Recenzja książki "Gra w pochowanego"

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Magda Pudło
14 marca 2010

Kryminał i kabaret raczej nie mają ze sobą wiele wspólnego. Pierwszy to najczęściej dość mroczna historia z kilkoma trupami w tle, wymagająca analitycznego myślenia, drugi z kolei to parodia rzeczywistości, wręcz rozrywka dla mas. Przemysław Borkowski, znany nam dotąd z występów w Kabarecie Moralnego Niepokoju, zadebiutował powieścią kryminalno-egzystencjalną, na dokładkę z akcją umiejscowioną w świecie przyszłości. Czy to udana próba?

W Eurocity, mieście-państwie obejmującym prawie całą starą Europę, policja nie ma zbyt wiele do roboty. Trochę kradzieży, bójek, czasem napaść... Pewnego dnia na komendę zaczynają zgłaszać się osoby twierdzące, że kogoś zabiły, a potem ciało ofiary zniknęło. Przerażeni domniemani kryminaliści zostają osadzeni w areszcie, zaś wyjaśnieniem sprawy zajmują się detektyw Frank Qutzalcoatl James i jego piękna partnerka Natasza Wang. Podążając tropem coraz dziwniejszych i coraz bardziej makabrycznych zbrodni, trafiają do siedziby pewnej sekty, założonej przez emerytowanych astronautów wycofanych z programów lotów na Marsa. Tam akcja nabiera tempa, a filozofia zaczyna przenikać do powieści.

Trzeba przyznać, że – jak na debiut – książka jest przyzwoita. Ładny język, bez udziwnień, wątek science fiction też nie jest specjalnie wybujały. Można wręcz powiedzieć, że akcja mogłaby dziać się współcześnie, na przedmieściach Londynu czy w centrum Nowego Jorku. Bohaterowie są... sympatyczni. Z drugiej strony, widać wyraźnie, że autor nie ma większego doświadczenia w konstruowaniu fabuły. Nagle ucięty wątek kryminalny przechodzi gwałtownie w tematykę mistyczną. Wiele zostaje powiedziane o ludzkości i o tym, ile złego dokonała na Ziemi. Zagadka znikających ciał zostaje rozwiązana jakby mimochodem, w jednym akapicie pod koniec powieści. Nieco to rozczarowujące.

Podobnie jak z fabułą, problem pojawia się z konstrukcją bohaterów. Szczególnie niedociągnięcia widać w czynach głównego bohatera, który, jak chorągiewka, zmienia swoje postawy i sposób myślenia. Dodatkowo w pewnym momencie widać doskonale, że zarówno postaci, jak i sama akcja są tylko pretekstem do wypowiadanych przez narratora – a czasem wkładanych w usta bohaterów – metafizycznych i teologicznych prawd objawionych, które, niestety, są już dość powszechnie znane i nie wnoszą wiele nowego w życie czytelnika.

Podsumowując, „Grę w pochowanego” czyta się przyjemnie, szybko i bez większych zgrzytów, jednak trudno określić ją inaczej jak poprawną. Nie powala, ale idealnie zapełni czas spędzany w autobusie czy pociągu. Fanom kryminału czy science fiction poleciłabym jednak trzymać się od tej pozycji z daleka – stracą tylko nerwy.

Gra w pochowanego

Autor: Przemysław Borkowski
Okładka: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 9/2009
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
Liczba stron: 280
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7574-125-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 24,99 zł



blog comments powered by Disqus