Paulina Hendel "Zapomniana księga. Strażnik" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Agata 'Aninreh' Włodarczyk
19 listopada 2015

Ni pies, ni wydra

Postapo ma się nieźle. Polscy autorzy sięgają po ten gatunek coraz częściej, z lepszym lub gorszym skutkiem. Chętnie też w nim mieszają. Czasami wychodzą z tego powieści trudne do oceny: w połowie dobre, w połowie nienajlepsze, w których wady równoważone są przez zalety, dając ostatecznie całkowicie średni wynik. Taki właśnie problem można mieć z pierwszym tomem trylogii Pauliny Hendel Zapomniana księga. Strażnik.

Z jednej strony mamy całkiem ciekawy pomysł: po wielkiej wojnie i zagładzie cywilizacji ludzie żyją już sobie w sumie całkiem spokojnie. Niewielkie społeczności utrzymują się z rolnictwa i łowiectwa, tworząc zamknięte osady, nie interesują się też specjalnie sytuacją na świecie – bo i nie ma czym się zajmować. Nękają je jednak… demony. Po tym, gdy zniknęły zdobycze cywilizacji, między innymi elektryczność, okazało się, że w lasach, górach i opuszczonych ruinach żyją strzygi, leszy, topielce i inne stwory rodem z babcinych opowieści, dotąd kryjące się przed ludźmi. I teraz nikt już nie wie, jak sobie z nimi radzić.

W takiej rzeczywistości budzi się Hubert. Ostatnią rzeczą, którą pamięta, jest eksplozja w Luwrze, jak się okazuje – siedem lat wcześniej. Cierpiący na amnezję chłopak trafia do niewielkiej wsi w okolicach Poznania, gdzie zaczyna zapuszczać korzenie. Jego przeszłość nie daje mu jednak spokoju. A gdy postanawia wraz z Izą, córką sołtysa, wyruszyć na poszukiwanie tajemniczej księgi o demonologii, wszystko nagle wywraca się do góry nogami.

Paulina Hendel ma ogromny dar ciekawego opisywania nudnego życia codziennego. Kilka miesięcy, które Hubert spędza w Święcinie, podczas których niewiele się działo, a chłopak wrastał powoli w życie wsi, to naprawdę kawałek dobrej lektury. Nie dłuży się,  dialogi są prozaiczne, ale naturalne, a działania postaci nie budzą wątpliwości, co do ich zasadności. To duży plus Strażnika – w powieści brak mutantów, atomowych grzybów, wojenek podjazdowych, a część obyczajowa jest po prostu fajna.

Trochę słabiej wypadają jednak "szczegóły" fabuły oraz same demony. Stwory ze słowiańskiej demonologii potraktowano raczej po macoszemu: no są, no trzeba z nimi walczyć, chociaż zabicie ich jest co najmniej trudne i nikt tak naprawdę nic nie wie. Zachowują się jak zwierzaki podchodzące do ludzkich osiedli, więc traktuje się je jak wilki czy rysie: odstrzeliwuje. Nie mają żadnych mocy; jeśli ktoś oczekiwał magii, to srodze się zawiedzie.

Fabuła miejscami kuleje. Przede wszystkim sam pomysł z amnezją Huberta jest szyty grubymi nićmi. Samo to, że chłopak zapomina ostatnie 7 lat życia już jest dość podejrzane, ale późniejsze motywy z przypominaniem sobie informacji o demonach – których nikt poza nim nie zna – a także o sposobach walki, przy jednoczesnej całkowitej akceptacji nowej dla niego rzeczywistości, to już lekka przesada. Dodatkowo Hendel wprowadziła sporo motywów dość naciąganych, na zasadzie deus ex machina. Niejednokrotnie brew unosiła się w zdumieniu i powątpiewaniu. A zakończenie tomu – pierwszego, czyli zawiązującego akcję – jest co najmniej zabawne.

I dlatego trudno jednoznacznie powiedzieć, czy Zapomniana księga. Strażnik jest godna polecenia. Ciekawie prowadzona narracja, przyjemny styl autorki, interesująca część "obyczajowa" – to jej niewątpliwe zalety. Niedociągnięcia fabularne mogą jednak zepsuć lekturę. Może w drugiej części będzie lepiej?
 

Zapomniana księga #1 - Strażnik

Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2014
Liczba stron: 400
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788310125491
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł



blog comments powered by Disqus