Recenzja książki "Malowany człowiek" t. 1

Autor: Aleksander Zagdański
Korekta: Bool
26 maja 2009

Szybkim krokiem przekraczasz opustoszałą ulicę i kierujesz się w stronę domu. Nastał już wieczór i z lekkim drżeniem dłoni konstatujesz, że słońce delikatnie tylko wychyla się zza horyzontu. Klniesz pod nosem, złorzecząc sobie za to niedopatrzenie, i przyspieszasz. Po chwili, gdy ostatni promień na chwilę rozbłyskuje na niebie, by w ten sposób oznajmić odejście dnia i zapanowanie nocy, zaczynasz biec. Nie, zwykły bieg to za mało. Pędzisz na złamanie karku, nie zważając na nic. Wpadasz na kwiatową grządkę, którą Twoje sąsiadka z taką pieczołowitością pieliła dziś rano, a w momencie, gdy główka tulipana ginie rozdeptana pod Twoimi stopami, tuż obok, z zielonkawej mgły, zaczynają materializować się dziwne kształty. Nie jesteś już w stanie normalnie myśleć i instynktownie, niczym zwierzę, dopadasz płotu i szybko na niego wskakujesz, wiedząc, że jest to jedyna droga, jaka Ci pozostała. W Twojej podświadomości pojawia się maleńka iskierka nadziei, ale gdy zawadzasz o wystający z płotu gwóźdź i spadasz na ziemię, gaśnie ona natychmiast. Unosisz z wysiłkiem głowę i dostrzegasz wyłaniające się z mgły ostre pazury, długie kły i drapieżnie lśniące oczy ruszające nagle w Twoim kierunku.

W normalnej rzeczywistości pewnie właśnie w tym momencie obudziłbyś się spocony w swoim łóżku, krzycząc w ciemności, ale w świecie wykreowanym w powieści Petera V. Bretta owe demoniczne oczy, pazury i kły byłyby ostatnimi rzeczami, które ujrzałbyś w swoim życiu, gdyż chwilę później dobiegłoby ono końca.

Całkiem niedawno czytałem "Sopla" Pawła Kornewa oraz "Mrocznego Zbawiciela" Miroslava Žambocha, które również wydane zostały przez Fabrykę Słów. Nie ukrywam, iż przymierzając się do lektury "Malowanego człowieka", spodziewałem się książki w podobnym stylu. Byłem święcie przekonany, że Peter Brett, podobnie jak wspomniani pisarze, stworzył bohatera, który, przemierzając wykreowany w wyobraźni autora świat, krzewił będzie wśród potworów, przestępców i innych wynaturzeń przyrody swoją brutalną filozofię życia. A także wszem i wobec udowadniał, że nawet jeśli śmierć sukcesywnie kroczy pośród ludzi, to jest on twardy na tyle, by, wisząc 100 metrów nad przepaścią, unieść jedyną dłoń, którą kurczowo trzyma się skały i pokazać owej śmierci środkowy palec. Okazało się, że bardziej mylić się nie mogłem, a książka, zamiast szybkiej i pędzącej na złamanie karku historii bez żadnej głębi, zaoferowała mi może toczącą się powoli, ale niezmiernie ciekawą opowieść. Nie twierdzę, że tamte książki były złe, jednak chwilowo miałem dosyć herosów patroszących wszystko, co stanie na ich drodze i co wypatroszyć bądź zdekapitować można.

Cóż więc takiego interesującego zaproponował nam Brett? W skrócie rzekłbym, że w zasadzie wszystko, co utalentowany pisarz może zaoferować w dobrej powieści. Stworzył interesujący świat z frapującą przeszłością, zaludnił go doskonale dopasowanymi istotami (zarówno ludzkimi, jak i tymi z otchłani), a następnie wybrał troje z nich, by na bazie ich losów przez 500 stron pierwszego tomu snuć wspaniałą opowieść. I uwierzcie mi, że zrobił to w wielkim stylu. Arlen, Leesha i Rojer w momencie, gdy ich poznajemy, są jeszcze dziećmi. Każde z nich mieszka w maleńkiej osadzie i każdemu jest przeznaczony z góry ustalony los. Praca, założenie rodziny i opieka nad dziećmi to niejako obowiązek i cel życia każdego z ludzi. Młodzi nie mogą nawet decydować o swojej miłości, gdyż już od najmłodszych lat przeznaczani są odpowiednim partnerom. Naszą trójkę czekać mogłoby życie takie samo jak setek innych osób, gdyby nie cechy charakteru każdego z nich. Pragnienie wiedzy oraz wolności w połączeniu z wewnętrznym uporem, indywidualizmem i wiarą, że od życia z pewnością można dostać znacznie więcej, niż jest im oferowane, popychają ich do podejmowania czynów bardzo odmiennych od oczekiwanych. Arlen wyrusza z wioski do odległego o tygodnie drogi miasta, gdzie zachłystuje się wiedzą. Leesha po zdradzie wybranka odkrywa, jak ważne są dla niej książki i zawarta w nich mądrość. Zostaje pomocnicą wioskowej uzdrowicielki. Rojer zaś po śmierci rodziców trafia do leśnego miasta, gdzie budzi się jego talent muzyczny.

