Istny burdel

Autor: Wojciech Kobza
21 kwietnia 2007

Gdybania na temat jak będzie wyglądało nasze życie, kiedy uda nam się już skolonizować inne planety układu słonecznego ciągną się przez dziesięciolecia. Jakie będzie to życie? Czy planety będą ze sobą współpracować, a może wybuchnie między nimi jakaś bratobójcza walka? No a życie ludzi w przestrzeni kosmicznej? Jak ono będzie wyglądać? Czy świadomość, że człowiek sięgnął gwiazd (choć tylko sobie najbliższych) poprowadzi astronautów z podniesioną głową przez życie? Rąbka tajemnicy uchyla Oleg Diwow.

Fabryka Słów, po opublikowaniu w serii Obca Krew trzech pozycji Miroslawa Žambocha i jednego zbioru opowiadań rosyjskiej fantastyki, postanowiła wydać powieść „Najlepsza załoga słonecznego”. Niedawno w księgarniach ukazał się tom pierwszy, ukazujący nam życie członków bojowej Grupy F – ziemskich wojsk kosmicznych.

Trzeba powiedzieć, że jest to życie dziwne. Poznajemy je dokładniej na pokładzie jednostki flagowej „Paul Atryda”, zwanej i tak przez wszystkich „Skoczkiem”. Od ostatniej poważnej wojny minęło trochę czasu. Załoga powoli zaczyna rozluźniać swoje obyczaje. Ktoś narysował wielkiego członka niezmywalną farbą na dnie basenu rekreacyjnego, admirał Raszyn oraz kontradmirał Essex, zwany Tyłkiem, chleją samogon na potęgę (skąd oni go biorą?), psycholog pokładowy Linda wita wszystkich swoim tradycyjnym powitaniem - „Jak tam twoje życie płciowe?”. Reszta załogi też nie jest lepsza: podzielona na nawigatorów, techników, kanonierów, kultywuje podziały pomiędzy różnymi sekcjami statku, ale wszyscy co do jednego wpatrują się maślanym wzrokiem w piękną Ive Kendall, porucznika nawigatora. A druga pani na pokładzie, Margaret von Falzfien, musi zadowalać się sztucznymi narzędziami. Jest jeszcze tajemniczy technik Andrew Werner, którego zadaniem jest nie tylko trzymanie statku w całości. Wszyscy jak ognia boją się przepustek, czyli zejścia na ziemię. No i jeszcze jest okręt, który dawno powinien być wyremontowany. Istny burdel w kosmosie.

Wszystkie te informacje poznajemy na samym początku, by później powoli przegryzać się przez kolejne opisy życia na pokładzie międzygwiezdnej (choć chyba międzyplanetarnej byłoby lepszym słowem) jednostki. Mamy możliwość również, poza opisami aktualnych wydarzeń, zgłębić przeszłość głównych bohaterów.

Książka ta stanowi paradoks – z jednej strony mamy ciekawie zarysowane postacie, o mocnych charakterach i z interesującą przeszłością, z drugiej – te same postacie prześlizgują się nam przed oczami, główny wątek gubi się pośród wydarzeń zdecydowanie drugoplanowych, jest wiele niedomówień (historia ludzkości zaledwie zarysowana). Choć akurat ten ostatni zarzut stawiany jest wszystkim pierwszym tomom dłuższych serii. Słowniczek na końcu książki wypada również jakoś blado, fakty w nim podane są suche i nijakie. Znalazł się tam jeden błąd, z którego uśmiałem się do łez: pod hasłem „Solo, Han” czytamy: „Bliski przyjaciel Luke Skywalkera. Ukochany księżniczki Lei (senator Leia Organa, Aldebaran (sic!))”. Książki nie ratuje nawet użyczenie z powszechnie znanych s-f imion, wykorzystanych tutaj jako nazwy okrętów wchodzących w skład Grupy F.

Dostajemy miłe czytadło, które raz czy dwa razy przyprawi nas o śmiech. Ale nie będę czekał z wypiekami na drugą część.

Najlepsza załoga Słonecznego #1 - Najlepsza załoga Słonecznego, tom 1

Autor: Oleg Diwow
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 2/2007
Seria wydawnicza: Obca Krew
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-60505-13-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus