Piotr Patykiewicz "Dopóki nie zgasną gwiazdy" - recenzja książki


www.gildia.pl
Dopóki nie zgasną gwiazdy.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 24,40 zł 34,90 zł
dodaj do koszyka
Powolna śmierć giganta
 
Piotr Patykiewicz pisze i wydaje od bez mała 20 lat, a od 2005 roku zajął się pisaniem „na dobre”. To doświadczony, mało znany autor, który na swoim koncie nie ma żadnego przeboju. Wydane przez SQN Dopóki nie zgasną gwiazdy zapowiadało, że w końcu osiągnie sukces. Gdyż trzeba przyznać – pomysł na książkę jest super.
 
Przede wszystkim zdarzyły się trzy całkiem ważne marketingowo rzeczy: ruszyła strona powieści (jedna z lepiej zrobionych, jakie możemy znaleźć w Polsce, jeśli pozwolicie szafować opiniami), na tejże stronie pojawiła się gra paragrafowa z czasów początku zagłady (akcja Dopóki nie zgasną gwiazdy dzieje się jakieś 300 lat po niej), a w Nowej Fantastyce wydano opowiadanie Parch, osadzone w realiach z książki. Wszystkie trzy elementy posłużyły za doskonałą przynętę na potencjalnych czytelników.
 
Sama książka maluje obraz świata – a dokładniej bliżej niedookreślonego kawałka Polski gdzieś w górach – kilkaset lat po tym, gdy chmury zakryły niebo, a na Ziemi zapanowała wieczna zima. Kacper, syn szanowanego myśliwego, właśnie wchodzi w dorosłość, w ramach rytu przejścia wyrusza na pierwsze samotne polowanie. Wszystko zdaje się toczyć swoim ustalonym rytmem, jednak kolejne wydarzenia wpychają nastolatka na dziwną, niebezpieczną drogę, w czasie której niejednokrotnie znajdzie się na skraju śmierci. Wszystkiemu winne Świetliki – nie wiadomo: stworzenia z innego świata a może siły wykraczające poza ludzkie pojmowanie. Wnikają w człowieka i gnieżdżą się w nim, wypalając od środka, aż do dnia, w którym nieszczęśnik spłonie w promieniach słońca. 
 
Pomysł jest interesujący – po raz pierwszy od dawna dostajemy w książce wizję postapokaliptyczną wiele lat po wydarzeniu, które doprowadziło do zagłady. Patykiewicz rysuje obraz społeczeństwa, które zapomniało już o dziedzictwie przodków, żyje z hodowli i łowiectwa. Jednocześnie umieścił akcję w okresie schyłkowym – zewsząd docierają znaki mówiące, że ludzi jest coraz mniej. Świetliki się mnożą i nikt nie wie, jak je wytępić. Kacper – protagonista – także odgrywa rolę raczej przewodnika po tym mroźnym pustkowiu. Jest ”bohaterem naiwnym”, który razem z nami odkrywa kolejne tajemnice, mając tylko podstawową wiedzę o świecie, który go otacza. Taki zabieg pozwolił Patykiewiczowi przeprowadzić Kacpra przez całą umierającą cywilizację. Do tego nieco uwiarygadnia działania postaci, która często podejmuje, cóż, głupie decyzje. 
 
Nieco dziwią pomysły autora na budowę świata przedstawionego. Z jednej strony umieścił w nim ciekawe elementy – jak jadowite ćmy, rolę Kościoła czy, wyglądający na kastowy, podział społeczeństwa. Co ważne, czytelnika one przekonują, wydają się całkiem logiczne. Jednocześnie mamy sporo co najmniej dziwnych – jak chociażby obecność… pingwinów. W górach. Daleko od morza. Jest też grupa elementów, które do samego końca pozostają tajemnicą, jak choćby natura na przykład Świetlików. To nadaje powieści ciekawego charakteru, jest całkiem intrygujące, chociaż może też drażnić. 
 
Fabularnie jest… nierówno. Z jednej strony wędrówka Kacpra to pretekst do pokazania rozwoju świata po zagładzie, jego niebezpieczeństw, ale też kilku cudów. Mamy pościgi, uwięzienie, bliskość śmierci, trochę przykładów przyjaźni i przywiązania, wzajemnego zaufania, a nad wszystkim wisi wizja końca ludzkości. Czyta się to z przyjemnością. Z drugiej strony – Patykiewicz za często sięgał po rozwiązania typu deus ex machina, psując tym samym przyjemność lektury. Na tym etapie swojej kariery pisarskiej powinien już wiedzieć, że czym innym jest budowanie nastroju tajemnicy, a czym innym – stosowanie rozwiązań od czapy. Zupełnie, jakby nie miał pomysłu, co zrobić z rozpoczętą akcją lub znienacka nakazano mu obcięcie 50 stron powieści, więc musiał się streszczać.
 
Jak więc ocenić Dopóki nie zgasną gwiazdy? Na pewno nie można powiedzieć, że to słaba książka. Pomysł jest na piątkę, główny bohater ciekawie i realistycznie skonstruowany. Autor też ma już spore doświadczenie, więc warstwa językowa i narracja są na odpowiednim poziomie. Jednak Patykiewiczowi udało się zepsuć całość przez nieprzemyślane decyzje fabularne. Chciał złapać za wiele srok za ogon – nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy to książka dla młodzieży, czy może wpisuje się już w nurt new adult. Czytelnik po zakończeniu lektury ma poczucie delikatnego zagubienia i trochę rozczarowania: zapowiadało się super, skończyło się na 6,5 / 10. Warto zerknąć, to na pewno, ale bez oczekiwań na miarę Gwiazdozbioru psa Hellera czy Trzech kobiet Dona Huberatha.

Dopóki nie zgasną gwiazdy

Autor: Piotr Patykiewicz
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 6/2015
Liczba stron: 400
Format: 140x205 mm
ISBN-13: 9788379243808
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł



blog comments powered by Disqus