Na tropach legendy – recenzja książki "Okoń"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Bool
21 czerwca 2012

Wspomnienia o sukcesach polskiej piłki początku lat 80. krążą zwykle wokół „srebrnej” kadry Antoniego Piechniczka. Tymczasem jest ktoś, kto do tej reprezentacji przepustki nie otrzymał, choć w owym czasie na polskich boiskach ligowych był numerem jeden. Mowa o Mirosławie Okońskim, legendzie kilku krajowych i zagranicznych klubów. Książka Rafała Nawrota wydobywa go nieco z zapomnienia, w które popadł niesłusznie, pomimo zawiłych ścieżek, jakimi w życiu podążał.

Okoński, wychowanek Gwardii Koszalin, a następnie opoka Lecha Poznań i przez chwilę Legii Warszawa, prowadził życie niezwykle barwne. I chyba tej barwności zawdzięcza swą formę jego biografia, przypominająca bardziej powieść niż typowy zbiór faktów otaczanych zwyczajowo możliwie zobiektywizowanym komentarzem. Nie, Nawrot daje się swobodnie ponieść duchowi beletrystyki i w takiej postaci opisuje nie tylko ligowe oraz kadrowe perypetie – na boisku i od kuchni – ale równie szeroko rysuje ich tło. Prezentowane tu rozmaite detale i konteksty są czymś na kształt wykładu o społeczno-polityczno-ekonomicznych realiach przełomu dekad Gierka i Jaruzelskiego. Owe didaskalia rozbudowane zostają czasem do przesady (opis czego nie widzieli piłkarze kardy podczas wizyty w Buenos Aires…), kiedy indziej wszak są one niezbędne dla zrozumienia pewnych zdarzeń. To bowiem swoiste studium tamtych czasów, nie tak odległych jeszcze, ale młodemu pokoleniu zupełnie już nieznanych. Co więcej, autor na zastaną rzeczywistość nie próbuje patrzeć ze skróconej perspektywy, stara się raczej odtworzyć ducha tamtych dni.

Pomimo quasi powieściowej formy, Nawrot nie tworzy zwartej, systematycznej opowieści. Bardziej rysuje obrazy – ze wspomnień, z relacji; obrazy wydarzeń kluczowych, istotnych, zabawnych, zdumiewających. Zagląda obficie tam, gdzie każdy kibic zajrzeć w końcu pragnie zawsze – do szatni, do stolika negocjacji, do miejsc, gdzie toczy się zwykle bujnie życie prywatne sportowców.

Obojętnie jednak, czy pisze o życiu, czy o futbolu, jak ognia unika ocen, choć te, na bazie podsuwanych aluzji czy szerokich odniesień, nasuwają się same. Nie pomogą one wszak rozstrzygnąć jednoznacznie odwiecznie spornych faktów, o które nadal będzie toczyć się bój, na przykład miedzy fanami Legii i Lecha.

Zupełnie osobny rozdział, mniej niż jedną piątą objętości książki, stanowi pobyt Okońskiego za granicą, jego słynny transfer do HSV, a potem AEK Ateny, APS Korinthos i droga w dół… Ścieżka, która zawiodła „Mundka” z powrotem do Polski. Jej kursu nie zmienił jednak nawet powrót na Bułgarską, gdzie przez fanów „Kolejorza” Okoń wciąż fetowany był jak bohater. Inne zdanie o nim mieli ówcześni decydenci kreujący oblicze Lecha. I tak oto Okoński kończył swą karierę w „konkurencyjnej” poznańskiej – znów gwardyjskiej, jak niegdyś w Koszalinie – Olimpii... I tu książka w zasadzie się kończy. Po roku 1992 gasną światła.

Nawrot o tym, co potem działo się z „Okoniem”, ledwie napomyka, ot na tyle, żeby pozytywnie spuentować całą historię. Pozostały mu do opowiedzenia prawdziwe „mroczne czasy”, ale może zbyt wcześnie jeszcze, by o nich pisać? Jak tu jednak kogoś przestrzegać przed pułapkami, nie mówiąc, czym grożą? Ostatnie rozdziały będzie zatem trzeba kiedyś dopisać.

Tymczasem na dziś mamy niezwykle barwny obraz polskiej rzeczywistości i polskiego futbolu przełomu lat 70. i 80. A do tego pełną pasji i wzruszeń zbeletryzowaną opowieść o człowieku, o którym kibicom zapomnieć nie wolno, bo wówczas w łańcuchu historii polskiej piłki nożnej zabrakłoby niezwykle ważnego ogniwa.

Okoń

Autor: Radosław Nawrot
Wydawnictwo: RED BOX
Wydanie polskie: 4/2012
Liczba stron: 464
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788363198008
Wydanie: I
Cena z okładki: 49,90 zł



blog comments powered by Disqus