"Nocna mara" - recenzja książki


www.gildia.pl
Xanth #6 - Nocna mara.
Dostępność: 24h
Cena: 27,90 zł 39,90 zł
dodaj do koszyka
 
Nie taki koszmar straszny
 
Seria Xanth, jak nie raz już wspominaliśmy w Gildii Literatury, przewijała się wielokrotnie przez zestawienia tak zwanego "kanonu literatury fantastycznej". W pewnym momencie jednak pozostały na tej liście jedynie dwie pierwsze części cyklu. Czytelnicy, którzy znają twórczość Piersa Anthony’ego, na pewno orientują się, dlaczego: autor (swoją drogą, świetnie się trzymający jak na swoje 80 lat) stworzył 38 części Xanthu, z czego ostatnią w 2013 roku – więc może być ich więcej. Jakkolwiek lekkość pióra i specyficzny humor amerykańskiego pisarza są dość pociągające, jednak nie udaje mu się ciągle tworzyć oryginalnych treści.
 
Nocna mara to szósty tom serii o magicznym świecie Xanth. Główną bohaterką jest Imbrium, nocna mara w postaci pięknej, czarnej klaczy, zajmująca się zwykle dostarczaniem koszmarów śpiącym istotom. W jednej z poprzednich części Imbrium zyskała pół duszy, co okazuje się jej przeszkadzać w odpowiednim wypełnianiu obowiązków. Nocny Ogier, władca świata koszmarów, postanowił ją przekwalifikować na dzienną marę i nakazał dostarczyć wiadomość do Chameleon, matki przyszłego króla. Imbri wyrusza w drogę, jednak jej naiwność sprawia, że wpada w pułapkę Jeźdźca. Ucieka dzięki pomocy pięknego białego ogiera, spotyka Chameleon… i tu akcja dopiero się zaczyna. 
 
Jak zwykle w przypadku powieści Piersa Anthony’ego, Nocna mara jest wielowątkowa. Poza główną misją bohaterka i jej towarzysze ciągle muszą (lub chcą) zbaczać ze szlaku, spotykają dziesiątki nowych postaci i co rusz pakują się w tarapaty. Początkowo wydawać się może, że to jeden wielki bałagan, jednak pisarz doskonale wie, co robi – wbrew pozorom powieść jest wyjątkowo poukładana i żaden z czytelników nie zgubi się w meandrach fabuły, chyba że pominie kilka stron. Stanowczo to odradzamy.
 
Tym, co początkowo może drażnić, jest naiwność głównej bohaterki, Imbri (czyli Mare Imbrium). Wydaje się, że nosicielka koszmarów zachowuje się jak – wyjątkowo odważne co prawda – pięcioletnie dziecko na wycieczce w skansenie. Jest zupełnie zagubiona, ale przy tym brakuje jej działaniom logiki. Mimo niebezpieczeństwa wiszącego nad Xanth i tego, że jedynie ona może uratować królestwo – ciągle dryfuje w okolice niezwiązane z misją, gubi się, dosłownie i w przenośni, oraz po prostu denerwuje czytelnika. Pozostałe postaci również przejawiają podobne tendencje, na szczęście nie cały czas.
 
Z drugiej strony, Nocna mara cały czas przypomina baśń dla dużych chłopców, ale taką z wątkiem romantycznym. Typowe dla Anthony’ego podteksty erotyczne i kalambury słowne wypełniają sporą część powieści. W tej konwencji można wybaczyć nieco nużącą kreację bohaterów. Nie jest to typowe fantasy, gdzie mężna drużyna pokonuje wielkiego wroga ogniem i mieczem, ale raczej ten typ opowieści, w której spryt bohaterów pozwala im uratować magiczne Xanth. Przypomina to znane nam wszystkim baśnie o trzech braciach, gdzie zwykle najlepszy los czeka "głupiego Jasia", czyli najmłodszego, ale dobrego i sprytnego braciszka. 
 
Na tle całości serii ta część plasuje się mniej więcej pośrodku skali. Po pięciu poprzednich książkach styl autora nie wydaje się już tak świeży, ale jeszcze nie nuży. Bohaterka jest denerwująca, na szczęście rozwój postaci oraz interesująca mnogość wątków pozwalają nie zwracać na to zbytniej uwagi.
 
Dla tych, którym przypadła do gustu seria Xanth, Nocna mara na pewno będzie dobrym nabytkiem. Jeśli czytelnik nie spotkał się jeszcze z książkami Piersa Anthony'ego, może zaryzykować i zacząć tutaj – kolejne części można bez problemów czytać oddzielnie i w dowolnej kolejności – jednak lepiej odesłać go do początku cyklu.

Xanth #6 - Nocna mara

Autor: Piers Anthony
Okładka: Piotr Cieśliński
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2013
Tytuł oryginalny: Xanth: Night Mare
Rok wydania oryginału: 1982
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-10-12341-1
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus