Recenzja książki "Pociąg do śmierci"

Autor: Zunia
Korekta: Bool
14 maja 2012

Nora Roberts to jedna z najpopularniejszych pisarek na świecie, a zarazem… jedna z najbogatszych. Tych, którzy określenie „pisarz”/„pisarka” darzą przesadną estymą, jego użycie w odniesieniu do Roberts może nieco razić. Dla literatów przez duże „l”, jak i dla całego sztabu teoretyków, historyków i pozostałych „-ików” literackich, niezmiennie pozostaje ona po prostu niezłym rzemieślnikiem. Jej sława świadczy jednak o tym, że szerokiemu gronu czytelników wcale to nie przeszkadza. Uwielbiają każdą kolejną książkę, która wychodzi spod pióra Amerykanki – nawet jeżeli (a może właśnie dlatego że…) wpisuje się ona w pewien szablon. Norę Roberts kochają zwłaszcza kobiety, ale i mężczyźni od niej nie stronią. Szczególnie seria z panią detektyw Eve Dallas („In death”) zdaje się być pod tym względem uniwersalna.

Eve i Roarke właśnie obchodzą drugą rocznicę ślubu. Nie oznacza to jednak, że pani porucznik może sobie z tej okazji pozwolić na labę. Po krótkim urlopie, powrót do rzeczywistości okazuje się bardziej niż brutalny. Dallas zostaje przydzielona do tajemniczej sprawy. Najpierw na lotnisku, w limuzynie, zostaje znaleziony martwy szofer – przeszyto go bełtem z kuszy. Następnie w parku rozrywki ktoś wbija bagnet (prosto w serce) luksusowej damie do towarzystwa. Policjanci rozpracowują schemat: ekskluzywna, najlepsza w swojej branży ofiara – zbrodnia w miejscu publicznym – oryginalna broń – ostatni klient (a więc główny podejrzany) nie ma świadomości, że się pod niego podszyto, opłacając usługę jego pieniędzmi. Eve dochodzi do wniosku, iż sprawcą jest ktoś, dla kogo morderstwo stanowi zabawę, grę. Kto może być tak okrutny?

„Pociąg do śmierci” to zgrabnie skrojony kryminał. Na uwagę zasługuje zwłaszcza to, co najważniejsze w tego typu literaturze: pomysł na zbrodnię. Ten jest naprawdę przedni. Seryjny morderca wybiera ofiary pozornie niemające ze sobą nic wspólnego – wydaje się więc, że robi to na chybił-trafił. Akcja powoli rozwija się, giną kolejni niewinni, a my wprost nie możemy się oderwać od książki. Przynajmniej do jej połowy… W tym bowiem momencie Eve Dallas wpada na pomysł, kto jest winien, i aż do końca powieści będzie już tylko starała się dostatecznie udokumentować swoje podejrzenia. Nie jest może nudno, ale napięcie zdecydowanie opada.

Stylistycznie kolejna część przygód detektyw Dallas stoi nieźle. Jedyne, co może drażnić, to pewne „oczywiste oczywistości”. Niektóre rzeczy autorka podaje nam jak przysłowiowej krowie na równie przysłowiowej granicy – tak na wszelki wypadek, gdyby czytelnik nie zrozumiał. Nie dość że obraża to nieco czytelniczą inteligencję, to jeszcze zasiewa wątpliwość, czy aby Roberts nie ma płacone od strony.

„Pociąg do śmierci” to klasyczny przedstawiciel serii poświęconej pani porucznik Eve Dallas. Ciekawa fabuła, wciągająca akcja, intrygujący świat przedstawiony, a wszystko to okraszone odrobiną zmysłowego romansu. Pozycja, która być może nie dostarczy Wam zbyt dużo intelektualnej pożywki, z pewnością jednak zadba o to, byście z przyjemnością spędzili czas poświęcony na lekturę.

In Death #31 - Pociąg do śmierci

Autor: J. D. Robb
Tłumaczenie: Bogumiła Nawrot
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 8/2011
Tytuł oryginalny: In Death: Indulgence in Death
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 392
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376488431
Wydanie: I
Cena z okładki: 33 zł


blog comments powered by Disqus