ilustracje Irka Koniora.

W centrum wydarzeń opisanych w Amerykańskich bogach staje mimowolnie Cień. Zwolniony wcześniej z więzienia, w którym odsiadywał wyrok za pobicie, nie może wrócić do swego dawnego życia. Okazuje się bowiem, że przyczyną skrócenia wyroku stała się tragiczna śmierć jego żony. Zagubiony mężczyzna znajduje nieoczekiwanie zatrudnienie u pana Wednesdaya, jako jego ochroniarz i chłopiec na posyłki. Wednesday podróżuje po Ameryce, odwiedzając coraz to dziwniejszych znajomych i namawiając ich do zaangażowania w tajemnicze przedsięwzięcie.

Dalsze relacjonowanie fabuły byłoby szkodliwe dla tych czytelników, którzy jeszcze nie poznali Gaimanowej historii. Zaskoczenie bowiem jest jednym z podstawowych chwytów angielskiego pisarza. Wciąż dowiadujemy się, że rzeczy nie mają się tak, jak nam (lub bohaterom) się zdawało. Zmienia się charakter postaci ale i sama struktura rzeczywistości. Przecież mamy do czynienia z gatunkiem urban fantasy, w obrębie którego znany nam zza okien porządek zostaje zakłócony przez ingerencję sił nadprzyrodzonych. Na scenie pojawiają się istoty boskie i demoniczne, choć nie do końca takie, jakich byśmy się spodziewali...

Jak to często w fantastyce bywa, pisarz kreśli własny panteon. W tym wypadku mamy do czynienia z dwiema uzupełniającymi się tendencjami: do synkretyzmu i aktualizacji. Synkretyzm, w tym wypadku, polega na łączeniu ze sobą elementów pojawiających się w tradycjach wielu niezależnych kręgów kulturowych. A więc na łamach Amerykańskich bogów staną obok siebie postaci zaczerpnięte z mitologii skandynawskiej, słowiańskiej, egipskiej czy indyjskiej. To popularny zabieg występujący od Tolkiena po Harry'ego Pottera. To, co świadczy o oryginalności Amerykańskich bogów, to właśnie druga tendencja – do aktualizacji.

Aktualizacja odbywa się na dwa sposoby. Po pierwsze pisarz aktualizuje kondycję bóstw, wpasowuje ich we współczesne czasy i pokazuje, jak  wiek dwudziesty odciska się na niegdyś potężnych i groźnych istotach. Zgodnie z popularnym przekonaniem, że siła bóstwa zależy od ilości i gorliwości jego wyznawców, bogowie starożytni prezentują się we współczesnej Ameryce raczej mizernie. Drugi sposób aktualizacji synkretycznego panteonu polega na tworzeniu nowych bóstw. Gaiman dowcipnie a zarazem celnie diagnozuje stan dzisiejszej religii: miejsce dawnych bogów zajmują nowoczesne bożki kultury masowej: Internet, telewizja itd. Pisarz antropomorfizuje je i przeciwstawia dawnym włodarzom podniebnych przestrzeni w genialnym geście artystycznej kreacji. Dwie siły zderzają się ze sobą, a Cień i czytelnik stają pośrodku całego galimatiasu, zdezorientowani i wciągnięci zarazem.

Amerykańscy bogowie to świetna powieść. Bardzo przemyślana, wielokrotnie zaskakująca, napisana zgrabnym językiem, przeplatana poczuciem humoru i eksperymentami formalnymi (tradycyjną narrację liniową przerywają scenki ze współczesnego życia tytułowych bohaterów). Wciąga i trzyma w napięciu od pierwszych do ostatnich stron. W nowym wydaniu z okazji 20-lecia Wydawnictwa MAG ta doskonała książka otrzymuje także należną jej oprawę edytorską i wizualną. Gorąco polecam.

Amerykańscy bogowie (wersja autorska)

Autor: Neil Gaiman
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2013
Tytuł oryginalny: American Gods
Rok wydania oryginału: 2001
Liczba stron: 464
Format: 150x225 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788374803878
Wydanie: VI
Cena z okładki: 45 zł


blog comments powered by Disqus