Radosław Lewandowski "Wikingowie. Wilcze dziedzictwo" - recenzja książki


www.gildia.pl
Wikingowie #1 - Wilcze dziedzictwo.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 27,90 zł 39,90 zł
dodaj do koszyka

Drakkary, wojna i Ameryka

Nowa powieść Radosława Lewandowskiego, Wikingowie. Wilcze dziedzictwo, zapowiadana była jako pełna rozmachu powieść rozpoczynająca epicką sagę o wojownikach mroźnej północy, wojnie religii na Półwyspie Iberyjskim, magii, wielkiej miłości, podbojach i odkryciach. Taka obietnica zobowiązuje – można powiedzieć, że autor i wydawnictwo w większości się z niej wywiązali.

Wilcze dziedzictwo zawiera wszystko to, co prawdziwie męska, kipiąca testosteronem fantasy powinna posiadać: potężnych wojowników (a z doskoku także wojowniczki), dalekie podróże, piękne kobiety, epickie bitwy, szczyptę magii, sporo juchy i machania mieczem. Cierpi też na „syndrom pierwszego tomu” – ponieważ autor dopiero zarysowuje realia i fabułę, możemy mieć poczucie fragmentaryczności przedstawianych wydarzeń i braku ich ciągłości.

A jest co przedstawiać. Książka dzieli się na dwie części po dwie księgi każda. Pierwsza dotyczy wydarzeń w Szwecji, gdzie dwóch wielkich wodzów rozpoczyna wojnę o władzę. W jej tryby wciągnięty zostaje Ramiro Mendez, posłaniec południowego króla, odpierającego ataki Maurów na Półwyspie Iberyjskim. Druga część przenosi nas już do ciepłej krainy Leónu, gdzie potężni wojownicy ze Skandynawii (oraz nieco chucherkowaty Erik, trzynastoletni syn Eryka Zdobywcy) za sowitą opłatą stają u boku wojsk chrześcijańskich, aby walczyć z muzułmanami.

Już w tym tomie widać, że całość zaplanowana jest z rozmachem. Oba wątki, zarówno ten dotyczący Ramira, jak i ten z Erikiem w roli głównej, wydają się dopiero zapowiadać wielkie przygody. Opisane dwie wielkie bitwy (i sporo mniejszych potyczek) dają nadzieję, że kolejne tomy przyniosą jeszcze więcej militarnej akcji. Trzeba przyznać, że te momenty są chyba najlepiej napisane – Lewandowskiemu najwyraźniej "podchodzi” tematyka machania mieczem na różne sposoby. Słabiej wypada część dotycząca polityki (generalnie praktycznie jej nie ma), a wątek związku Ramira i pięknej Gunhildy zdaje się być, cóż, błyskawiczny – bohaterom w sumie wystarczył jeden wieczór, by zakochać się na całe życie.

Pod względem technicznym także widać pewne nierówności. Pierwsze dwie księgi (czyli te opowiadające o Ramirze, Szwecji i bitwie o Birkę oraz... podróży do Ameryki), chociaż fabularnie bardziej zróżnicowane, napisane są wyraźnie słabiej: sporo tu stylistycznych potknięć czy niespodziewanych (lub niedostatecznie zaznaczonych) przeskoków czasowych. A szkoda, bo wątki są naprawdę ciekawe – jedyny, który można by zignorować, to wężowe przekleństwo dotykające już w prologu Oddiego, syna jarla. Chyba że w kolejnych tomach będzie miało większy wpływ na fabułę. Druga część, w której przenosimy się do Leónu, jest znacznie bardziej zwarta, skupiona na walkach, ale za to czyta się ją o wiele lepiej, płynniej. Wygląda to tak, jakby autor rozpisywał się w miarę rozwoju akcji. Możliwe, że w toku redakcji zostaną te potknięcia i nierówności usunięte – w rękach miałam wersję recenzencką, przed ostatecznym rozrachunkiem z redaktorami.

Nieco żal, że w połowie Wikingów musieliśmy porzucić bohaterów z pierwszej części – w drugiej zarówno Ramiro, jak i pozostali są zaledwie wspomniani na początku, niejako mimochodem. W kolejnej części zapewne powrócą na dłużej; ciekawe jest też, jak Lewandowski zamierza połączyć oba główne wątki, bo na razie widać w nich same rozbieżności. Trzeba poczekać.

Nie można nie wspomnieć o ważnym aspekcie: autor definitywnie i skrupulatnie odrobił pracę domową. Od samego początku nie boi się używać nazw i terminologii prawidłowych historycznie – w razie problemów na końcu książki znajdziecie słowniczek. Skutkuje to tym, że poza standardową trójcą Thor-Loki-Odyn bohaterowie przyzywają cały nordycki panteon. Nie pływają drakkarami, wbrew tytułowi recenzji, a ich flota jest zróżnicowana i prawidłowo ponazywana. Broń z resztą podobnie. To niesamowicie odświeżające, uwierzcie. Panie Lewandowski, za to jedno dałabym panu kilkanaście oczek więcej w ostatecznej ocenie.

Wikingowie. Wilcze dziedzictwo zapowiadają się naprawdę nieźle. To prawdziwie „męska” lektura, ociekająca testosteronem, pełna flaków, nagich piersi, walki mieczem, niewolników ginących na pęczki i pojawiających się co jakiś czas scen łóżkowych. Nie nazwałabym tej książki wybitną, ale czyta się ją dobrze. Jeśli spodziewaliście się wartkiej akcji (w sumie samej akcji) i bijatyk a la Conan z Cymerii, to dobrze trafiliście.

Wikingowie #1 - Wilcze dziedzictwo

Autor: Radosław Lewandowski
Wydawnictwo: Akurat
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2016
Liczba stron: 432
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788328702783
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus