Smutek wszystkich rzeczy - recenzja książki "Płyńcie łzy moje, rzekł policjant"

Autor: Kormak
28 października 2007

W eseju How to Build a Universe that Doesn't Fall Apart Two Days Later napisanym na dwa lata przed swoją śmiercią Philip K. Dick przywołuje pewną anegdotę. Otóż już po wydaniu książki Płyńcie łzy moje, rzekł policjant autor opowiedział jedną z kluczowych scen znajomemu księdzu, a ten zszokowany odparł, że przypomina ona niezwykle jeden z fragmentów Dziejów Apostolskich z Nowego Testamentu. Dick nigdy ich nie czytał, ale po sprawdzeniu okazało się, że kapłan miał rację. To tylko jeden z kilku dziwnych zbiegów okoliczności, które otaczają tę książkę, ale każdy czytelnik znający chociaż pobieżnie biografię amerykańskiego pisarza wie, że podobne rzeczy przydarzały mu się bardzo często. Czy słowa, które pisał, wpływały na rzeczywistość, czy odwrotnie? No i czy możemy mówić o jednej rzeczywistości dla nas wszystkich?

To ostatnie pytanie przewija się w twórczości P.K. Dicka nieustannie, jest także fundamentem opowiadania Płyńcie łzy moje, rzekł policjant wydanego pierwszy raz w 1974 roku. Nie tak znane może jak Ubik czy Valis, ale to jednocześnie jego jedyne dzieło nominowane jednocześnie do nagród Hugo i Nebula, uhonorowane także John W. Campbell Memorial Award. O czym opowiada? Rok 1988, niedaleka przyszłość. Stany Zjednoczone są państwem policyjnym, podnoszącym się po wojnie domowej, którą wywołali buntujący się studenci. Szara codzienność to obozy pracy (z których się już nie wraca) i posterunki Gwardii narodowej na każdym kroku, a obywatele dzięki nadajnikom są nieustannie inwigilowani przez władze. Jason Taverner – piosenkarz i gwiazda telewizyjnego talk-show po ataku swojej dawnej kochanki ląduje w szpitalu. Odzyskuje przytomność w obskurnym hotelu, bez dokumentów. Wygląda na to, że nikt go nie poznaje, a wszelkie informacje o jego istnieniu usunięto z baz danych, czyli praktycznie rzecz biorąc nie istnieje. A jedyna osoba, która go pamięta, to uzależniona od narkotyków siostra generała policji…

Mimo że od pierwszych stron książki śledzimy losy Tavernera szukającego utraconej tożsamości, to tak naprawdę nie on jest najważniejszą postacią. O wiele ciekawszy jest wspomniany generał policji Felix Buckman – jedna z pięciu najpotężniejszych osób w Stanach Zjednoczonych. Niemal wszechwładny, jednocześnie zupełnie bezradny wobec swojej siostry, z którą łączy go skomplikowany związek, pomieszanie miłości, nienawiści i strachu. Interesuje go sprawa Tavernera – nieistniejącego człowieka – i w ten sposób wprawi w ruch wydarzenia, które zmienią całą rzeczywistość. To właśnie kilka scen z Buckmanem pod koniec książki jest kluczem do całej opowieści, w tym wspomniana na początku nocna rozmowa z czarnym mężczyzną na stacji benzynowej, będąca lustrzanym odbiciem kawałka Dziejów Apostolskich. To spotkanie dwóch obcych sobie ludzi to nie tylko jedna z najpiękniejszych scen, która wyszła spod pióra Dicka, ale jaką w ogóle spotkamy w całym nurcie science-fiction. Nie łudźmy się jednak, że do końca zrozumiemy o co tu chodzi – sam autor pojął o czym pisał w Płyńcie łzy moje, rzekł policjant dopiero kilka lat po publikacji. Po rozszyfrowaniu książka ta jego zdaniem opowiada o powtórnym przyjściu Chrystusa, który ostrzega najpotężniejszych ludzi u władzy: Wkrótce zostaniecie osądzeni i skazani.

Alan Moore powiedział kiedyś, że autorzy science-fiction nie piszą o przyszłości, tylko o teraźniejszości. Przejaskrawiają rzeczywistość, aby w ten sposób lepiej pokazać czytelnikowi nurtujące ich problemy, z którymi stykają się na co dzień. To prawda, ale jednocześnie zaskakująco często ich dzieła nawet po kilkudziesięciu latach nie tracą na aktualności. Tak właśnie jest z tą książką Dicka, której wszystkie podstawowe elementy znajdziemy dzisiaj w USA: antywojenne protesty, ograniczanie swobód obywatelskich, otępiający kult celebrities, oraz przerażająca pustka, której nie zapełnią ani pieniądze, ani coraz wymyślniejsze narkotyki i elektroniczne rozrywki. A kto z obecnie panujących zasługuje na osądzenie i skazanie za swoje winy? Na to pytanie już każdy czytelnik odpowie sobie sam.

Płyńcie łzy moje, rzekł policjant

Autor: Philip K. Dick
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2/2007
Seria wydawnicza: Pocket
Format: 115 x 175 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7510-018-1
Cena z okładki: 14,90 zł


blog comments powered by Disqus