Fantastyczne romansidło

Autor: Mirosław Skrzydło
23 sierpnia 2008

„Magia i miłość”, tom 1 „Trylogii Kręgu” Nory Roberts, to opowieść o odwiecznej walce dobra i zła, w której główne role odgrywają wampiry, demony i czarodziejki. To sztampowa historyjka miłosna, wzbogacona o tanią i efekciarską fantastykę. To taka skonstruowana z prostych dźwięków, skoczna przyśpiewka dla biesiadników złaknionych nieskomplikowanych, romantycznych tekstów.

Jestem zdania, że autorzy książek nie powinni nazbyt mieszać ze sobą gatunków literackich. Oczywiście są nieliczne przypadki twórców, którym ta sztuka się udaje. Jednym z takich pisarzy jest dla mnie niewątpliwie Neil Gaiman, który w swych – odważę się użyć tego słowa – dziełach, zręcznie łączy fantastykę z obyczajem, komedią, sensacją, romansem, dramatem i horrorem (spójrzmy chociażby na genialny bestseller „Amerykańscy Bogowie” czy wizjonerską, komiksową serię „Sandman”). Trzeba być naprawdę dobrym, wręcz mistrzem w swych fachu, by taki zabieg zakończyć sukcesem.

Nora Roberts w swej książce „Magia i miłość” udowadnia, że daleko jej do poziomu chociażby wspomnianego Gaimana. Powinna pozostać przy swoim gatunku, czyli romansie, nie mieszając go nazbyt nachalnie z innymi (przede wszystkim z fantastyką).

Nie żebym był zagorzałym przeciwnikiem romansów. Wręcz przeciwnie. Uwielbiam, gdy jakiś burzliwy związek zostaje umiejętnie wpleciony w powieść fantastyczną czy nawet horror. Nie twierdzę też, że Nora Roberts nie jest profesjonalistką w pisaniu literatury adresowanej stricte do kobiet. Liczba wydanych jej książek, w tym wielu bestsellerów, oraz status jednej z najpopularniejszych pisarek romansów przemawiają same za siebie.

„Magia i miłość” opowiada o szóstce wybrańców, przygotowujących się do śmiertelnego boju z dowodzonymi przez bezlitosną Lilith wampirami. Pośród tego półtuzina śmiałków są między innymi dwaj bracia, którzy przed setkami lat zostali rozdzieleni właśnie przez Lilith. Cian został zmieniony w wampira, a Hoyt musi udać się do czasów współczesnych, by odnaleźć brata i stanąć u jego boku do walki z zastępami demonów. Oczywiście, najbanalniej w świecie, obaj zostają wybrani do wielkiego zadania (skopania tyłków zastępom wampirów z demoniczną Lilith na czele, rzecz jasna) przez krystalicznie czystą i nieprawdopodobnie dobrą boginię Morrigan.

Szóstka bohaterów (jakby ktoś miał wątpliwości: trzech przystojnych mężczyzn i trzy piękne kobiety) odnajduje schronienie w starej posiadłości w Irlandii, należącej do rodu Ciana i Hoyta. To tutaj rozgrywa się prawie cała akcja pierwszego tomu „Trylogii Kręgu”. Bohaterowie rozmawiają o wszystkim i o niczym, zakochują się w sobie, wytrwale ćwiczą, a w przerwach, tak dla rozrywki i urozmaicenia, zabijają nasyłane przez Lilith wampirze paskudztwa. Nie ma w tym nic nowego, rewelacyjnego, a tym bardziej dramatycznego. Trochę przypomina to motyw z kosmitami z „Dynastii”, mający wzbudzić grozę i niepokój, a wywołujący jedynie rozbawienie.

Podsumowując: Nora Roberts w „Magii i miłości” zaprezentowała się niczym tania pieśniarka biesiadna. Oczarowała publikę kilkoma wpadającymi w ucho dźwiękami, prostym, łatwo przyswajalnym tekstem i nieudolnymi cyrkowymi sztuczkami, które mniej wybrednych widzów mogą na moment zainteresować.

Takiej literaturze, mieszance wybuchowej, w której i tak góruje przeciętny romans, mówię zdecydowane "Nie!" Kolejne przygody szóstki bohaterów są mi zupełnie obojętne. Tak samo, jak inne pozycje z długiej listy książek tej autorki.

Trylogia Kręgu #1 - Magia i miłość

Autor: Nora Roberts
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2007
Format: 146 x 225 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7469-467-4
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus