"Świat Jonesa" - recenzja książki #2

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
5 stycznia 2014

 
Świat po zagładzie
 
Przyszłość, rok 2002 (książka powstała w latach 50.). Świat po wojnie nuklearnej nie zaskakuje krajobrazem postapokaliptycznego wyniszczenia. Teoretycznie ideologiczny podział na zachód i komunistyczny wschód utrzymał się, w praktyce jednak różnice powoli ulegają zatraceniu, kiedy dominującą filozofią zachodu staje się relatywizm wyrażany jako policyjna dyktatura. W zlaicyzowanej kulturze płytkich rozrywek, cielesnych uciech i legalnych narkotyków pojawia się Floyd Jones, wybitna jednostka potrafiąca przewidzieć przyszłość z rocznym wyprzedzeniem. Niosąc duchową odnowę jako pastor Prawowitego Kościoła Bożego, zostaje wkrótce rozpoznany przez pracowników rządowych jako niebezpieczny rewolucjonista. Pracownik służb bezpieczeństwa, Max Cussick, rusza więc jego tropem, podczas gdy tytułowy bohater zbiera rzeszę zwolenników i urasta do rangi nowego mesjasza.
 
W prozie Dicka, zwłaszcza w głównym dla jego twórczości nurcie science fiction, dwie rzeczy zwykle zwracają największą uwagę: pomysł fabularny i świat przedstawiony. W przypadku Świata Jonesa pierwsza z nich jest nieco naiwna. Kreacja prekognity – człowieka (mutanta), który jest rozdwojony na skutek przesunięcia o rok życia umysłowego względem cielesnego, wprawia w pewne zakłopotanie. Ciężko utrzymać logiczną spójność takiego bohatera, ciężko też z niej rezygnować, gdy stawia się go w centrum powieści. Stąd dużo tłumaczeń o "fazowym przesunięciu istnienia" i podobnych dywagacji nad fizyczną możliwością i konsekwencjami prekognitywizmu.
 
Niedociągnięcia w kreacji bohatera (czy bardziej w pomyśle na zawiązanie fabuły, bo nie chodzi tu o psychiczną wiarygodność Jonesa, lecz ten element, który pozwala zawiązać całą historię) odpowiadają także niedociągnięciom w stworzonym przez Dicka świecie przyszłości. Nie chodzi tu bynajmniej (i iść nie powinno!) o rozminięcie się pisarza ze znaną nam już rzeczywistością roku 2002. Raczej o bliskie wyczerpaniu użycie wszelkich typowych, szablonowych chwytów literatury science fiction. Mamy tu świat po wojnie nuklearnej, mamy mutantów, mamy kosmitów, mamy kolonizację planet Układu Słonecznego, mamy roboty przejmujące mało popularne ludzkie zawody, mamy nowoczesne narkotyki... Usprawiedliwia pisarza fakt, że w połowie lat 50. większość z tych elementów nie wydawała się ani tak fantastyczna, ani odległa, jak obecnie. Zimna Wojna aktualizowała zagrożenie użycia broni atomowej, perspektywa kolonizacji kosmosu wydawała się zupełnie realna, a Albert Hofmann niedawno wyprodukował LSD. W fantazji Dicka wszystkie te wątki ulegają przeobrażeniu i doprowadzeniu do pewnej absurdalnej, ale przez to fantazyjnej konsekwencji. Przejaskrawiona rzeczywistość staje się tu podstawą twórczości literackiej.
 
Poza fabułą, bohaterami i motywami leży problematyka – jedna z najmocniejszych stron twórczości autora Ubika. O sile literackiej Dicka świadczy nie tylko jego fantazja i pomysłowość, nie tylko język, ale przede wszystkim ta stała, ciągła próba oddania (lub przewidzenia) ludzkiej kondycji. Jego powieści stawiają bohaterów w skomplikowanych sytuacjach egzystencjalnych, wypróbowują ich moralność, etyczność, empatię. Jednostka zostaje przeciwstawiona systemowi, a ten jest zwykle portretowany w negatywny sposób. Epistemologia i ontologia ulegają zakwestionowaniu, podstawy świata i podstawy postrzegania chwieją się. I tak jest już w Świecie Jonesa, choć można zauważyć, że to jedna z pierwszych powieści fantastycznonaukowych Philipa K. Dicka. Elementy, które w niej zawarł, doczekają się jeszcze rozwinięcia, a pomysły większej spójności i oryginalności.

Świat Jonesa

Autor: Philip K. Dick
Okładka: Wojciech Siudmak
Ilustrator: Wojciech Siudmak
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 8/2013
Tytuł oryginalny: The World Jones Made
Liczba stron: 258
Format: 155x230 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN-13: 9788378184539
Cena z okładki: 49,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus