Recenzja książki "Dom"

Autor: Sir Alexander
Korekta: Zunia
5 lutego 2010

www.gildia.pl
Dom.
Dostępność: 1 tydzień
Cena: 22,50 zł 25,00 zł
dodaj do koszyka

Niezależnie od wielu rozdźwięków pomiędzy rozmaitymi religiami i kulturami zawsze – oprócz wojen – toczyły się także migracje. Ludzie, a przynajmniej jednostki, zmieniali wiarę, przyjmowali nowe imiona i nazwiska, wymawiali z czcią i szacunkiem wezwania do nowych bogów. Teraz, w świecie będącym z jednej strony globalną wioską, z drugiej zaś tyglem przemieszanych, ale wcale nie do końca zmieszanych ze sobą narodowych czy etnicznych tożsamości, o podobne zjawisko łatwiej. Globalny hipermarket kusi nie tylko telewizorami i samochodami, ale także produktami służącymi duchowi: szacowny klient może sobie zażyczyć odrobiny buddyzmu, ale może też pójść na całość i przekwalifikować się na animizm. Nie każde tego typu zjawisko jest jednak głupią zachcianką. Wielu decyduje się na taki krok z bardzo poważnych, osadzonych głęboko w konflikcie światopoglądowym powodów. Piotr Ibrahim Kalwas to – tak mi się wydaje – jeden z tych, którzy zmienili wiarę i przynależność narodową nie z potrzeby chwili. Co więcej, należy do nielicznej grupy osób, które gotowe są o zmianie pisać. I to z całkiem dobrym efektem.

„Dom” nie jest pierwszą pozycją w dorobku Kalwasa, można więc założyć, że czytelnik zastanawiający się nad sięgnięciem po niewielki tomik, ma już ugruntowaną pewną wiedzę o autorze. Dla porządku przypomnijmy sobie, o czym Kalwas pisze. A o czym nie, co jest niemal równie ważne.

Przede wszystkim: Kalwas pisze o… niczym. A raczej o wszystkim i o niczym. „Dom” to zarejestrowany przepływ strumienia świadomości. Ciąg obrazów, migawek z codziennego życia autora w Aleksandrii. Jest to książka będąca zapisem wrażeń zmysłowych, bogata w obserwacje wzrokowe, ale i węchowe, słuchowe czy dotykowe. Kalwas opisuje każdą sekundę swojego życia, każde drgnienie rzeczywistości. Pisze o aleksandryjskich ulicach, o sprzedawcach warzyw, o kotach jedzących batoniki, o starcach wpatrujących się godzinami w nicość, o zapachu czosnku i glonów, o szumie morza. W tej powieści nie ma fabuły sensu stricto. Jest polemika, po części będąca monologiem, po części zaś pytaniem, a może i wyrzutem. Nie da się ukryć, że Kalwas jest zafascynowany egipską kulturą i docenia ją w pełny, budzący szacunek sposób. Często chciałoby się wręcz na niego zdenerwować za postrzeganie naszej kochanej Polski przez ciemne okulary, ale autor pozostaje czujny: nie przesadza w negatywnych emocjach, a te, na które sobie pozwala, uderzają słusznością. Co nie zmienia faktu, że czytelnik wcale nie musi się zgodzić ze wszystkimi tezami autora.

„Dom” nie jest o starciu z terroryzmem, choć wydawca uznał za stosowne reklamować książkę także takim skojarzeniem. Wydawcy musimy to wybaczyć – nie jemu pierwszemu ani ostatniemu. Od czytania książek są czytelnicy, nie redakcje. Zresztą, pomijając drobną wpadkę edytorską z tekstem na obwolucie, wydanie jest bardzo estetyczne i porządne. Wróćmy jednak do sedna. „Dom”, jak sama nazwa wskazuje, poświęcony jest przeciwieństwu jakiejkolwiek wojny, mianowicie tytułowemu miejscu na świecie, które człowiek gotów jest uznać za swoje i je kochać. Jest to więc rzecz o miłości, ale nieograniczająca się jedynie do emocjonalnych obserwacji i bałwochwalczych niemal peanów. Kalwas zabłysnął wiedzą i całkiem szerokimi horyzontami. Przez karty powieści przemykają interesujące nazwiska i ważne myśli: od Edmunda Jabesa (co do niego akurat mam pewne wątpliwości, czy powinien być aż tak promowany, ale nie dyskutuję z autorską wolą…) przez Ortegę y Gasseta (swoją drogą, warto wspomnieć, że niedawno wydano jego „Medytacje o Don Kichocie”) po Tadeusza Gadacza. Jeśli zaciekawiony czytelnik zdecyduje się poznać bliżej którąś z owych person, będzie to niewątpliwie dodatkowa korzyść z książki Kalwasa.

Pisząc o „Domu”, trzeba wspomnieć o tempie narracji, a raczej… jego braku. Ta powieść nie rwie do przodu. Ona płynie, bardzo powoli. Jest niczym często meandrująca rzeka, która zbacza to w jedną, to drugą stronę, by po długim czasie wpaść do morza, które od samego początku jest jej celem. Nie jest to literatura „na raz”. Czytać ją należy powoli, nie przejmując się mijającym czasem. Tylko wtedy nabiera kształtu i smaku, które mogą się prawdziwie spodobać.

Dom

Autor: Piotr Ibrahim Kalwas
Wydawnictwo: JanKa
Wydanie polskie: 1/2010
Liczba stron: 188
Format: 146 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-62247-00-4
Cena z okładki: 25,00 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus