"Jak się ma twój ból?" - recenzja książki

Autor: Szczepan Matyjasek
Korekta: Agata "Bulehithien" Wiśniecka
10 marca 2014

Zejście ze sceny

Simon Marechall utrzymuje się z pracy dorywczej. Na zlecenie. Mówiąc ściślej: jest płatnym zabójcą. Któregoś dnia postanawia "przejść na emeryturę", czeka go tylko ostatnie zadanie, które nie kończy się dokładnie tak, jak planował. Ale ma coś w zanadrzu... Tak brzmi streszczenie setek filmów i powieści z jednoznacznym wskazaniem do bezstresowej (i bezrefleksyjnej) rozrywki. Książka Garniera nie ma nic wspólnego z  taką literaturą; po lekturze nie sposób nie zgodzić się ze zdaniem z okładki: "pozostaje w pamięci jeszcze długo po zamknięciu". Czym sobie na to zasłużyła?

Pisanie o trudnych i bolesnych sprawach, codziennym znoju bez widoku na raj, za to ze szczególną inklinacją do afirmacji momentów, detali, wrażeń zdaje się być domeną twórców francuskich: Rolland, Ayme, Pagnol, a z bliższych nam w czasie Besson – ich powieści nie kluczą gdzieś na obrzeżach rzeczywistości po to, by ominąć ciężkie żywota przypadki. Élan vital bohaterów nie jest generowany przez heroiczne czyny, a ulotne nieraz drobiazgi, które wystarczy dostrzec w miałkiej, dookolnej szarzyźnie. I tak w dużym skrócie określić można Jak się ma twój ból? Pascala Garniera, jako cichą i skromną elegię, której refleksyjność przełamana jest małymi eksplozjami raz gorzkiego,  raz czarnego humoru.

Autor niemal z marszu odsłania przed czytelnikiem najważniejsze elementy historii, stawiając na poetycką skrótowość, zaskakującą metaforykę i prostotę przekazu. Od początku wiemy, że ta  subtelna konstrukcja rozpadnie się, choć nie mamy jeszcze pojęcia, że da tym samym świeży asumpt do kolejnej sagi, która łatwo może przerodzić się w banał. Choć nie musi... Na pograniczu Alp i Lazurowego Wybrzeża, w kurorcie dla stetryczałych emerytów człowiek z pistoletem w kieszeni wciąga w swoją grę łatwowiernego chłopaka. Bernard Ferrand, niepokonany w łapaniu much i właściwie tylko w tym  (no, może jeszcze w naiwności), przystaje na lukratywną ofertę szoferską – kilkaset euro plus nigdy niewidziane morze... raj dla fabrycznego wyrobnika, który stracił dwa palce, będąc pod wpływem, i ze skromnej pensji utrzymuje matkę-alkoholiczkę. Połączenie tych dwu postaci samo w sobie tworzy napięcie fabularne, ale Garnier idzie dużo dalej; niejako "po drodze" wchodzimy w relacje z kolejnymi osobami dramatu, a każdy z tych portretów zdumiewa przenikliwością zbudowaną na pozornie chybotliwych fundamentach. Ta lakoniczność właśnie, ten rysunek kilkoma kreskami zapada w pamięć głębiej niż staranne, detaliczne opisy rodem z psychologii behawioralnej połączonej z katalogiem mody. Razem z bohaterami odbywamy  "biznesową" podróż nad Morze Śródziemne, szeroko otwierając oczy i z niedowierzaniem rozchylając usta; nie na wyrost będzie stwierdzenie, że prawie każda linijka w tym tekście oszałamia brutalną prawdą ubraną w "szaty króla" – to nagie fakty podane w pałacowych wnętrzach przez mistrza ceremonii. Pascal Garnier jest szalonym artystą, który odkrył tajną formułę proporcji między tragedią a komedią. W stosunkowo krótkiej formie zawarł morderstwa, samobójstwo i    (prawie) zwyczajną śmierć w powieści o... życiu. Ta książka, wpisując się we francuski nurt tragiczno-komiczny, jednocześnie pozostaje nie tyle na uboczu, co zajmuje zupełnie osobną pozycję. Żaden z elementów nie ma tu roli wiodącej; w krainę zachodnioeuropejskiej biedy z nędzą  wkradają się w zupełnie naturalny sposób elementy kartezjuszowskie. I na tym nie koniec, bo Garnier łamie schemat utworu o tematyce egzystencjalnej absolutnie rozbrajającym humorem: każda scena z matką Bernarda, uwiedzioną i porzuconą przez maklera giełdowego, stanowi literacki mikrokosmos uzależnienia, który, miast politowania, wywołuje śmiech podyktowany – zdanie po zdaniu – autorskim brakiem złudzeń co do ludzkiej natury; to literackie diamenty.
 
Krótko, zwięźle i na temat. Jak w licealnej rozprawce, tyle że tu, jakkolwiek pompatycznie to zabrzmi, mamy do czynienia z rozprawą, rozrachunkiem z życiem. Żadna recenzja nie odda wszystkich odcieni tej historii i choć niektórzy lubią (zwłaszcza za wynagrodzeniem) nadużywać wielkich słów, ja nie muszę tego robić. To jedna z najlepszych powieści, jaka trafiła w moje ręce.  To trzeba przeczytać.

Jak się ma twój ból?

Autor: Pascal Garnier
Tłumaczenie: Gabriela Hałat
Wydawnictwo: Claroscuro
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2014
Liczba stron: 176
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788362498154
Wydanie: I
Cena z okładki: 29 zł


blog comments powered by Disqus