Recenzja książki "Słodka jak krew"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Acabar
17 maja 2010

Na polskim rynku trudno znaleźć tytuły związane z naszymi południowymi sąsiadami, nawet wśród książek fantastycznych. Na dobrą sprawę jedynym przejawem „czeszczyzny” jest u nas trylogia husycka Andrzeja Sapkowskiego. Ten stan rzeczy zmieniła Fabryka Słów, wypuszczając do księgarń „Słodką jak krew” – wampirzy kryminał rodem z ojczyzny najlepszego piwa.

Kristina jest wyjątkowa. Jej przemiana nigdy nie doszła do końca – w przeciwieństwie do innych wampirów, nie umarła naprawdę. Może chodzić w słońcu, żywić się ludzkim jedzeniem, dotykać srebra i krzyży. Przez to stała się ulubienicą przywódcy praskich wampirów, który wysyła ją na misje, gdy kontakt z ludźmi za dnia jest koniecznością. To zadanie też miało takie być... W Pradze zaczęli znikać bezdomni i prostytutki. Policja znajduje ich ciała całkowicie wyssane z krwi. Kristina rusza znaleźć odpowiedzialnego za to wampira, zanim ludzie zorientują się, o co tak naprawdę chodzi... i zorganizują polowanie, uzbrojeni w osikowe kołki. Zmuszona do współpracy z niemieckim wampirem-katem Kayem, brnie w śledztwo, jednocześnie odkrywając tajemnice swojego pochodzenia i mroczne strony  ukochanego miasta. Jak skończy się ta sprawa? Czy w wampirzej hierarchii nastąpi drastyczne przetasowanie?

Powieści o wampirach zyskały ostatnio niesamowitą popularność. Gdzie by się nie ruszyć, tam atakują nas błyskające kły lub – co gorsza – błyskające wampiry we własnej osobie. Na szczęście książce Petry Neomillner, jeśli posłużyć się filmowymi analogiami, bliżej do „Czystej krwi” niż „Zmierzchu”. Jej postaci są (sic!) pełnokrwiste i dość niesympatyczne. Nie rozczulają się nad swoim losem nieśmiertelnych drapieżników, nie przejmują się ludźmi w stopniu większym niż muszą, aby nie zwiększyć czujności władz. Głowna bohaterka wykonuje dla starszych Pragi brudną robotę. Tropi zdrajców, współpracuje z policją, rozwiązuje zagadki mogące mieć wpływ na wampirzą społeczność. Dzięki niecałkowitej przemianie może poruszać się w dzień, dotykać srebra czy jeść to samo, co ludzie. Takiej postaci w fantastycznym księgozbiorze jeszcze nie było.

Wampiry w „Słodkiej jak krew” są cyniczne i wyrachowane, ludzie zaś okrutni i głupi, lgnący do narkotyków i alkoholu, seksu i perwersji. Mroczny świat został odmalowany bardzo plastycznie. Do tego sama Praga, kusząca wąskimi uliczkami i jasnymi neonami klubów, jest interesującym dla polskiego czytelnika zjawiskiem. Umiejętnie poprowadzona fabuła zdaje się przeczyć faktowi, że autorka jest debiutantką. Akcja, szybka i pełna niespodziewanych zwrotów, wciąga i każe czytać dalej. Również tłumacz najwyraźniej dobrze przysiadł nad pracą – często zdarza się, że książki zza naszej południowej granicy zawierają sporo błędów i nielogiczności. Tu ich brak. Podsumowując – otrzymujemy satysfakcjonujący, dobrze wykonany produkt!

„Słodka jak krew” nie jest książką przełomową ani wybitną. Jest jednak dobrze napisaną, wciągającą powieścią fantastyczną, która na pewno zadowoli każdego fana tego gatunku. Nawet więcej – czytelnik nie odłoży jej póki nie dotrze do ostatniej strony!

Słodka jak krew

Autor: Petra Neomillner
Okładka: Dominik Broniek
Tłumaczenie: Magdalena Domaradzka
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 9/2009
Tytuł oryginalny: Sladká jak krev
Seria wydawnicza: Obca Krew
Liczba stron: 408
Format: 125x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-104-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 33,49 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus