Recenzja książki "Dobry człowiek Jezus i łotr Chrystus"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Acabar
25 listopada 2010

Philip Pullman, chociaż pisze od ponad trzydziestu lat, stał się szerzej znany dopiero dzięki trylogii dla młodzieży „Mroczne materie”.  Tym bardziej zaskakuje najnowszy tytuł wydany w Polsce. Autor zadał sobie pytanie: co by było, gdyby Jezus miał... brata bliźniaka. Literackiej odpowiedzi jednak nie da się ocenić jednoznacznie.

Tytuły traktujące o religii nie są aktualnie rzadkością. Od „Mistrza i Małgorzaty” po „Kod Leonarda da Vinci”, autorzy zmagają się z chrześcijańską wiarą i mitologią. Niestety, większość tych prób trudno brać na poważnie. Podobnie można podejść do tej książki – autor kojarzony głównie z literaturą młodzieżową i dziecięcą nagle sięga po obrazoburcze teorie dotyczące jednej z największych religii świata. Warto przyjrzeć się temu z kilku stron.

Odważny temat wzbudza zainteresowanie. Jezus jest ulubieńcem wszystkich w Nazarecie, Chrystus zaś dorasta w jego cieniu. Mniejszy, słabszy, jest ukochanym synem swojej matki. Pomaga Jezusowi wydostawać się z kłopotów i rozwiązywać problemy. Podąża za nim, gdy ten zaczyna nauczać, mityguje, gdy zapędza się za bardzo w politykę. I to on zdradza go przed strażami Piłata. Jest to wersja nowotestamentowej historii niemal całkowicie obrazoburcza, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę scenę niepokalanego poczęcia czy zmartwychwstania. Pullman, jako agnostyk, ma ciekawe spojrzenie na prawdy wiary i stara się je przekazać czytelnikowi – to wielki plus tej pozycji. Podobnie chwytliwa tematyka, która przyciąga do półki w księgarni, kolejny plus.

Z drugiej strony, powieść nie wyróżnia się zbytnio w morzu innych o podobnej tematyce. Można powiedzieć, że autor podążył za modą na obalanie dogmatów katolicyzmu. „Dobry człowiek Jezus...” nie jest ani wybitnie skandaliczny, ani prokatolicki. Sytuuje się pośrodku. Chociaż należy pamiętać, że autor ma już doświadczenie w wątkach religijnych – przemycał je choćby w bestsellerowych „Mrocznych materiach” – więc może ta próba jest zapowiedzią ciekawych eksperymentów w przyszłości?

Z kolejnej strony Pullmanowi nie można odmówić zręczności w operowaniu językiem. Narracja wciąga. Mimo że historia zawarta w książce jest znana na wylot, bo nowych wątków do historii Jezusa z Nazaretu autor nie wprowadza, to trudno oderwać się od lektury. Wartka akcja, okrągłe, zgrabne zdania, ciekawe dialogi – to wszystko przyciąga uwagę i zapisuje się po stronie plusów powieści.

Jednocześnie, mimo interesującego prowadzenia fabuły, powieść miejscami jest niepokojąco wręcz naiwna. Aż trudno określić, czy autor chciał przeznaczyć ją młodym odbiorcom, czy może dorosłym... A może nie mógł się zdecydować? Odbija się to wyraźnie na przyjemności płynącej z czytania. Cóż, w końcu Pullman jest pisarzem dziecięcym i młodzieżowym...

Ostatnim z plusów jest sposób wydania książki. Twarda oprawa, obwoluta, oszczędne operowanie kolorem i dobrej jakości papier – to sprawia, że bez wstydu można postawić tę powieść na najbardziej wyeksponowanej półce.

Ogólnie można stwierdzić, że „Dobry człowiek Jezus i łotr Chrystus” jest eksperymentem, który nie do końca się powiódł. Młodsi czytelnicy będą zachwyceni, mając w rękach tak obrazoburczą książkę, której nie można pokazać babci... Starsi mogą ją przeczytać z ciekawości. Pozostali niech poczekają – może Pullman planuje się poprawić i napisać coś naprawdę wstrząsającego?

Dobry człowiek Jezus i łotr Chrystus

Autor: Philip Pullman
Tłumaczenie: Ludwik Stawowy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2010
Tytuł oryginalny: The Good Man Jesus and the Scoundrel Christ
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 224
Format: 135x210 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7648-388-7
Wydanie: I
Cena z okładki: 35 zł



blog comments powered by Disqus