"Slash. Rockowy dom wariatów" - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
11 lipca 2013

 
Domek z kart
 
Paul Stenning jest szeroko znanym – choć nie znaczy to od razu, że cenionym – dziennikarzem muzycznym oraz autorem wielu książek przybliżających losy popularnych swego czasu zespołów rockowych i metalowych, takich jak Metallica, Guns N'Roses czy AC/DC. W naszym nadwiślańskim kraju ukazała się wcześniej jego książka Iron Maiden. Historia Żelaznej Dziewicy oraz biografia... Roberta Pattinsona. Cóż, ten ostatni fakt pozostawmy bez komentarza, bo i tak należy się Stenningowi solidna krytyka, a nie kopie się leżącego.
 
Slash. Rockowy dom wariatów to dzieło w dorobku Stenninga o tyle nietypowe, że skupia się na jednym bohaterze, a nie całej grupie (serio, zapomnijcie o tym Pattisonie!). Pisarz jakby nie potrafił się przestawić, jakby jemu samemu umknęła ta zasadnicza różnica, i być może właśnie to zadecydowało o porażce całej książki, choć oczywiście można wytknąć cały szereg innych błędów.
 
Chodzi o to, że kiedy czytelnik sięga po biografię Saula Hudsona, którego i tak wszyscy znają ze scenicznego pseudonimu Slash, to chciałby się zapewne nieco o nim dowiedzieć. Z pewnością pamiętacie, jak Slash wygląda: gęste, kręcone, czarne włosy, duże przeciwsłoneczne okulary oraz cylinder zsuwający się na oczy. Można by powiedzieć, że jest to człowiek bez twarzy. I dokładnie takim kreśli go Stenning. Dla niego Slash jest gitarzystą i (byłym) członkiem Guns N'Roses. Jest muzykiem i gwiazdą. Ale nie jest człowiekiem.
 
Z książki Slash. Rockowy dom wariatów dowiemy się trochę o tym, jak Slash rozpoczął swoją przygodę z gitarą i jak dostał się do Guns N'Roses. Najwięcej uwagi poświęcono karierze z grupą Axla Rose'a, który miejscami przyćmiewa głównego bohatera, ale i późniejsze projekty Slasha, aż po Velvet Revolver, znalazły swoje miejsce. Trasy, albumy, sesje, występy gościnne, kolaboracje. Z tego poskładana jest książka. Nie daje ona jednak najmniejszego wglądu w charakter człowieka, który za tym wszystkim stoi. Nie wiemy nic o osobistym życiu Slasha, informacje o jego dzieciństwie i rodzinie są lakoniczne, a przecież jego matka spotykała się z Davidem Bowie! Dowiemy się o tym z książki, ale pozostaje to tylko ciekawostką, których pełno, ale wydają się bez znaczenia. 
 
Stenning nie radzi sobie zresztą z samą narracją. Na końcu książki znajdziemy rozdział Czy wiecie, że...?, który zawiera informacje o sprzęcie używanym przez gitarzystę, jego ulubionych aktorach i zwierzętach. Wygląda to jak fanowska strona internetowa z końca lat 90.. Ta uwaga jest nawet bardziej zasadna, niż mogłoby się początkowo wydawać, ponieważ Stenning jest dość... zasiedziałym dziennikarzem i jego badania ograniczają się w zasadzie do internetu i archiwów magazynów muzycznych. Slash. Rockowy dom wariatów to biografia nieautoryzowana, przy powstawaniu której autor nie tylko nie spotkał się ze swym bohaterem, ale nawet nie trafił do osób z jego bezpośredniego otoczenia. Wszystko mamy więc bardzo zapośredniczone i ogólnodostępne. 
 
Nie ratuje tej książki nawet język. Można powiedzieć, że książkę czyta się bardzo łatwo, i będzie to zgodne z prawdą. Tyle, że łatwość lektury bierze się z prostoty języka, jaki ją tworzy. Stenning używa prostych zdań, wypowiedzi bardziej złożone pojawiają się rzadko, jeśli już, to zwykle w przytaczanych wywiadach, których akurat w książce nie brakuje. 
 
Slash. Rockowy dom wariatów to bardzo zła biografia. Fuszerka odstawiona za pomocą ogólnodostępnych źródeł. Napisana przez wyrobnika, który jakimś cudem przeniknął do świata zachodnich wydawnictw muzycznych. Kiepski wybór dla fanów Slasha.

Slash. Rockowy dom wariatów

Autor: Paul Stenning
Wydawnictwo: Anakonda
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2013
Liczba stron: 232
Format: 170x240 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788363885083
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł


blog comments powered by Disqus