Historie bohaterów przedstawiane są w kolejnych rozdziałach, jednak nie przeplatają się ze sobą. Każda rozgrywa się osobno i myślę, że gdyby czytać pierwszy tom skokowo, najpierw tylko rozdziały poświęcone Arlenowi, potem Leeshy a na końcu Rojerowi, nie stanowiłoby to najmniejszego problemu. Mnie historia Arlena spodobała mi się najbardziej. W zasadzie tylko ona może sugerować, co wydarzy się w drugim tomie. Arlen bowiem w pewnym momencie odkrywa legendarną wiedzę o tym, jak pokonać demony. Podejrzewam, że losy tej trójki zostaną ze sobą splecione w kolejnym tomie, ale równie dobrze autor może snuć je nadal osobno, pragnąc po prostu dać czytelnikom opowieść o życiu w wykreowanym przez siebie świecie. Punktem kulminacyjnym może być zarówno pokonanie otchłańców, które będzie symbolem potęgi wiedzy i wiary w siebie, jak również osiągnięcie mniejszych sukcesów, które będą zwieńczeniem marzeń Arlena, Leeshy i Rojera, a jednocześnie dowodem, że warto mieć pragnienia i że dzięki nim można nawet w trudnych warunkach osiągnąć dużo więcej, niż było nam przeznaczone. Cóż, drugi tom pokaże jaki zamysł miał autor.

Myślę, że gdyby szukać porównania dla świata "Malowanego człowieka", to najbliższe mu byłoby nasze średniowiecze. Mamy tu zarówno wielkie królestwa i podlegające im książęce włości, jak i porozrzucane tu i tam małe wioski. W odróżnieniu jednak od znanej nam historii okres ten nie nie jest etapem poprzedzającym wielki rozwój ludzkości, ale właśnie pozostałością po świetlanej przeszłości. A wszystko to za sprawą demonów, które pewnego dnia postanowiły zetrzeć ludzkość z powierzchni Ziemi. Pewnie by im się to udało, gdyby nie jeden mały szkopuł – otóż wychodzić na tę powierzchnię mogły jedynie w nocy. Ci, którzy przeżyli, odgrzebali starożytną wiedzę, zawierającą informacje o runach dających ochronę przed demonami. Ludzie szybko otoczyli nimi swoje domostwa, zapewniając sobie względną ochronę. Otchłańcom co jakiś czas udaje się ją przełamać, ale sytuacja ogólnie jest patowa. Do ludzi należy dzień, zaś do demonów mrok. Pomyśleć by można, iż otoczka taka jest wręcz wymarzonym miejscem dla bohaterów i herosów walczących z hordami piekieł. Tu się jednak zdziwimy. Ludzie starają się wieść w miarę normalną egzystencję, nocne ataki demonów traktując jak kolejną rzecz, do której trzeba się dostosować i przyzwyczaić, jak do letnich burz czy zimowych mrozów. Nikt tu nie myśli o walce z nieśmiertelnymi istotami, a bohaterami są tak naprawdę zwykli ludzie, którym udaje się przetrwać kolejny dzień.

W książce Bretta nie ma wielkich bitew i mrożących krew w żyłach walk, a mimo to historia trzyma w napięciu i przyciąga niczym magnes. Wielka to zasługa lekkości, z jaką autor tworzy fabułę, i sposobu, w jaki ją rozwija. Bohaterowie są wyraziści tak bardzo, że po kilku godzinach lektury miałem wrażenie, jakbym ich znał naprawdę. Nie będę ukrywał, że zdarzyło mi się również kilkakrotnie z zapartym tchem czekać na rozwój fabuły, mimo że zadaniem bohatera nie było zarżnięcie hordy demonów, a podjęcie decyzji o opuszczeniu rodzinnego domu czy o odrzuceniu miłości. Przez to, że problemy i rozterki postaci są tak bliskie codziennemu życiu, książkę nie tylko się czyta, ale w znacznym stopniu doświadcza.

Dawno już nie czytałem tak dobrego kawałka fantastyki i cieszę się, że "Malowany człowiek" trafił w moje ręce. Uważam, że warto tej książce poświęcić swój czas, gdyż każdą minutę spędzoną na lekturze wynagradza z nawiązką. Szczerze zachęcam do jej przeczytania, a kończąc pisać te słowa, pocieszam się myślą, że już jutro zabiorę się za drugi tom.

Cykl Demoniczny #1 - Malowany człowiek, tom 1

Autor: Peter V. Brett
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Ilustrator: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 11/2008
Tytuł oryginalny: Demon Cycle: The Painted Man
Rok wydania oryginału: 2008
Seria wydawnicza: Obca Krew
Liczba stron: 504
Format: 125x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-057-8
Wydanie: I
Cena z okładki: 33,90 zł


blog comments powered by Disqus