"Tymczasem pa, Kochany Skarbunieczku" - recenzja książki

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Patrycja Ziemińska
27 maja 2013



Tchnienie nadziei


Jeżeli komuś podobał się film Życie jest piękne, stwierdził zapewne, że to niezwykła i poruszająca opowieść, tyle że fikcyjna. A oto historia rzeczywista, która z tamtą fikcją kojarzy się nieodmiennie. Choć nie tak dramatyczna, zwłaszcza w finale, to zdumiewająca, wzruszająca. Tworzy ją zbiór listów ojca do syna. Listów, których lektura powala, uświadamia, jak wiele znaczy wyobraźnia.

Tymczasem pa, Kochany Skarbunieczku
opowiada o wojennych dziejach państwa Kowalskich, którym dzięki ważnej pracy ojca Antoniego udało się uniknąć deportacji. Pomimo względnie stabilnej pozycji w mieście, bohaterowie postanowili odesłać syna Jurka z Poznania do rodziny na bezpieczniejszą wieś, w okolice Słupcy.

Tam też ojciec dosyłał synowi, wykonane kolorowymi kredkami i z dużą wprawą inżyniera, obrazki. Były to swoiste bajki dla nieumiejącego jeszcze za bardzo czytać, ale przepadającego za barwnymi ilustracjami berbecia. Ukazywały one Poznań, jaki pamiętał mały Jureczek, z pominięciem, rzecz jasna, ponurych realiów miasta czyszczonego systematycznie z polskich podludzi i wprasowywanego w obłędny projekt Warthegau, części Tysiącletniej Rzeszy.

Synek prace ojca oceniał i wspominał – to, co dobre. Rysunki nie tylko zacierały w jego oczach grozę niemieckiej okupacji, ale także pozwalały nie tęsknić aż tak bardzo za rodzicami, którzy odwiedzać go mogli z trudem i rzadko z powodu ograniczeń w podróżowaniu. Wspierać go miała sama treść rysunków, ale również ciepło i humor bijące z krótkich, lecz inżyniersko precyzyjnych opisów, którymi opatrzony został każdy z nich. Dla czytelników, zwłaszcza nieobeznanych z tłem wydarzeń, szerszy kontekst tej niezwykłej korespondencji nadaje krótki i treściwy wstęp opisujący dzieje miasta i rodziny podczas II wojny światowej, uzupełniony kilkunastoma zdjęciami.

Wykształcenie techniczne Antoniego sprawiło, iż jego obrazki ukazują głównie pojazdy – tramwaje, autobusy, kolej. Pojawiają się tu też zakłady, w których pracował (Cegielskiego, przemianowanie przez Niemców na DWM), domy, mosty, ogród zoologiczny. To wszystko podwójnie ucieszy zainteresowanych historią Poznania. No i oczywiście na rysunkach jest też mnóstwo postaci, w tym zazwyczaj pan Kowalski z synem. Wszędzie tętni życie, panuje ruch, ale to radosna, kolorowa krzątanina, stanowiąca odwołanie do miejsc znanych Jureczkowi lub realizacje rysunkowych życzeń syna. Mogłyby one powstać może i dziś, gdyby nie niemieckie napisy zdradzające, że jednak w mieście nie wszystko jest tak, jak powinno.

Piotr Korduba
natrafił na trzydzieści trzy barwne rysunki, wykonane na pożółkłym, blokowym papierze, zupełnie przypadkiem. Zbierał akurat materiały do innej książki, kiedy jeden z lokatorów domu na poznańskim Grunwaldzie wyjął stary zbiór, który za sprawą efektownej publikacji wydawnictwa Zysk i Sk-a możemy poznać teraz i my. Na ludziach skupionych tylko na "tu i teraz" może nie zrobi on wielkiego wrażenia. Przecież okupacja to rzeczywistość coraz odleglejsza, omalże już tylko filmowa. Jednak jest w losach Kowalskich i tych rysunkach coś bardziej uniwersalnego. Pokazują, jak ważny w trudnych chwilach jest kierunek, w jakim się patrzy; że pozwala przetrwać nawet pod presją nieludzkiego systemu. Kluczem jest optymizm i nadzieja, a ta książka tchnie nimi z każdej strony.

 

Tymczasem pa, Kochany Skarbunieczku

Autor: Piotr Korduba
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 6/2012
Liczba stron: 160
Format: 295x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375069488
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus