Lot skazańców

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
2 marca 2009

Paweł Kempczyński potrzebował jednej tylko książki – „Requiem dla Europy” – by w całkiem niezłym stylu przebić się do świetlanego Olimpu rozpoznawalnych twórców science fiction. Zgrabny styl pisarski i parę niezłych, interesująco opowiedzianych pomysłów zapewniły mu uwagę dość licznej braci czytelniczej. Jego nazwisko nie jest wprawdzie łączone z mistrzami gatunku, ale najnowsza powieść – „Hekate” – wskazuje na to, że kierunek jest jeden i to bezwzględnie właściwy: Kempczyński wyraźnie pnie się w górę i zapełnia pewną lukę na rynku księgarskim, efektownie łącząc – przepraszam za wyrażenie – tradycję z nowoczesnością. I taka właśnie jest „Hekate”: na swój sposób nowatorska, a zarazem nawiązująca do klasyki gatunku i starych, dobrych dla science fiction czasów.

„Hekate” jest luźną kontynuacją „Requiem dla Europy”. Autor wprowadza nas w świat, który poznaliśmy już w jego poprzedniej książce. W nieodległej przyszłości Ziemią rządzą koalicje ekologów i feministek konkurujące z fundamentalistycznymi reżimami islamskimi. To, co było dobre kiedyś, staje się zakazane. Nie można bluźnić, pić, palić, a w trosce o dobro planety zakazem objęte są loty kosmiczne. Garstka skazańców, cierpiących na nieuleczalne przywiązanie do niepoprawnych politycznie męskich tradycji, zostaje jednak wysłana na ostatnią misję – udaje się na Księżyc, gdzie przesiada się na tytułową Hekate: najnowocześniejszy statek międzygwiezdny, jaki udało się kiedykolwiek stworzyć ludziom, a zarazem jedyny, który potrafi przekroczyć barierę prędkości światła. Na Hekate skazańcy odbędą odległą podróż do planety w konstelacji Plejad, która według czujników może okazać się drugą Ziemią. Na miejscu czeka ich jednak coś więcej niż tylko słone, wysoko opłacone rozczarowanie.

Największą zaletą książki jest styl, jakim została spisana. Kempczyński, nawet jeśli uznamy, że nie ma gargantuicznego doświadczenia w wydawaniu książek, umiejętnie udowadnia, że pisać potrafi. Narracja okraszona jest licznymi epitetami i zgrabnymi ozdobnikami, a bywa, że grawituje nawet w stronę poezji. Piękno języka rzadko jest uznawane za warunek sine qua non literatury fantastycznej, ale w tym przypadku nadaje całości dodatkowej wartości i sprawia, że przygoda z książką jest po prostu pełniejsza. „Hekate” jest jednak czymś więcej niż tylko pozycją wysmakowaną literacko. To przede wszystkim cenne spojrzenie fantasty na przyszłość naszego świata, a zarazem fascynująca wycieczka po nieistniejących jeszcze technologiach. Kempczyński nie pomija milczeniem drobiazgów, ale eksploatuje je niemal do granic możliwości, przedstawiając ku uciesze czytelnika konsekwentną i chciałoby się powiedzieć: bardzo realną, wizję podboju kosmosu. Autor wystąpił w podwójnej roli: bajkopisarza i dobrze zorganizowanego planisty, który w swoim obrazie uwzględnia nie tylko psychikę bohaterów, ale i buty, w jakich im przyjdzie chodzić na odległych planetach. Jeśli można się do czegoś doczepić w owej bardzo klarownej i kompleksowej wizji, to tylko do dość mocnego podkreślenia roli alkoholu w życiu bohaterów. Prawdę mówiąc, po pierwszych kilkudziesięciu stronach gotów byłem przysiąc, że podtytułem książki jest słowo „alkoholizm”, gdyż powieściowi herosi głównie pili lub o piciu myśleli. Później nawet i to znalazło swoje uzasadnienie, więc summa summarum, czepiać się nie będę.

„Hekate” to książka, którą zdecydowanie warto polecić. Dobrze przemyślana i zaplanowana, nieźle rozbudowana i bardzo dobrze napisana – czego chcieć więcej? Może odrobiny humoru? A służę uprzejmie, gdyż nawet i ten element został uwzględniony. Pewne „momenty” – gotów jestem postawić na to głowę mojego najlepszego przyjaciela – rzucą niejednego czytelnika na podłogę, ściskającego się za rozbolały od śmiechu brzuch. Polecam bezwzględnie.

Hekate

Autor: Paweł Kempczyński
Wydawnictwo: SuperNOWA
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2008
Liczba stron: 400
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7578-006-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,00 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus