Preludium do rozszyfrowania. Rozmowa z autorami książki "Żuławski. Przewodnik Krytyki Politycznej"

Autor: Rafał Pawłowski
5 sierpnia 2008

Rafał Pawłowski: Dlaczego Żuławski? Czy to nie jest twórca po pierwsze zapomniany, a po drugie wypalony?

Piotr Kletowski: Absolutnie. To jest twórca po pierwsze zupełnie nieznany. Znamy jego filmy polskie, natomiast jego twórczość francuska jest w ogóle u nas nieznana. Natomiast to co najlepsze, a przynajmniej równie dobre, zrobił właśnie poza granicami Polski. Takie filmy jak Najważniejsze to kochać, Kobieta publiczna, Narwana miłość to są jeśli nie arcydzieła, to filmy co najmniej znakomite. Ich znajomość w Polsce jest znikoma, co w dużej mierze rzutuje na Żuławskiego. Postrzega się go dziś jako dość ostrego publicystę, który sadzi kategoryczne sądy. Natomiast nie jest znany z tego, z czego powinien być znany: z mistrzowskiego warsztatu reżyserskiego i realizacji wybitnych, przenikliwych, pięknych filmów. Nasza książka, a także retrospektywa która miała miejsce we Wrocławiu w ramach festiwalu Era Nowe Horyzonty, mają na celu pokazać Żuławskiego jako reżysera. A czy się wypalił? Na pewno nie. To jest człowiek, o którym, cytując Treffaut, można powiedzieć „żyję, póki robię filmy”. On kręci filmy, ale w swojej głowie. A jeśli Bóg i sponsorzy pozwolą, to na pewno nakręci swój kolejny film, o którym od wielu lat marzy.

Nosząca w podtytule hasło „wywiad-rzeka” liczy kilkaset stron. Jak przebiegała jej realizacja. Spotkaliście się z Żuławskim i...

PK: Pięć dni siedzenia od rana do wieczora. Nagrywanie rozmów. Wypełniony na maksa czas. Natomiast same przygotowania do wywiadu to miesiące, jeśli nie lata pracy. Ja w zasadzie umówiłem się na ten wywiad ponad rok temu, ale udało się nam zgrać terminy dopiero w maju tego roku. Natomiast moja przygoda z Żuławskim to są wczesne lata 90. kiedy to obejrzałem film Opętanie. Był on znany wówczas w Polsce wśród ludzi, którzy interesowali się odmiennymi stanami świadomości. Interpretowano go jako zapis tripu narkotykowego. Ja to obejrzałem i stwierdziłem, że to jest mądrzejsze. I tak zaczęła się moja przygoda z Żuławskim. Wcześniej jako dziecko oglądałem w telewizji Na srebrnym globie. Połączenie tych obrazów i Opętania spowodowały, że poszedłem w stronę Żuławskiego i zachęciłem do niego Piotra Mareckiego, który jest znawcą kina polskiego. On sam może powiedzieć, iż nawet autorytety, które w Polsce wykładają historię kina podchodzą do Żuławskiego w sposób bardzo ostrożny.

Piotr Marecki: Rzeczywiście Kletowski zachęcił mnie do tego, by się zająć Żuławskim. Trzeba zaznaczyć, iż przy realizacji wywiadu myśmy się trochę podzielili materiałem. Żuławski to jest 14 filmów i 24 książki. Ja się bardziej zająłem książkami. Przygotowałem analizę tej części literackiej. Trzeba pamiętać, iż po zrealizowanej w 2000 roku Wierności Żuławski zajął się tylko pisaniem książek. Od czasu kiedy mieszka w Polsce, od kiedy rozstał się z Sophie Marceau, uważa się przede wszystkim za pisarza. I tam pada w książce takie stwierdzenie, iż ilość rzeczy napisanych przewyższa ilość rzeczy nakręconych. Jako filmoznawcy związani z Uniwersytetem Jagiellońskim możemy powiedzieć, że rzeczywiście Żuławski nie jest wykładany, a jeśli już jest wykładany, to jest źle wykładany.

PK: Przywołuje się najczęściej jego jeden film – Trzecią część nocy. Natomiast z innymi filmami historycy i krytycy mają problem. Ale jeśli pozwolisz, chciałbym zwrócić uwagę na pewne cechy twórczości Żuławskiego, które powinny zainteresować zwłaszcza czytelników portalu Gildia.pl. Jeżeli podzielimy twórców filmowych tak, jak chciał Bazin, na tych, którzy wierzą w rzeczywistość i tych, którzy wierzą w obraz, to Żuławski jest twórcą, który wierzy w obraz. I to jest reżyser, który po pierwsze był jednym z niewielu reżyserów polskich, którzy parali się ogólnie pojętą fantastyką filmową, horrorem i to im wychodziło. Te jego filmy to są dzieła kreacyjne będące wykwitem niezwykłej wyobraźni i które na wyobraźnię działają. Można powiedzieć tak, że przez tę fantastykę Żuławski tłumaczy to, co dzieje się z człowiekiem i jego rzeczywistością, ale robi to w sposób niezwykły. Żuławski współpracował z ludźmi, którzy są znani z pewnością wszystkim miłośnikom fantastyki filmowej. Przy Opętaniu był to twórca postaci Obcego – H.R. Giger, który jednak, jak się okazało, miał jakieś zobowiązania wobec producentów hollywoodzkich i podesłał Żuławskiemu innego członka ekipy Obcego - Carlo Rambaldiego. Dzięki niemu został wykreowany na potrzeby Opętania ten stwór penisopodobny, który odwoływał się do pełnych erotyki obrazów Gigera.

