"Punkhead" - recenzja książki


Co złego może się stać po pięciu piwach?

Piotr Sender to młody, bo urodzony zaledwie w 1990 roku, autor, mający już na swoim koncie dwie książki i kilka mniejszych publikacji. Wyraźnie widać jego fascynację subkulturami i zachowaniami młodzieży – to ostatnie w sumie nie dziwi, biorąc pod uwagę jego wiek. Pierwsza książka Sendera, Bóg nosi dres, zebrała pozytywne opinie wśród recenzentów i czytelników, wyraźnie zaznaczających, że czekają na kolejne powieści. I oto dwa lata po debiucie dostaliśmy Punkheada – zupełnie inną, a jednocześnie bardzo podobną opowieść.

Tym razem znajdujemy się w idealnie czystym pokoju Michała. Michał, ksywka Biały, ma dwadzieścia kilka lat, nosi białe koszulki, goli się na łyso, a na rękach ma tatuaże swastyk. Mieszka w wynajętym pokoju w piwnicy swoich rodziców, a pracuje grając na organach w kościele i prowadząc zajęcia kościelnego chórku. Wieczorami chodzi do klubu w starej kamienicy, gdzie ze znajomymi skinami tworzy plany stworzenia lepszej Polski i gra w popularnym wśród nazi-młodzieży zespole. Marta z kolei Marta ma 15 lat, chodzi do gimnazjum i nie lubi rodziców, domu, szkoły ani nawet siebie. Słucha punka i ubiera się na czarno, ale z nikim się nie spotyka, najczęściej wślizgując się do domu tak, żeby nikt jej nie widział. Michał ma wziąć udział w wielkim marszu i akcjach przeciw Antifie. Marta poznaje chłopaka, przystojnego punka. Tylko co będzie dalej?

Trudno opisać fabułę tej powieści bez zdradzania szczegółów i zakończenia. Nie jest to – wbrew może pierwszemu wrażeniu po przeczytaniu streszczenia – w żaden sposób romans. Bohaterowie tak naprawdę pokazują tylko, nieco w krzywym zwierciadle, jak wygląda przeciętne życie przeciętnej młodzieży w przeciętnej rodzinie.

Bohaterowie są zbudowani bardzo wiarygodnie – ich sylwetki i sposób postrzegania świata błyskawicznie przekonają czytelnika. Jednocześnie nie trzeba ich lubić, podobnie jak wielu z postaci drugoplanowych. Wydaje się, że Piotr Sender usiłował stworzyć jak najbardziej bliski ideału wzór współczesnego członka subkultury – co udało mu się całkiem nieźle.

Najciekawsze jednak jest tło. Michał i Marta poruszają się w przestrzeni Gdańska, krążąc między rodzinnym domem a szkołą lub knajpą. Ludzie, których spotykają, zamykają się w jednym środowisku: subkultury. Gdy przyjrzymy się uważniej, okazuje się, że zarówno młodzi skini, jak i punki są niemal identyczni; różni ich jedynie nienawiść wobec siebie, co do której źródeł i historii niektórzy nawet nie mają pojęcia. W pewnym momencie koledzy i przyjaciele okazują się być jednak zupełnie nieprzydatni i puści jak wydmuszki napełnione alkoholem. Aby się o tym dowiedzieć, każde z naszych bohaterów musiało jednak przeżyć tragedię. Oboje zmieniają się powoli, a wielki wpływ na ich decyzje mają rodziny.

To, jak Sender pokazał rodzinne domy Marty i Michała, można nazwać niemal mistrzostwem. Kwintesencja przeciętności w pewnym momencie urastająca do rangi groteski rodem z Mrożka. Rodzinne fikcje po dwudziestu latach małżeństwa, stereotypy wypucowane do perfekcji i tragifarsa "wspólnego życia" uderzają czytelnika za każdym wspomnieniem. Można zaryzykować stwierdzenie, że to najmocniejszy punkt powieści – gdyby nie to, Punkhead byłby zapewne kolejną powieścią "prawie jak u Masłowskiej" (a skojarzenie z tą autorką nasuwa się samo, głównie poprzez tematykę powieści – na szczęście nie przez eklektyczny styl, jakim zasłynęła pisarka).

Jeśli już o stylu mowa, u Piotra Sendera można go określić jako "poprawny". Nie jest charakterystyczny, narracja zdaje się być jedynie tłem dla wydarzeń, jakby obliczona na to, żeby nie przeszkadzać bohaterom. Zmienia się jedynie pod koniec, razem z całym światem Michała i Marty. To akurat bardzo dobry zabieg, dzięki któremu coraz bardziej nierealne wydarzenia w ich domach nabierają znaczenia symbolicznego, unikając tym samym krytyki nierealności.

Realizm poprowadzony aż do groteski, wnikliwe obserwacje, szary krajobraz Gdańska, którego nie znają turyści, i niepokojący obraz rodziny – tak można podsumować powieść książkę młodego autora. Jest naprawdę niezła i warta polecenia, mimo kilku nieścisłości logicznych, które może dostrzec wnikliwy czytelnik. Jeśli ktoś ma latem dość lekkich, zabawnych historyjek, niech sięgnie po Punkheada – nie pożałuje.

Punkhead

Autor: Piotr Sender
Wydawnictwo: Replika
Miejsce wydania: Zakrzewo
Wydanie polskie: 5/2013
Liczba stron: 344
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788376742502
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł



blog comments powered by Disqus