PM: Podczas Nowych Horyzontów zapowiadał ze mną filmy francuski dokumentalista, który zrobił film o Żuławskim i on go wprost przedstawiał jako klasyka kina francuskiego. Żuławski jest więc naszym towarem eksportowym. I dlatego jego status w Polsce jest co najmniej dziwny. My się lubimy chwalić ludźmi, którzy zrobili karierę za granicą: Małysz, Radwańska itd. A Żuławski ma taki status właśnie! Jego filmy otwierały festiwal w Cannes, jego aktorki dostawały Cezary, nagrody w Cannes. Film Najważniejsze, to kochać wymieniany jest jako czołówka tzw. kina odwagi seksualnej jednym tchem razem z Ostatnim tangiem w Paryżu Bertolucciego i Imperium Zmysłów Oshimy. Jego kino zainspirowało neobarok francuski.

PK: Co więcej, ta przygoda Żuławskiego z szeroko pojętą fantastyką nie skończyła się. Obecnie Philippe Druillet, który jest jednym z świętej trójcy komiksu francuskiego obok Enki Bilala i Moebiusa, robi nowelę graficzną wg Jonasza – powieści Żuławskiego. Te koneksje się nie kończą. Sięgają do kultury francuskiej, kultury anglosaskiej. Czynią z twórczości Żuławskiego taki palimpsest, który przerasta polski grajdołek.

Podczas spotkania Żuławskiego z publicznością Nowych Horyzontów pojawiły się opinie, iż jego filmy są dziełami niszowymi.

PM: To jest kompletna bzdura. We Francji ludzie walili tłumami na jego produkcje. Najważniejsze, to kochać i Kobieta samotna to były blockbustery, które zarobiły masę pieniędzy. Co więcej podczas seansów Najważniejsze to kochać (połowa lat 70.) w kinie ludzie się bili, rzucali kamieniami w ekran. To było tak mocne. Z francuskich filmów do polskich kin trafiła jednak tylko, opowiadająca o Chopinie, Błękitna nuta. Pozostałe produkcje pokazywane były co najwyżej w kinach studyjnych. Do dziś nie ukazały się też na DVD. To powoduje, iż są kompletnie nieznane. Ale to kino nie jest niszowe!

PK: To kino jest wciąż żywe. Wciąż pozostaje otwartymi drzwiami, przez które trzeba wejść. Które każdy miłośnik kina powinien odkryć. Znaleźć tam coś swojego. Czy to będzie obraz, który zadziała na wyobraźnię, czy surowa prawda o życiu lub miłości. To są filmy, które czekają na rozszyfrowanie.

Czy w takim razie w Waszym wywiadzie znajdziemy klucz do interpretacji twórczości Żuławskiego?

PK: Mieliśmy taką nadzieję. Proponujemy pewną interpretację. Docieramy do pewnych mechanizmów znaczeniotwórczych. Ale to wszystko ma zachęcić odbiorców do własnej podróży, własnej nawigacji po twórczości Żuławskiego.

PM: Kino i literatura Żuławskiego to tysiące kontekstów. Nasza książka najpierw miała mieć tytuł Kosmos Żuławskiego. Jak żeśmy zaczęli w to wchodzić, to odkryliśmy, że to są potężne galaktyki. Jedna z drugiej wyrastająca. Konteksty polityczne, filozoficzne, społeczne, literackie, historyczne. I to staraliśmy się naświetlić.

PK: Można powiedzieć tak: filmy to jest jądro czegoś, co zwie się Żuławski. Można przez nie zrozumieć Żuławskiego jako artystę i człowieka. To się ze sobą spaja. Artystą jest bowiem ten w przypadku kogo granica między życiem a twórczością ulega zatarciu. I tak jest u Żuławskiego. Jego życie to ciągły materiał na filmy i literaturę.

Kiedy słucha się publicznych wystąpień Żuławskiego, ma się wrażenie obcowania z człowiekiem, który strasznie się kreuje. Czy uważacie, iż udało się Wam zmusić go do szczerości?

PM: Trudno mi jest ocenić coś, co sami zrobiliśmy. Ale rozmawiałem z jedną z moich studentek, która przeczytała tę książkę. Powiedziała mi, że dotąd uważała Żuławskiego za skandalistę, który pojawia się z młodymi aktorkami w kolorowych czasopismach, w krótkich wywiadach rzuca kontrowersyjne hasła itp. Tak się go zapamiętuje. Natomiast w lekturze objawił się jej jako intelektualista, ktoś bardzo umiarkowany, mądry, niezwykle oczytany, osadzony w tych wszystkich wspomnianych kontekstach.

PK: Niezwykle ważny jest walor praktyczny tej książki. W wywiadzie z Żuławskim odnajdzie swoją gawędę każdy, kto interesuje się mechanizmami kina. Rzeczy, które Żuławski mówi o scenariopisarstwie, o reżyserii, o pracy z aktorem, to są wskazówki, które wprost można zastosować do pracy przy realizacji filmu. Ta książka jest hołdem dla kina.

(zdjęcie: Piotr Marecki, Piotr Kletowski i Andrzej Żuławski podczas spotkania z widzami festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu)

Żuławski. Przewodnik Krytyki Politycznej (wywiad-rzeka)

Autor: Piotr Kletowski, Piotr Marecki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 7/2008
Seria wydawnicza: Przewodniki Krytyki Politycznej
Liczba stron: 400
Format: 118 x 165 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-61006-38-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 pln


blog comments powered by Disqus